Opera bez fantoma

przez | 19 czerwca, 2026

Wśród wielu dodatków samochodowych, a właściwie elementów stylistycznych, znajdują się skrzydła, dermowe pokrycia dachu, chromowane zderzaki czy kanapowe fotele. Jest również „okno operowe”. Co to właściwie jest? Małe okno umieszczone w tylnym słupku. Kojarzycie amerykańskie krążowniki z lat 70-tych? Tak, to właśnie ten okrągły element. Czy w kształcie koła? Niekoniecznie. Równie dobrze może mieć formę wąskiego prostokąta czy rombu. Historia tego wynalazku jest długa i trudno wskazać kto jako pierwszy użył tego elementu stylistycznego.

„Opera windows” ma swoje korzenie nie w motoryzacji. Moda na ten dodatek zaczęła się w XIX wieku od powozów konnych z zamkniętym nadwoziem. Małe okna gwarantowały podróżnikom prywatność i ochronę. Można było obserwować drogę i jednocześnie nie być zauważonym. Dlaczego? Szkło wykorzystane w produkcji tego okna najczęściej było barwione co dodatkowo dodawało aury tajemniczości. To była ochrona przed rabusiami, rozwścieczonym tłumem czy zazdrosnym mężem podczas ucieczki do kochanka.

Kiedy ten „cud wzornictwa” pojawił się w samochodzie? Źródła donoszą, że około 1920 roku. To nie jest do końca prawdziwe. W tym momencie należy przyjrzeć się pierwszym automobilom z zamkniętym nadwoziem. Krieger Electric z 1898 roku miał „Opera Window”, ale … z przodu. Podobnie kilka innych konstrukcji z początku XX wieku. Małe, prostokątne okna służyły zwiększeniu przeszklenia a nie zmniejszeniu. Podobnie było w kilku innych elektrycznych automobilach. I tu mamy problem. Trudno wskazać jednego producenta, ale w tym okresie było wiele niezależnych pracowni karoseryjnych.

Elektryczny Krieger z 1898 roku i White z 1910 roku

Źródło: Pinterest

Na początku XX wieku popularne było nadwozie „coupé de ville”. Hooper, Kellner i LeBaron na początku XX wieku budowały nadwozia w takim stylu. To właśnie tu należy szukać pierwszych „okien operowych”. Takich konstrukcji było wiele. Większość z nich owalne miała tylko tylne okno. Skupiając się na nazwie znajdziemy White Opera Coupé z 1910 roku, którego tylna szyba była wyraźnie zaokrąglona. To jemu często przypisuje się, że był pierwszym modelem wpisującym się ten trend. Chwilę później była Aerodynamica Ricotti od Alfy Romeo.

Podobne teksty:  Mistrzowie kotła i pary

Około 1920 roku modne stało się nadwozie „Sedanca de ville”. Ten rodzaj nadwozia często był zaprojektowany tak, że za tylnymi drzwiami znajdowała się mała szyba a tylna wreszcie miała najbardziej pożądany kształt. Wśród przykładów Phantom od Hibbard & Darrin w nadwoziu Sedanca de Ville. Siedzący z tyłu czuł się jak w luksusowej karocy. Okrągłe okno zamontowano również w dachu. Voisin C25 Aerodyne z 1934 roku miał przesuwany elektrycznie dach, w którym zamontowano … 4 okrągłe szyby. Nietypowe rozwiązanie i kosmiczna technologia.

Phantom I i Voisin (poniżej)

Źródło: Broad Auctions, New York Times

W 1941 roku Raymond Loewy zaprojektował dla siebie Lincolna. W wielkim słupku znajdowało się małe okienko, którego zadaniem było … po prostu wyglądać. Nic więcej. Okno było tak małe, że nie miało praktycznego zastosowania. Dopiero po wojnie okno operowe było ustandaryzowane. Miało być okrągłe lub owalne i w tylnym słupku. Nie z przodu lub na tylnej ścianie nad bagażnikiem, ale tam, gdzie powinno być od początku. Najbardziej znanym przedstawicielem tego trendu był Ford Thunderbird pierwszej generacji. Okrągłe okienko umieszczono w hardtopie. Służyło wyłącznie do ozdoby.

W latach 50-tych większość dwudrzwiowych amerykańskich sedanów posiadała to rozwiązanie. Średnie i luksusowe amerykańskie marki produkowały modele w stylu „personal luxury” – limuzyny, ale raczej dla dwóch osób z długimi drzwiami, dachem obitym skórą oraz owalnym oknem w tylnym słupku. Okno było wykończone chromowaną ramką. To miało przypominać luksusowy kabriolet, ale dach był stały. Styl miał nawiązywać do przedwojennych modeli, stąd „skóra ze sztucznej świnii”, wielkie chromowane powierzchnie i barokowe obłości.

Prawdziwym dominatorem tego trendu był Lincoln Continental kilku generacji – od Mark III do Mark VI. Drugim ważnym producentem był Cadillac i jego modele Eldorado i Seville. Trend był obecny w bardziej … budżetowych markach. Buick Riviera  i Ford Thunderbird 7.generacji. W tym czasie zadaniem „okna operowego” było optyczne skrócenie długiego nadwozia. Długie, dwudrzwiowe modele miały po 5,5 metra długości, z czego długość samych drzwi wynosiła minimum półtora metra. Okienko miało dodać lekkości konstrukcji dachu.

Podobne teksty:  DNA marki według "Historii...", #29 - Lincoln

Lincoln i jego okienko

Źródło: Jalopnik

Nie wszystkie z nich miały okrągłe okno. Popularne były cienkie paski w ilości trzech lub jedno trójkątne okno. Przykładem zastosowania takiego układu jest Dodge Charger SE z 1973 roku. Zamiast modnych wlotów powietrza lub atrap dermowy dach z trzema wąskimi szybami. Efekt? Wyłącznie stylistyczny, ale podobny wynalazek stosował Lincoln w tym czasie. Czy wynalazek trafił z powrotem do limuzyn? Oczywiście, że tak, ale miał okrągły kształt. W przypadku pojazdów reprezentacyjnych nie eksperymentowano z kształtem a jedynie z formą.

Dodge Charger z 1973 roku

Źródło: Wikimedia

Czy ten wynalazek był stosowany tylko w amerykańskich samochodach? Nie. Znajdziemy go w kilku europejskich konstrukcjach a nawet japońskich, których wygląd w latach 70-tych był inspirowany amerykańskimi modelami. Przykład? Daihatsu Charade z przełomu lat 70 i 80-tych. Model generacji G10 miał okrągłe okno w tylnym słupku. Krążownik? Nie, nawet na japońskim rynku był uważany za tani i popularny model. Podobnej wielkości był „amerykański” Le Car od AMC czyli po prostu Renault 5 w wersji dostawczej, W latach 80-tych dawny symbol prestiżu zaczął zanikać.

Daihatsu Charade G10

Źródło: The Utopian

Co było przyczyną zaniku tego wynalazku? W latach 80-tych zmieniły się przepisy dotyczące poziomu bezpieczeństwa pojazdów. Dach musiał być wytrzymały aby znieść skutki dachowania. Potrzebne były grube słupki o wzmocnionej konstrukcji. Zamiast okna w słupku nie było kompletnie nic – pomalowana blacha a w środku żeliwne wzmocnienie. Tak, było nadwozie typu liftback, ale tam okno przybrało formę dużego trójkąta. Ostatnim miejscem, gdzie pomysł przetrwał aż do XXI wieku był rynek luksusowych kabrioletów. Pamiętacie Forda Thunderbirda ostatniej generacji?

Ma hardtop z okrągłym dodatkowym oknem. Współcześni producenci wolą umieszczać za tylnymi drzwiami trójkątną szybę. BMW serii GranCoupe, popularne liftbacki średniej klasy, modne coupé luksusowych marek – w żadnym z nich nie znajdziemy okrągłej szyby w tylnym słupku. Nie znajdziemy nawet na dachu. Dziś taki wynalazek to fanaberia, przejaw epoki antyku we wzornictwie przemysłowym. Współczesny księgowy nie pozwoli na to aby wydawać pieniądze na zepsucie arkusza blachy. Trzeba przyznać, że ten wynalazek miał swój niepowtarzalny klimat.

Visited 15 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *