Syn Forda

przez | 10 kwietnia, 2026

Na początku XX wieku amerykańscy farmerzy używali wielu maszyn usprawniających uprawę roli. Maszyny do koszenia, żeliwne pługi, duże wozy konne … Właśnie, wozy konne. Na drogach można było spotkać lokomobile – lekkie lokomotywy (czytaj: zwykle 10-15 ton) przystosowane do ruchu po drogach publicznych. Nieliczne ciągniki rolnicze były wielkie, drogie i nieosiągalne dla większości farmerów. Brakowało maszyny taniej i prostej w obsłudze, która mogła zastąpić konia. Problemem była odpowiednia technologia.

Pojawienie się Forda T spowodowało, że wielu Amerykanów ze średniej klasy mogło pozwolić sobie na pierwszy „pojazd bez konia”. Po kilku latach sprzedaży i przy milionowych zyskach Ford chciał przenieść pomysł na inne sektory rynku motoryzacyjnego. Już w pierwszej dekadzie XX wieku Henry Ford eksperymentował z zastosowaniem silników z Forda B do napędu maszyn rolniczych. Przy konstrukcji pierwszych ciągników pomagali Eugene Farkas i Jozsef Galamb – twórcy koncepcji taniego samochodu dla przeciętnego Amerykanina.

Pierwsze prototypy ciągników Forda posiadały wiele części z automobili a do ich napędu wykorzystano silniki o mocy 15 KM będące … wersjami rozwojowymi silników wykorzystywanych w pierwszych osobowych Fordach. W 1915 roku Ford testował nowe prototypy oparte o technikę taniego Forda T. Dwa lata później tani ciągnik wprowadzono do produkcji w zakładzie w Dearborn. Jak tani? Cena gotowego ciągnika wynosiła 750 dolarów. Samobieżna maszyna rolnicza za mniej niż 1000 dolarów? To był pułap cenowy nieosiągalny dla większości producentów.

Fordson w całej okazałości

Źródło: TH White

Dzięki optymalizacji kosztów produkcji Ford mógł pozwolić sobie na zysk 183 dolarów na jednym egzemplarzu. Proces produkcyjny wyglądał dokładnie tak samo jak w przypadku modelu T. Problemem była nazwa. Ford X, Ford Y ? Nie, nazwy literowe były przeznaczone dla samochodów. Na potrzeby rynku powołano nową markę – Fordson. Chcąc zachęcić rolników do zmiany „konia fizycznego” na konia mechanicznego Ford ustami swoich księgowych przekonywał, że jego pojazd pozwala taniej uprawiać ziemię niż przy pomocy zwierząt.

Czytaj:  Alfredo i cuda z jego szopy - 50 projektów Vignale, które warto znać

W 1918 roku Fordsony zdobyły aż 60% rynku amerykańskiego, były sprzedawane również w Kanadzie i w Wielkiej Brytanii. Pomimo wad w postaci hałasu i przegrzewającego się silnika, ciągnik zdobył popularność również w Centralnej i Wschodniej Europie. Fordson model F, który był pierwszym i najpopularniejszym ciągnikiem Forda, w 1921 roku zdobył ponad 36,7 tys. klientów a w 1926 roku ta liczba zbliżyła się do liczby 99 tysięcy. W latach 1917-1928 wyprodukowano 650 tysięcy Fordsonów.

Od 1919 roku Fordsony produkowały zakłady w Irlandii. Były sprzedawane nawet na terenach republik radzieckich. W Polsce? Były dostępne dzięki przedstawicielom Forda. Jak zdobywano do nich części? Większość była zamienna z częściami Forda T. Do sprzedaży trafiło wiele zamienników produkowanych przez niezależne warsztaty. Elementy przekładni, chłodnica, tłoki, aparat zapłonowy  – wszystko pochodziło z samochodu. Z czasem okazało się, że te części nie gwarantują takiej niezawodności jak te wyprodukowane specjalnie do maszyn rolniczych, ale … to nikomu nie przeszkadzało.

Kopia Fordsona (Putiłowiec) – zdjęcie z 1930 roku

Źródło: Wikimedia

Najważniejsze, że były tanie a naprawy wymagały użycia podstawowych narzędzi. Fordson zrobił to samo z rynkiem maszyn co Ford T z rynkiem samochodów. Dostępny w cenie samochodu ciągnik rolniczy sprawił, że wydajność pracy w gospodarstwie wzrosła kilkukrotnie. Amerykanie szybko zauważyli zmiany i żądali większych maszyn. Tymczasem w połowie lat 20-tych europejskie gospodarstwa średniej wielkości (czytaj: 10-20 ha) miały najwyżej dwa konie. Kilka lat później w każdym radzieckim sowchozie był przynajmniej jeden ciągnik i kilka maszyn.

Fordson zadomowił się w każdej części świata – od USA do najdalszych części Związku Radzieckiego. Łatwość obsługi i napraw sprawiła, że egzemplarze wyprodukowane w latach 20-tych użytkowano jeszcze w latach 40-tych. Z eksploatacji wyeliminował je … brak części, gdyż do tego czasu Ford radykalnie zmienił swoją ofertę i technikę konstrukcji samochodowych. Ostatnie Fordsony zmontowano w 1928 roku w Irlandii. W tym czasie na rynku pojawiło się wiele tanich i mocniejszych konstrukcji.

Czytaj:  Selden - cwaniak od patentu

Reklama Fordsona

Źródło: Wisconsin Historical Society

Ford T i Fordson na początku lat 20-tych były wyceniane w cenach nieosiągalnych dla konkurencji. Model T był wyceniany na około 350 dolarów, Fordson na około 390 dolarów. Ford osiągnął efekt skali nieporównywalny z konkurencją. Stan ten trwał jeszcze do początku lat 30-tych, kiedy europejskie montownie rozpoczęły produkcję tanich ciągników sadowniczych. Ford odpowiedział na konkurencję modelem N. Był większy, cięższy i trudno było znaleźć części zamienne z samochodami Forda.

Nowy model produkowano wyłącznie w zakładach w Cork w Irlandii. Od 1933 roku ciągniki produkowano również w fabryce w Dagenham. Nadal były cenione, ale żaden późniejszy typ nie był tak popularny jak model F. Pierwszy Fordson zapisał się w historii Forda również niechlubnymi statystykami. Cofnijmy się do początku produkcji. Czy ciągnik rolniczy musiał zapewniać komfort podróżowania? Nie, ale zapomniano o „czymś”, co spowodowało wiele wypadków oraz zapisało się w historii amerykańskiej prasy z tamtego okresu.

Podczas procesu projektowania i dostosowania techniki z samochodów zapomniano o odpowiednim wyważeniu ciągnika. Podczas znacznego obciążenia (ciężka przyczepa lub orka w trudnym terenie) przód tracił stabilność a cały ciągnik potrafił podnieść przód o nawet 90 stopni a często nawet więcej przewracając się i wyrzucając kierowcę z siedzenia. Zanotowano wiele śmiertelnych wypadów. Ile? Tego dokładnie nie wiemy, ale istnieje na to wiele dowodów w postaci kronik prasowych z tamtego okresu.

Powojenny Fordson Super Major

Źródło: TikTok

Późniejsze Fordsony miały lepszy rozkład mas oraz można było do nich montować dodatkowe obciążenie. To było gwarancją bezpieczeństwa, choć nadal nie było idealnie. Fordsony z ostatnich lat produkcji były wyposażone w 20-konne silniki. Były mocniejsze, ale i cięższe od starszych typów. Model doczekał się następcy a marka przetrwała do lat 60-tych, kiedy nowy zarząd podejmował wiele kluczowych decyzji o przyszłości Forda. To był czas zmian i dostosowania oferty pod „Baby Boomers”. Oni nie potrzebowali ciągnika rolniczego.

Czytaj:  10 cylindrów od Ferdynanda

Od lat 60-tych powoli wygaszano produkcję ciągników. Kilka lat później ją całkowicie zamknięto. W 1986 roku prawa do Fordsona nabył New Holland – marka ciągników rolniczych należąca do Fiata. Historia Fordsona to ważna część historii Forda. Dowód na to jak Ford jest wszechstronną marką – od bycia pionierem automobilizmu w USA, przez promocję taniego pojazdu dla zwykłego robotnika, wygrane na Le Mans po ciężarówki i pojazdy specjalistyczne. Wszystko to jest częścią historii Forda.

Visited 13 times, 1 visit(s) today

Jeden komentarz do „Syn Forda

  1. StałyCzytelnik

    Gościu, piszesz lepiej niż Kluczkowski. Ciekawy tekst. Popracuj jeszcze nad stylem.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *