Benito Mussolini zdobył władzę w 1922 roku. Początkowo wielu ludzi utożsamiało się z poglądami nowego rządu. Faszyści wtedy jeszcze nie ujawniali całości swoich poglądów, przyszłych sojuszy i działań. Przede wszystkim dążyli do wzmocnienia przemysłu, uniezależnienia gospodarczego kraju oraz przygotowania nowoczesnej armii. Brzmi jak bajka? Tak, przynajmniej z początku tak było, ale wkrótce miało się to zmienić. Gospodarka miała służyć reżimowi, ludzie również i to nie zawsze dobrowolnie.
W nazistowskiej i faszystowskiej machinie gospodarczej (czytaj: wojennej) motoryzacja miała być postrzegana jako jedna z najważniejszych części gospodarki. W tym czasie włoskie montownie produkowały niewiele samochodów. Największym producentem był Fiat. Miał już kilka fabryk i sieć powiązań z producentami części. W korporacji działały już związki zawodowe. Ich przedstawiciele szybko nawiązali kontakty z nową władzą. Podobnie było w większych zakładach produkcyjnych. Władza zaczęła mieć realny wpływ na gospodarkę i planowanie produkcji.
Pojazd pancerny Fiat-Bianchi serii BA z 1916 roku

Źródło: topwar.ru
Największy producent – Fiat był już znany ze współpracy z montowniami produkującymi pojazdy wojskowe, m.in. z Ansaldo. Sprzedawał ramy i silniki dla innych producentów. W zakładach Fiata budowano czołgi – Fiat 2000 i Fiat 3000. Zakłady szybko stały się strategicznym dobrem reżimu. Stały się podstawą korporacjonizmu – sposobu rządzenia korporacji przez organy państwowe. Wolny rynek? Niby tak, ale w rzeczywistości należało w pierwszej kolejności realizować państwowe kontrakty.
Fiat dla reżimu produkował wszystko, co tylko mogło napędzać pojazdy. Od silników przez skrzynie biegów, ramy, podwozia, napędy śrubowe i gąsienicowe. W latach 30-tych równolegle produkowano Topolino i … armaty. W jakim celu? Zupełnie inną rolę w przyszłej machinie wojennej miała Alfa Romeo. Alfy miały służyć jako pojazdy reprezentacyjne. Używali ich najważniejsi przedstawiciele reżimu – sam Benito, najważniejsi generałowie i oczywiście Clara Petacci – towarzyszka życia najważniejszego Włocha.
Czy w latach 20-tych Alfa Romeo produkowało czołgi albo samoloty? Nie, ale silniki Alfy chwalono za moc, co sprawiło, że trafiły jako części do pojazdów wojskowych. Alfy serii 800 i Alfy serii 430 – ciężarówki, trafiły m.in. do Wermachtu, ale ich liczba była śladowa wobec dużej ilości pojazdów zmontowanych we fabrykach Fiata. Podobnie Lancia, ale ilości Lancii w wojsku należało mierzyć sztukami a nie setkami. Spotkanie włoskiej ciężarówki z namalowaną swastyką, toporem obusiecznym czy falangą było możliwe, ale nie był to codzienny widok.
Alfa Romeo 430

Źródło: Trucks Planet
Dla reżimu produkowała SPA. Firma z Turynu z Piemontem w nazwie była już uznanym producentem sprzętu dla wojska. Oficjalnie niezależnym, ale powiązanym z Fiatem oraz z każdą władzą (nie tylko z faszystami, ale i z wcześniejszymi). Realizowała kontrakty rządowe w zakresie produkcji ciągników artyleryjskich i ciężarówek dla logistyki. Podobnie OM – przejęte w 1933 roku przez Fiata, ale produkowało pod własną marką. Po wojnie OM było … znanym producentem wyścigówek i zapleczem technicznym dla małych producentów.
Wśród dawnych producentów sprzętu wojskowego Breda, Ansaldo, Viberti i Ceirano ściśle współpracowały z Fiatem przy konstrukcji podwozi a opancerzenie, wyposażenie wnętrza i uzbrojenie pochodziło od mniejszych fabryk. W fabrykach wojskowych części były montowane do podwozia a karoseria spawana z płyt pancernych dostarczanych z hut. Kto pracował we włoskich fabrykach w latach 30-tych? Dobrowolni pracownicy za dobre i stabilne wynagrodzenie, ale nie tylko …
Zjawisko pracy przymusowej dotyczyło głównie lokalnych więźniów oraz osoby represjonowane przez reżim. Zjawisko było powszechne od około 1935 roku do końca reżimu. Beneficjentem był Fiat, ale nie była to skala porównywalna z tym, co miało miejsce w III Rzeszy. Naziści przymusowych robotników wykorzystywali we własnych fabrykach. Były transporty do Włoch z robotnikami przymusowymi, ale na niewielką skalę. Odległość pomiędzy włoskimi fabrykami a niemieckimi obozami nie sprzyjała masowym transportom.
Fiat AS-42 podczas działań wojennych na Saharze


Źródło: tank-aft.com
Czy praca robotnika przymusowego we Włoszech była lżejsza niż jego niemieckiego odpowiednika? Duże tempo pracy, po 14 godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu. BHP? Spawanie bez maski było normą. Robotnicy przymusowo skierowani przez rząd byli wynagradzani, choć stosowano wobec nich również kary. Robotnicy, których transporty skierowano z Niemiec, Polski, Francji czy Jugosławii nie mieli „przywilejów” włoskich pracowników. Racje żywnościowe również były różnicowane pod względem przydatności do pracy i pochodzenia.
Cięższe kary, wyższe normy pracy, skierowanie do najcięższych prac wymagających dużej siły i tylko za wyżywienie i dach nad głową w nieocieplanym baraku – taka była rzeczywistość u największego włoskiego pracodawcy dla osób przesiedlonych z Centralnej Europy. Na szczęście trwało to krócej niż w fabrykach znajdujących się w granicach III Rzeszy. Reżim upadł szybciej niż w Niemczech – nie tylko z powodu działań wojennych, ale również z powodu niezadowolenia obywateli. To właśnie włoscy partyzanci pozbawili życia Benito i jego kochankę.
W tym miejscu należy odpowiedzieć na jedno bardzo ważne pytanie. Czy Ferrari i Maserati jako firmy współpracowały z faszystami? Scuderia nie była jeszcze producentem i była podległa Alfie Romeo. Inżynierowie zatrudnieni w Ferrari pracowali na rzecz przemysłu lotniczego, ale ta praca trwała krótko. Zakład braci Maserati nie zaznaczyli swojej obecności w machinie wojennej. Jedyną formą współpracy było korzystanie z dobrze prosperującej gospodarki, dzięki której zakłady otrzymywały wsparcie rządu.
Autocarretta Ansaldo – wojskowy pojazd transportowy

Źródło: Wikimedia
W 1943 roku, po klęsce Włoch temat współpracy przemysłu z reżimem stał się niewygodny dla Fiata i mniejszych przedsiębiorstw. Oficjalnie próbowano nie wiązać produkcji na rzecz rządu z jego współpracą z nazistami, ale dopiero kilka lat po wojnie zapomniano o tym wstydliwym fragmencie włoskiego przemysłu motoryzacyjnego. Co stało się z przedsiębiorstwami współpracującymi z faszystami? Małe wytwórnie upadły lub zostały przejęte przez Fiata. Hispano-Suiza, która do Włoch sprzedawała licencje na silniki lotnicze skupiła się na lotnictwie cywilnym i kolei.
Czy Hispano-Suiza była włoska? Nie, ale z włoskimi faszystami współpracowały firmy z całej Europy. Po wojnie straciły ważnego klienta. Znaczna część małych producentów produkujących pojazdy pancerne spróbowało sił w sporcie motorowym stając się „stajniami wyścigowymi”. Inni powrócili do dawnej tradycji budowania karoserii na zamówienie klientów. Jednak już bez opancerzenia. Sprawa współpracy przedsiębiorstw z włoskimi faszystami to wciąż temat do badań. Nie wszystko zostało wyjaśnione.
Wyjaśnienie:
Wybielenie Fiata? Nie. Pracownicy przymusowi to było jedno z największych przestępstw tamtych czasów. Włoskie archiwa zawierają wiele dowodów świadczących o tym zjawisku. Dowody mówią o obozach koncentracyjnych, transportach do Auschwitz i egzekucjach. Trudno znaleźć usprawiedliwienie dla takich działań, choć skala zjawiska była wyraźnie mniejsza niż w nazistowskich Niemczech. Te dwa reżimy łączyło wiele, ale różniła statystyka i czas trwania dyktatury.
