Jak co roku, również na początku 2026 roku oceniamy co ważnego, głupiego i ponadczasowego miało miejsce w ostatnich dwunastu miesiącach. Rok 2025 przyniósł nieoczekiwane zwroty akcji – nastąpiła racjonalizacja oferty, chińskie marki zrobiły „wiosnę renesansu” niemieckim producentom a ceny zaczęły się stabilizować na akceptowalnym poziomie. Niestety nie obyło się bez strat – pożegnaliśmy wiele postaci kojarzonych od dziesięcioleci. Pożegnaliśmy również wiele modeli, których nazwy zostały lub wkrótce zostaną zastąpione innymi.
Najważniejsze wydarzenia pogrupowaliśmy na kilka kategorii. Jakich? Będą pewne zmiany, ale idea tego noworocznego podsumowania pozostaje niezmienna. Zestawienie postaje po analizie wydarzeń z całego roku. Czy jest obiektywne? To raczej subiektywne zestawienie, ale nie jest oparte tylko na zdaniu autora. Powstało przez staranną obserwację i wnioski. Oczywiście możecie wybrać własne typy. Prosimy podzielić się nimi w komentarzach lub w mediach społecznościowych.
Zaczynamy od:
„Głupota roku” – zwana również „Nagrodą Jobla” zostaje przyznana Stellantisowi za upór we wsadzaniu pod maski silnika 1.2 PureTech. Co z tego, że jest poprawiony jak od lat pojawiają się w nim nowe problemy? Tymczasem w ofercie są silniki 1.0 i 1.3, które sprawiają mniej problemów i są konstrukcjami wywodzącymi się ze starych silników Fiata a nie z francuskiego eksperymentu z paskiem smarowanym olejem o konsystencji płynu chłodniczego.
Nagroda Jobla dla 1.2 PureTech

Źródło: OTOMOTO
„Marka na medal” – w tej kategorii wygrywa Dacia. W obecnej formie dysponuje nowoczesną techniką i oferuje klientom najwięcej za rozsądne pieniądze. To jedyny producent, który potrafi zrobić hybrydowego SUV-a z LPG, automatem i napędem 4×4 i sprzedać go w cenie podstawowej wersji Golfa tym samym sprzeciwiając się politykom cenowym niemieckiej, francuskiej i japońskiej konkurencji.
Dacia – symbol motoryzacyjnego rozsądku

Źródło: automania.cz
„Siła tradycji” – wśród najdłużej oferowanych linii modelowych jest jedna, która nieprzerwanie od lat 30-tych kojarzy się z kombi na podwoziu pickupa. Suburban to wielki SUV, który raczej nie sprawdzi się w Europie, ale ma długą historię i trudno pomylić go z innym modelem. W ofercie jest nawet „mały” turbodiesel o pojemności 3,0 dm3 z przeznaczeniem do prywatnego importu. Tu nawet Morgan musi ustąpić mu miejsca.
Suburban

Źródło: Car and Driver
„Youngtimer roku” – tu zaskoczenie, ale trudno o lepszy wybór. Daihatsu Feroza – jedna z ostatnich małych terenówek oferowanych w Europie. To praktycznie wymarły segment rynku (jest tylko Jimny). Feroza była oferowana głównie we Włoszech, Austrii i Hiszpanii. Dziś znalezienie wersji specjalnych, w tym modelu stylizowanego przez Bertone, graniczy z cudem. Co ciekawe, napędzał ją silnik z BMW.
Daihatsu Feroza

Źródło: Daihatsu
„Historyczny artykuł roku” – dla „Fondu i jego cuda z Rygi”. Dlaczego? To opowieść z czasów, gdy motoryzacja rozwiązywała realne problemy komunikacyjne a nie tworzyła nowych. Historia marki, która była konkurentem dla Rollsa, dostarczała pojazdy na dwory koronowanych głów oraz korzystała z napędu gąsienicowego w czasie zasługuje na szczególne uznanie. Osoba inżyniera Fonda to również ciekawy temat do opracowania.
Reklama marki Russo-Bałt

Źródło: gazeta.py
„Człowiek roku” – Ercole Spada. Choć nie ma go na tym świecie to należy docenić jego wkład w rozwój wzornictwa przemysłowego. Zawdzięczamy mu kształt najważniejszych modeli BMW z lat 80-tych oraz popularnych Fiatów z najlepszego okresu rozwoju włoskiej motoryzacji. Zaprojektował również pojazd montowany pod własną marką. Zostanie zapamiętany jako człowiek, który potrafił zamienić barokowe linie na ostre, pozbawione ozdób kształty.
Ercole Spada

Źródło: Instagram
„Wydarzenie roku” – co prawda nie są to jeszcze potwierdzone informacje, ale w planach instytucji unijnych jest napisanie prawa regulującego powstanie nowego segmentu mikrosamochodów. Nie będzie to w prostej linii europejska odmiana kei-car, ale będą to samochody elektrycznie pozbawione drogiej i awaryjnej elektroniki wspomagającej kierowcę. To jedno z najlepszych praw jakie Unia chce wprowadzić do regulowania rynku.
Suzuki Wagon R Stingray – typowy kei car

Źródło: Suzuki
To tyle. Co wydarzy się w tym roku? Tego nie wiemy, ale zapowiada się ciekawie. Szacuje się, że inwestycje w pojazdy zabytkowe przestaną się opłacać. Tylko naprawdę wyjątkowe egzemplarze utrzymają wartość. Bańka spekulacyjna w wielu przypadkach może pęknąć. Dla potencjalnych klientów będzie to okazja do zakupów, ale drobni inwestorzy mogą odczuć spadki. Czy tak będzie? Czas pokaże. Szacuje się, że ceny włoskich samochodów z lat 80 i 90-tych będą rosnąć, ale to jedynie prognozy.
Perspektywa rozluźnienia przepisów dotyczących pojazdów spalinowych z pewnością przyczyni się do ciekawej oferty większości producentów. Niestety, nie zanosi się na obniżki cen paliw i ubezpieczeń. Koszty napraw z pewnością będą droższe – droższy prąd i koszty zatrudnienia pracowników zrobią swoje. Tymczasem należy być cierpliwym. Europejski kei-car to coś, na co czekamy. Jeżeli opamiętanie urzędników staje się faktem to być może ceny Ferrari 348 i 355 też spadną. Kto wie?
