DNA marki według „Historii …”, #38 – Holden

przez | 7 listopada, 2025

Wśród wielu marek należących do General Motors są tzw. marki lokalne, które sprzedają produkt generyczny wyprodukowany na zasadzie inżynierii znaczkowej. W przeszłości można był kupić Daewoo, które było Oplem, Opla, który miał wiele wspólnego z Isuzu czy nawet Suzuki, które było Chevroletem. Absurd? Tak, ale to metoda na oszczędności. Wśród tych marek znajduje się również Holden – australijska filia General Motors znana z produkcji dużych limuzyn, sportowych pickupów oraz modeli, które zostały przejęte od innych producentów i produkowane były pod własną marką.

Historia Holdena ma ponad 100 lat. Rozpoczyna się w 1913 roku od produkcji wózków bocznych do motocykli. Tak naprawdę Holden jest jeszcze starszy. James Alexander Holden już w 1856 roku założył zakład produkcyjny oraz firmę sprzedającą narzędzia własnej produkcji. Rodzinne przedsiębiorstwo na początku XX wieku przekształciło się w duże zakład produkcyjny a od początku lat 20-tych w ofercie były nadwozia wykonywane na zamówienie klienta. W 1931 roku firma nawiązała współpracę z GM by kilkanaście lat później stać się oficjalną australijską dywizją tego koncernu.

Jaki jest Holden? W zasadzie jaki był, gdyż w 2020 roku ostatni Holden zjechał z taśmy montażowej. Od 5 lat Chevrolet, Isuzu i Cadillac są najważniejszymi markami GM w Australii. Holden istnieje jako marka oferująca wyłącznie części i usługi dla dotychczasowych klientów. Chcąc zrozumieć czym był Holden wybraliśmy 10 modeli z jego długiej i pokrętnej historii i dzięki nim postaramy się zrozumieć fenomen tej marki. Zaczynamy.

Holden&Frost Sidecar (1913) – samochód? Nie, to prosty wózek boczny, który powiększał możliwości transportowe motocykla. Koło, rama, prosty „kokon” osadzony na ramie i gotowe. 8 lat po rozpoczęciu produkcji roczna sprzedaż wynosiła 12 tysięcy sztuk. Produkcja wzrastała, ambicje rodzinnej firmy równie. Holden od zawsze był firmą z potencjałem.

Podobne teksty:  DNA marki według "Historii ...", #14 - Ducati

Praca w zakładach Holdena w latach 20-tych

Źródło: National Moto Museum Australia

Holden FX (1948) – pierwszy model samochodu pod własną marką to sedan klasy średniej napędzany 6-cylindrowym silnikiem. Na tyle wygodny aby zmieścić australijską rodzinę i prosty w konstrukcji aby łatwo go naprawiać. W tym czasie w Australii brytyjska filia GM sprzedaje swoje marki. Model bliźniaczy? Nie ma, ale użyto części z Oldsmobile serii 60. Holden był samochodem rodzinnym.

Pierwszy Holden

Źródło: Primotipo

Holden Kingswood (1968) – dla Amerykanów to klasa średnia, ale w Australii to już limuzyna napędzana silnikiem „Small Block”. Szybki? Nie, ale mocny aby znieść wielogodzinne podróże w upale po australijskiej autostradzie. Dostępny w kilku rodzajach nadwozia, w tym pickup. Holden lubił wygodę a moc pokazywał tylko wtedy, gdy naprawdę musiał to zrobić.

Kingswood z 1969 roku

Źródło: Just Cars

Holden Monaro (1968) – pony car od Holdena. Pod maską V8 i 327 cali o rozsądnej mocy, ale wygląda na szybki wóz. Nie ma środkowego słupka. Wygląda jak prawdziwy Amerykanin, ale jest taki bardziej … europejski. Skierowany do australijskich „Baby boomers” – niestety nie było ich wielu, stąd nie sprzedano ich wiele. Holden podążał za modą, ale zawsze dodawał „coś” od siebie.

Australijski Pony Car

Źródło: New Zealand Classic Car

Holden Gemini (1975) – produkt ery inżynierii znaczkowej. To może być Isuzu lub Opel. Jest mały, ekonomiczny i dostępny w kilku rodzajach nadwozia. Pod maską to samo co w każdym odpowiedniku z innych marek GM. Co ciekawe, w kolejna generacja będzie oferowana nawet jako Pontiac. Gemini od Holdena to dziś „Biały Kruk” – wyjątek wśród innych modeli tej marki. Holden czasem był zwyczajny, taki jak inni.

Podobne teksty:  Sport dla ludu

Holden Gemini

Źródło: Drive

Holden Commodore (1978) – jak nazwać komputer? Tak jak samochód, który inżynier zobaczył na ulicy. Kultowa nazwa a pod nią Opel Senator a później po prostu powiększona Omega serii B. Ciekawa oferta silników – od 1.9 o zawrotnej mocy 80 KM aż po 5.0 o mocy … 175 KM. To będzie cecha szczególna Holdena przez następne dekady. Holden był mistrzem wszechstronności.

To nie Opel, to Holden

Źródło: Car Back Catalogue

Holden Apollo (1989) – Toyota Camry jako produkt GM? Tak, w dodatku z silnikami od Toyoty produkowana do 1996 roku w dwóch generacjach. W ofercie sedan i kombi. Wreszcie nie jest to generyczny produkt GM, ale pożądana licencja i odpowiedź na Forda, który w tym czasie kończył pracę nad swoim „globalnym modelem”. Holden współpracował z najlepszymi.

Apollo 2. generacji

Źródło: Carsales

Holden Statesman (1990) – od początku lat 70-tych jako luksusowa submarka Holdena, ale później wyłącznie jako model w gamie. Dlaczego model z 1990 roku? Ta generacja to najwyższa forma Omegi serii A. Najwyższa, bo luksusowa i wydłużona ze zupełnie innym tyłem. Do napędu użyto silnika z Buicka – pancernego 3.8 pamiętającego jeszcze lata 60-te. Holden to luksusowa marka.

Holden Statesman

Źródło: Carsales

Holden UTE (1990) – Omega B w nadwoziu pickup, ale nie do wożenia ciężarów. UTE to sportowa maszyna z dużym silnikiem – najmocniejszy to V8 znane m.in. z Corvette i Camaro. Mieści dwóch pasażerów, może mieć plastikową zabudowę nad przestrzenią ładunkową, ale jego zadaniem jest efektowny drift albo wygrany wyścig na 1/4 mili. Holden był również sportową bryką.

Pierwszy prawdziwy UTE

Źródło: CarsWp.com

Holden Caprice (2006) – nie ma już nic wspólnego z Oplem. To bardziej Chevrolet i Cadillac dostosowane do portfela australijskiego klienta. To ostatni model opracowany na zupełnie nowej platformie. Wielka nadzieja na zupełnie nowy wizerunek i większą liczbę klientów. Pod maską SIDI, na zewnątrz proporcje jak w BMW. Sprzedawany w USA jako Chevrolet. Holden nie zawsze kopiował innych. Czasem był wzorcem, który warto skopiować.

Podobne teksty:  DNA marki według "Historii...", #16 - Ferrari

Holden Caprice

Źródło: CarsWp.com

Holden był firmą z niewykorzystanym potencjałem. Mógł być jak BMW w Europie. Był oszczędny – jeden model był w zasadzie trzema modelami przeznaczonymi dla różnych grup klientów. Starał się równać z najlepszymi, ale popełniał błędy, które za wiele kosztowały. Holden próbował się dostosować – podejmował współpracę, która nie zawsze przynosiła dobre rezultaty. Nie wyróżniał się, chciał być jak inni, ale jednocześnie próbował wyróżniać się na tle popularnych marek. Niestety nie było mu dobrze ani w garniturze, ani w dresie.

Holden pokazywał, że jest zdeterminowany. Miał długoletnią historię i dziedzictwo rodziny fabrykantów. Miał własne cechy – lwa w logo, duże silniki i nazwy kojarzące się z szlachetną formą języka angielskiego. Niestety nie miał na siebie pomysłu. Był niczym nastolatek, który wkracza w dorosłe życie i jeszcze nie ma pomysłu na życie. Uczyć się czy pracować? Niestety nauka bez pracy w „słusznym wieku” wcale nie uczyniła go zaradnym i mądrym. Szkoda, gdyż w jego DNA można znaleźć cechy, które ma pewna niemiecka firma ze śmigłem w swoim logo.

 

Visited 23 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *