W latach 30-tych XX wieku wielu producentów, niezależne warsztaty czy nawet rządy (nie tylko ten prowadzony przez znanego malarza) szukały sposobu na projekt i wprowadzenie do produkcji samochodu taniego, który mógłby powtórzyć sukces Forda T. To był czas, kiedy marki takie jak Austin, Fiat, DKW, Hanomag czy BMW sprzedawały rocznie tysiące modeli z silnikami poniżej litra pojemności, ale żaden z nich nie mógł powtórzyć sukcesu wolumenu Forda. Większość z tych modeli zaprojektowali: Hans Ledvinka, Ferdinand Porsche i Dante Giacosa.
Styl minimalizmu w motoryzacji był tak popularny, że wielu niezależnych twórców chciało zaprojektować swój własny pojazd. Większość z nich nie miała pojęcia o motoryzacji, zarządzaniu produkcją czy inżynierią projektowania. W nurt wpisali się nawet architekci, w tym sam Charles-Edouard Jeanneret-Gris, czyli Le Corbusier – najbardziej znana postać wśród architektów tamtej epoki. Francuz ze szwajcarskim paszportem, który miał ogromny wpływ na rozwój architektury okresu międzywojennego.
Le Corbusier (1887-1965)

Źródło: Newsweek
Corbusier projektował budynki w sposób prosty, czyniąc swój projekt funkcjonalnym i łatwym w utrzymaniu w czystości. Swoją wizję przeniósł na rynek motoryzacyjny. Chciał zaproponować model, który będzie prosty w konstrukcji, nie będzie miał wielu ozdób a wszystko będzie podporządkowane formie. Miał być tani a jednocześnie, według przyjętej filozofii, miał być dla kierowcy jego „drugim domem”. Le Corbusier przewidywał, że w przyszłości ludzie będą spędzać wiele godzin w podróży samochodem i ta podróż musi być komfortowa.
Projekt wyróżniał się nietypowym kształtem nadwozia. Wysoka, ale jednocześnie szeroka kabina. Z przodu? Początkowo była tam po prostu pusta przestrzeń. Pod przednią szybą była ścianka zasłaniająca kolumnę kierownicy i pedały. Później architekt dorysował tam miejsce na bagażnik i chłodnicę oraz zaokrąglił powstałe kształty. Nie to jednak było najważniejsze. Dach miał kształt kropli, ale udało się zmieścić 4 osoby. Dokładnie to 3 dorosłe i jedno dziecko, gdyż miejsce nad głową jednego z pasażerów było niskie. W sam raz dla kilkuletniego dziecka.
Przednia ławka niczym nie różniła się od typowych pojazdów z epoki. Tylna była zamontowana wzdłuż nadwozia po jednej stronie. Po drugiej stronie z tyłu znajdował się silnik. Z dzisiejszej perspektywy odsuwany dach był luksusem, ale wtedy zastosowanie tego rozwiązania było tańsze od stalowego – planowano zastosować zwijany materiał, dach drewniany lub metalowy byłby zbyt drogi w produkcji. Zwijanie? Najprawdopodobniej ręczne. Elektryczny napęd znany z Voisina i Peugeota był drogi w produkcji. Pamiętajmy, że to była jedynie propozycja.
Oryginalne rysunki pojazdu


Źródło: Fondation Le Corbusier
Le Corbusier w projekcie podwozia zastosował najlepsze rozwiązanie. Koła znajdowały się jak najbliżej krawędzi podłogi co zwiększało przestrzeń dla pasażerów. Czy musiało być ich czterech, jak wcześniej napisaliśmy? Niekoniecznie. Początkowe szkice zawierały jedną ławkę z przodu dla trzech osób, później poszerzono miejsca i jednego z pasażerów przeniesiono z tyłu, by w końcu zrobić miejsce dla trzech dorosłych i jednego dziecka w układzie „2 z przodu, dwa z boku”. Karoseria miała być jedynie obudową dla różnego rodzaju rozwiązań.
Wszystko to na 3,75 m długości i 1,85 m szerokości. Mały streamliner teoretycznie zapewniał doskonałą ekonomię. Teoretycznie, gdyż o silniku niewiele wiadomo. W tym czasie w pojazdach tej wielkości instalowano silniki o pojemności litra i mocy około 20-25 KM. W przypadku takiej konstrukcji można było rozpędzić się do około 90 km/h a zużycie paliwa wynosiłoby około 6-7 litrów na 100 km. To jednak tylko przypuszczenia. Umieszczenie silnika z tyłu z jednej strony to przecież problemy z chłodzeniem i wyważeniem całej konstrukcji.
Architekt szukał inwestora, który mógłby zająć się produkcją. Duże francuskie marki dopiero przymierzały się do produkcji takiego samochodu. Citroen był najbliżej zakończenia prac. Miał w ofercie malutki pojazd dostawczy, który po kilku zmianach mógłby być używany do przewozu innych osób. To jednak inna historia (historia o Citroenie 2CV). Tymczasem wracamy do Le Corbusiera i jego projektu, który miał zmienić pojęcie samochodu. Miał, ale ostatecznie nic w tego nie wyszło. Najważniejszy przedstawiciel modernizmu zmarł w 1965 roku.
Rysunki i model Giugiaro


Źródło: Adrian Flux
Po projekcie pozostały jedynie rysunki kilku wersji nadwozia, rozmieszczenia elementów wyposażenia wnętrza i umieszczenia silnika. To jednak nie koniec historii. Po wojnie zainteresowano się tymi rysunkami. Podobną konstrukcję, choć mniejszą pokazał Voisin. Jednym z naśladowców znanego architekta był Alec Issigonis – człowiek, który narysował kształt pierwszego Mini. Mini miało małe koła ustawione najbliżej krawędzi samochodu i na trzech metrach długości mieściło 4 osoby. W odróżnieniu od pomysłu Le Corbusiera silnik umieszczono z przodu.
Skoro pozostały jedynie rysunki, to w takim razie skąd drewniany model? Nowoczesne szkice oraz modele przedstawiane na wystawach to dzieło Giugiaro, który w 1987 roku przypomniał o przedwojennym pomyśle na popularny i tani pojazd. Interpretacja „samochodu minimalnego” została oparta o pierwsze szkice, gdzie model miał jeszcze trzy siedzenia w jednym rzędzie. Drewniany model istnieje do dziś i jest dowodem wizjonerstwa znanego architekta. Może to był „samochód minimalny”, ale sam pomysł okazał się „maksymalny”.
