W historii polskiej myśli technicznej nazwisko Tyszkiewicz kojarzy się głównie z marką samochodów Ralf-Stetysz. Tymczasem hrabia Stefan Eugeniusz Tyszkiewicz-Łohojski z Landwarowa był człowiekiem wielu talentów. Był konstruktorem, wynalazcą, twórcą wielu patentów i jednym w najmłodszych kierowców w Europie. Miał to szczęście, że urodził się w odpowiednim czasie i miejscu. Stefan urodził się w 1894 roku. Jego matką była Krystyna z Lubomirskich. Od najmłodszych lat stronił od zabaw, ale wykazywał zmysł techniczny. Dzięki zamożności rodziców mógł podróżować po Europie.
Podczas podróży po Mediolanie w 1908 roku … zdał egzamin na prawo jazdy. Miał wtedy 14 lat. Motoryzacja zajęła szczególne miejsce w życiu młodego dziedzica tytułów i fortuny. Jako 17-latek zarejestrował patent na nagrzewnicę samochodową oraz projekt samolotu. Dwa lata później rozpoczął studia na Oxfordzie. W czasie I Wojny Światowej służył w rosyjskim Czerwonym Krzyżu orz ukończył szkołę oficerską w Sankt Petersburgu. W 1917 roku ożenił się. Uczestniczył również w wojnie z bolszewikami. W latach 1921-1923 studiował nauki polityczne oraz konstrukcje samochodowe.
Hrabia Stefan Tyszkiewicz
Źródło: NAC
W 1924 roku rozpoczął pracę na pojazdem własnej konstrukcji. We francuskim Boulogne z kilkoma wspólnikami założył spółkę „Automobiles Ralf-Stetysz”. Polska pełna nazwa zakładu brzmiała „Rolniczo-Automobilowo-Lotnicza Fabryka Stefana Tyszkiewicza”. Czy z nazwy wynika, że fabryka miała produkować jednocześnie „wszystko” i „nic”? Profilem działalności była produkcja i naprawy maszyn rolniczych, konstrukcja i produkcja luksusowych automobili a w niedalekiej przyszłości również samolotów. Celem Tyszkiewicza była popularyzacja motoryzacji na Ziemiach Polskich.
Samochód konstrukcji Tyszkiewicza musiał być prosty w naprawach i odporny na niską jakość ówczesnych polskich dróg. Większość mechanizmów tego pojazdu była oryginalna, ale silnik był amerykańskiej konstrukcji. Właściwie silniki, gdyż postanowiono na sprawdzone jednostki napędowe Continentala o mocy od 20 do 42 KM i o czterech lub sześciu cylindrach. W ten oto sposób udało się skonstruować dwa modele – mniejszy TA i TC. Plany pojazdów oraz pierwszy prototyp po raz pierwszy pokazano na Paryskim Salonie w 1926 roku.
Wspólną cechą tych konstrukcji było wodne chłodzenie, 4 biegowa przekładnia (bardzo nowoczesna jak na tamte czasy) i napęd na tylne koła. Pojazdy wyposażono w hamulce Bendixa na wszystkie koła, amortyzatory cierne i resory półeliptyczne z przodu oraz w kształcie litery „x” z tyłu. Zastosowano blokadę mechanizmu różnicowego ze sterowaniem z kabiny oraz 30-centymetrowy prześwit. Wszystko to w trosce o polskiego szofera i jazdę po polskich bezdrożach. Poszukiwano miejsca, gdzie można było seryjnie produkować nowe pojazdy. Wybór padł na znane zakłady przemysłu metalowego.
Podwozie prosto z zakładu „Rudzki i Spółka”
Źródło: NAC
Tyszkiewicz nawiązał współpracę z Towarzystwem Przemysłu Metalowego „Rudzki i Spółka”, które miały produkować podwozia oraz z zakładami lotniczymi „Plage i Laśkiewicz”, które miały tworzyć panele nadwozia dla przyszłych modeli nowego producenta. Z doświadczenia każdej z tych firm miał powstać pojazd doskonały technicznie. Tyszkiewicz miał zasadę – zatrudniał wyłącznie pracowników polskiego pochodzenia a całość produkcji miała odbywać się w Polsce. Pierwsza zmontowana partia pojazdów wynosiła około 200 sztuk. Testowano je na polskich drogach.
Pojazdy wykazały dużą odporność na jazdę po wertepach, były solidnie zmontowane i nie psuły się. Doskonałą promocją były zawody sportowe oraz wystawy. Stoisko firmy na Targach w Poznaniu było okazałe a pojazdy reklamowano jako „pierwszy polski samochód”. Ralf-Stetysz brał udział w Rajdzie Monte Carlo w 1929 roku. Gdyby nie choroba pilota załogi pojazdu można było liczyć na dobre miejsce, ale ostatecznie wycofano się z imprezy. Pomimo porażki, pojazd został zauważony i zainteresowała się nim francuska i polska prasa. Niestety rozwój fabryki został zahamowany.
„Z numerem 69 startuje …” (model TC)
Źródło: NAC
11 lutego 1929 roku warszawski zakład Stetysza objął pożar. Fabryka została doszczętnie zniszczona a wraz z nią seria pojazdów przeznaczonych do odbioru. Według plotek z tamtego okresu zakład został celowo podpalony przez „bliżej niezidentyfikowanych sprawców”. Pomimo straty Tyszkiewicz nie poddał się i szukał kolejnych inwestorów. Początkowe zapędy na odbudowę ostudzili akcjonariusze Rudzkiego, którzy w nowym biznesie widzieli kolejne straty swoich udziałów. Ostatecznie z pomysłu odbudowy Tyszkiewicz zrezygnował i … zajął się mniej ryzykownym biznesem.
Podjął się importu Mercedesów i Fiatów na Ziemie Polskie. Odkrył w sobie talent pisarza i pisał dla zagranicznych gazet o polskich drogach i motoryzacji. Tak było do wybuchu wojny. Po wojnie został zatrudniony przez centralę Fiata w Turynie. Nie zasiadał w zarządzie, ale pracował jako inżynier i wynalazca. Przez kilka lat mieszkał w Turynie, gdzie odkrył nową pasję – elektronikę. Jednym z jego patentów był „stenovox” – przenośne urządzenie do nagrywania dźwięku. Za ten i kolejne wynalazki otrzymał Grand Prix Wystawy Światowej w Brukseli w 1958 roku. Jakie to były wynalazki?
Seria TA
Źródło: Samochody Świata
Jego praca na elektrycznym wspomaganiem kierownicy nie jest tak znana jak projekt wózka inwalidzkiego oraz transportowego, który mógł … wjeżdżać po schodach. Wynalazek ten miał możliwość zmiany rozstawu kół. Tyszkiewicz dla potrzeb firm transportowych zaprojektował zszywacz przemysłowy. Interesował się również podbojem kosmosu (współpracował m.in. z firmą ELDO i Europejską Agencją Kosmiczną) oraz polityką. Należał do rządu polskiego na uchodźstwie oraz był Kawalerem Maltańskim. Był wielkim Polakiem i patriotą.
Tyszkiewicz zmarł w Londynie w 1976 roku. Pozostawił po sobie wiele mniejszych i większych patentów, ale znany jest głównie jako przedsiębiorca i twórca polskiego samochodu o konstrukcji dorównującej zachodniej technologii. Ralf-Stetysz mógł rywalizować z najlepszymi pojazdami średniej i luksusowej klasy. Być może nad jego konstruktorem wisiało jakieś fatum – wiele jego biznesów i pomysłów zwyczajnie „padło”, ale być może dzięki jest postacią, która na trwałe wpisała się w historię techniki. To jeden z najwybitniejszych Polaków. Był bliskim krewnym aktorki Beaty Tyszkiewicz.




