Egzamin trwałości

przez | 15 listopada, 2025

Próby długodystansowe na torach testowych były organizowane już w pierwszej dekadzie XX wieku, Producenci w ten sposób zdobywali informacje o trwałości swoich pojazdów. Mierzono prędkości, spalanie, podatność na przegranie silnika – przetrwanie tej próby nie było łatwe, ale zawsze było sposobem na skuteczną reklamę i dobrą opinię o marce i modelu. FSO też chciało popisać się swoją jakością i udowodnić, że produkty z Żerania są trwałe i niezawodne.

Na początku lat 50-tych oferta polskich producentów ograniczała się do Warszawy. Starem raczej nikt nie chciał bić rekordów. Wkrótce pojawiła się Syrena i to tym pojazdem ludowym rozpoczęto pierwszą próbę w historii FSO. Stało się to w 1958 roku na przełomie czerwca i lipca. FSO wiązało wielkie plany z tą próbą. Przygotowania trwały kilka miesięcy a fragmenty zmagań Syreny nakręciła kronika filmowa. Ranga wydarzenia? Państwowa, z udziałem najważniejszych osób związanych z przemysłem motoryzacyjnym.

Tor testowy FSO

Źródło: Geocaching

Próba rozpoczęła się rano. 24-godzinny test Syrena rozpoczęła z pełnym bakiem paliwa. Nad jej kondycją czuwał zespół mechaników. Syrena miała przed sobą wiele kilometrów toru testowego FSO, kierowcy zmieniali się co kilka godzin a przy każdej zmianie samochód był sprawdzany czy nie rozpadnie się na kolejnym okrążeniu. Dlaczego miał się rozpaść? Jak wiemy, Syrena nigdy nie była wzorem bezawaryjności. W czasie próby pojawiały się drobne, ale uciążliwe usterki. Co wymagało napraw?

Trzy razy wymieniano świece zapłonowe, zmieniano opony oraz pasek klinowy, który się zerwał. Uzupełniano płyn chłodniczy i olej silnikowy. Wymieniono również zawór wydechowy w jednym z prototypów (tak, to nie były jeszcze wielkoseryjne egzemplarze). Do testu użyto dwóch egzemplarzy.  Na zmianę Syrenami kierowali Włodzimierz Baranowski, Stanisław Szelichowski, Tadeusz Woźniak, Jan Zieliński i Edward Chmielewski – mechanicy i kierowcy testowi FSO. Ciekawostką były silniki, które posłużyły do napędu tych pojazdów. 

Podobne teksty:  Przepieprzymy i Słońce

Jedna z Syren 100 miała pod maską standardowego dwusuwa, druga silnik z Wartburga. Średnie zużycia paliwa wynosiło około 9 litrów na 100 km. Syreny wreszcie dojechały do końca próby. Pokonały ponad 1300 km. Z dzisiejszej perspektywy to mało, ale na torze testowym FSO Syrena poruszała się z prędkościami 60-70 km/h. Według nieoficjalnych wytycznych pojazd należało oszczędzać. Władze FSO nie chciały wpadki a propaganda potrzebowała sukcesów.

Dopiero po zakończeniu tej próby zespół techniczny w składzie Krzysztof Brun, Stanisław Łukaszewicz i Kazimierz Piontek mógł uznać, że Syrena jest gotowa do wielkoseryjnej produkcji. Potrzebne były zmiany w zakresie osprzętu silnika i sprawdzenie jakości części eksploatacyjnych, ale Syrena zdała egzamin trwałości. Oczywiście o problemach z prądnicą … nie wspominano. Syrena z prototypu oraz serii próbnej mogła stać się pojazdem produkowanym w dużej liczbie egzemplarzy. Kilka lat później eksperyment powtórzono.

Okładka „Motoru” i kadr z kroniki filmowej (poniżej)

Źródła: Tygodnik „Motor”, WDiF

W 1959 roku Syrena kierowana na zmianę przez Marka Wachowskiego i Andrzeja Zielińskiego w ciągu 65 godzin przejechała 5000 km. W tym czasie wymieniono 6 prądnic, prawie cały układ paliwowy oraz kilka kompletów opon. Przyczyną napraw trwających łącznie 11 godzin była … niska jakość części. Komunistyczna prasa rozpisywała się o trwałości, tymczasem prawda była inna. Obszerny artykuł o próbie zamieszczono w „Motorze”. 4 lata później postanowiono udowodnić, że Syrena wciąż jest dobrym samochodem. Podjęto się kolejnej próby.

W 1963 roku zespół FSO wystawił do próby dwie Syreny. Tym razem w ciągu 24 godzin zamiast 1300 km Syreny przejechały 1600 km. W czasie próby pękła tulejka w zawieszeniu, przegrzewał się iskrownik, wymieniano 2 komplety opon oraz czyszczono zapychający się filtr powietrza. Zespół kierowców w składzie Jerzy Jankowski. Włodzimierz Baranowski i Andrzej Kulesza udowodnili, że Syreną można jeździć na długie dystanse. Długie to znaczy kilkaset kilometrów. Dla użytkowników było to nie lada wyzwanie.

Podobne teksty:  "Ty jedziesz", czyli globalny pojazd prosto z Jugosławii

Wydarzenie z 1963 roku miało charakter państwowy. Próbę opisały: tygodnik „Motor”, „Trybuna Ludu” a Wytwórnia Filmów Dokumentalnych nakręciła propagandowy film. Propaganda pokazywała Syrenę jako pojazd niezawodny i tani, tymczasem wiemy jak było. Jakość części była niska co przekładało się na ciągłe wymiany. Problem z ich dostępnością dodatkowo utrudniał eksploatację pojazdu. Syrena była prosta w obsłudze, ale daleko jej było nawet do innych dwusuwów wyprodukowanych w „Demoludach”. 

Syrena 102S z silnikiem z Wartburga (takiej użyto w próbie w 1959 i w 1963 roku)

Źródło: Pinterest

Chwila … w tym miejscu należy wyjaśnić pewne niejasności. Często próbę z 1963 roku uważa się za pomyłkę i wskazuje się, że w 1959 roku odbyły się dwie próby lub tylko jedna. Wynika to z faktu, że egzemplarz, który najlepiej zniósł tą próbę był wyposażony w mocniejszy silnik od Wartburga. Wyposażona w niego Syrena osiągała 125 km/h i nie sprawiała tylu problemów co model ze standardowym silnikiem. Według wielu świadków próba z 1963 roku miała miejsce i została udokumentowana.

Niedoścignionym wzorem dla FSO był rekord Simki, która swoim sedanem średniej klasy ustanowiła wiele rekordów. Rekordy z 1952 i 1953 roku nie były w zasięgu FSO. Syrena nie mogła utrzymywać prędkości podróżnej ponad 100 km/h przez długi czas. Szansą dla zespołu FSO było rozpoczęcie produkcji Fiata na włoskiej licencji. Nowy samochód dawał szanse na pobicie rekordów francuskiego producenta. Stało się to dopiero dekadę po ustanowieniu rekordu na Syrenie. Tym razem nie odbyło się bez awarii.

FSO podjęło wyzwanie przejechania Fiatem 125p dystansu 25.000 km. Była to zupełnie inna konstrukcja – nowoczesna, z mocniejszym silnikiem i lepiej zmontowana. Tak, również w tym przypadku nie wiemy wszystkiego o tej próbie. Tam również propaganda chciała pokazać jak niezawodne są polskie samochody. Fiat przejechał nawet więcej bo 25 tysięcy mil a później nawet 50 tysięcy kilometrów, ale to już inna historia. Kroniki archiwalne FSO i WDiF są dowodem na determinację załogi – próbowali rywalizować z lepszymi od siebie. I czasiem wygrywali, ale to już inna historia …

Podobne teksty:  Człowiek z latającym Fordem

Visited 18 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *