Polski Jaeger

przez | 30 marca, 2026

W dobie tabletozy prawdziwe zegary w samochodzie to luksusowy dodatek. Pół wieku temu były normą. Niemal każdy producent zegarów miał kontrakty z przemysłem motoryzacyjnym. Wśród polskich producentów zegarów najbardziej znanym jest łódzka Mera-Poltik. Historia tego zakładu jest związana z historią produkcji większości polskich samochodów. To również ważny fragment historii Łodzi, który niedawno zniknął z mapy tego miasta. Zakłady znajdowały się na ulicy Aleksandra 24/26.

Zakład założono w 1945 roku. Początkowo działalność nie miała nic wspólnego z motoryzacją. Pierwsze zegary wyprodukowane dla przemysłu motoryzacyjnego trafiły do FSO Warszawa. Prosty prędkościomierz z białymi liczbami, tarczą koloru szarego oraz wyskalowaniem do 140 km/h szybko stał się obowiązkowym elementem wyposażenia większości polskich samochodów. Obok niego w ofercie były wskaźniki temperatury i poziomu paliwa zintegrowane w jeden zestaw. To również element charakterystyczny dla polskich samochodów osobowych i dostawczych.

Tu mieściły się zakłady Mera w Łodzi

Źródło: Wikimapia

W latach 60-tych zegary Mera-Poltik były montowane również w Żuku i Nysie. W tym czasie Mera-Poltik jeszcze nie była masowym dostawcą dla polskich producentów motocykli. WSK i mniejsze montownie korzystały z innych producentów. Dopiero w latach 80-tych łódzkie zakłady stały się masowym dostawcą dla Rometa a nieco później również dla importowanych Simsonów. Wróćmy jednak do lat 60-tych. Mera stała się dostawcą również dla zakładów w Jelczu i Starachowicach. To tam trafiły pierwsze tachografy wyprodukowane w Łodzi.

W latach 60-tych zakłady pojęły współpracę z Jelczem a nieco później ze Starem. Do nich oferowano zegary mniejsze niż do osobowych modeli. Co ciekawe, mogły być dostosowane do zasilania prądem o napięciu 24V. Skala prędkościomierza w polskich ciężarówkach kończyła się na zaledwie 100 km/h lub, nieco później, na 120 km/h. W latach 70-tych każdy właściciel Fiata 125p marzył o prędkościomierzu w formie przesuwanego paska. To był wtedy szczyt techniki. Wyglądał jak konstrukcja przeniesiona z amerykańskich „krążowników szos”.

Czytaj:  H9 - król jest tylko jeden

Sam mechanizm nie był szczególnie zaawansowany. To był prosty mechanizm mechaniczny, ale podany w efektownej formie. Często się zacinał, ale to nie przeszkadzało klientom. Przeszkadzało jedynie to, że nie można „zamknąć licznika”  – 190 km/h to nie było możliwe. W tym czasie „Duży Fiat” rozpędzał się do 140 km/h. Podobnie w przypadku granicznych wskazań dla Malucha i ciężarówek – pierwszy prędkościomierz Malucha „kończył się” na liczbie 130. Mera zaprojektowała również znaną „kratkę”.

Prędkościomierz Syreny i Fiata 125p (poniżej)

Źródło: Allegro, Elektroda

Kwadratowe, podwójne zestawy z Poloneza były wyskalowane do 180 km/h. Tu należy wyjaśnić pewne rozbieżności. Od 1964 roku Mera była spółką wielu zakładów. Poltik był łódzki, Pafal był zlokalizowany w Świdnicy. To z tego zakładu pochodziły zestawy zegarów montowane w Polonezie. Były proste, czytelne i jednocześnie zawierały wskaźniki, które u zachodniej konkurencji zastępowano jedynie kontrolkami. Obrotomierz, wskaźniki ciśnienia oleju i zegarek w tej klasie uważano jeszcze za luksus. Tymczasem Polonez miał to w średnich wersjach wyposażenia.

Dla Ursusa w łódzkim zakładzie zaprojektowano zegar z obrotomierzem i licznikiem motogodzin. Czarne tarcze, biała podziałka oraz cyfry – niby nic niezwykłego, ale zamiast kilometrów mierzono godziny pracy silnika. Ciekawostką była skala obrotomierza – odmierzała wartości podzielone na co 400 obrotów. Końcową wartością było 28 pomnożone przez 100 obrotów. Inny model obrotomierza przeznaczony do ciągników odliczał wartości co 500 obrotów do wartości 2500. W latach 80-tych Mera rozpoczęła produkcję zegarków naręcznych. Zakłady w Świdnicy miały inne zadanie.

Produkty firmy Mera 

Źródło: mikrokontroler.pl

W latach 90-tych Pafal był producentem liczników montowanych w Polonezie Plus – wartość graniczna wskazania wynosiła 200 km/h, choć Polonez z trudem osiągał 150 km/h. Bliżej osiągnięcia tego celu był Polonez z silnikiem Rovera. Wraz z zakończeniem produkcji Poloneza powoli wygaszano produkcję zegarów samochodowych produkowanych przez Mera. Jednak firma nie została zamknięta. Obok produkcji zegarów samochodowych firma produkowała wiele innych urządzeń pomiarowych. To pozwalało jej przetrwać pomimo zapaści polskiego przemysłu motoryzacyjnego.

Czytaj:  Początki automobilizmu na Ziemiach Polskich

Wyłączniki czasowe, budziki i obrotomierze do maszyn to tylko część produkcji. Mera produkowała tanie i solidne tachografy. W przeszłości produkowała nawet myszki komputerowe (były eksportowane, stąd trudno je znaleźć), zegary do ciągników rolniczych (odliczające motogodziny pracy) oraz zespoły transmisyjne do linii montażowych. Zakład zakończył działalność w 2024 roku pozostawiając po sobie chlubną historię i wiele cennych projektów urządzeń odliczających czas i inne jednostki miary. Przez ponad 70 lat produkty Mery stały się znane i cenione w całym kraju.

Budzik firmy Mera

Źródło: sprzedajemy.pl

Dziś oryginalne zegary samochodowe Mera są poszukiwane przez miłośników i właścicieli dawnych modeli FSO i FSM. Jednym z ostatnich produktów były budziki inspirowane dawnym prędkościomierzem Syreny. Tak, to wzór, który zna kilka pokoleń Polaków. Dziś te budziki są poszukiwane przez projektantów wnętrz. To małe dzieła sztuki użytkowej zmontowane przez człowieka. Z perspektywy lat i osiągnięć Mera to polski odpowiednik Jaegera. Tak, zasługuje na to aby porównać ją z najlepszymi.

Visited 51 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *