{Ten tekst poświęcamy pierwszemu samochodowi Zbycha, przez który nabawił się fobii francuskiej.}
Wśród samochodów francuskiej produkcji jest wiele modeli, które zapisały się w historii motoryzacji. Jednym z nich jest Renault Clio – samochód klasy B, który jako pierwszy udowodnił, że małe wymiary nie muszą ograniczać potencjału konstrukcji. Clio od zawsze było ważnym modelem w marce Renault. Oferowano wiele wersji wyposażenia i wiele różnych silników – benzynowych, diesli a nawet elektryczne. Historia Clio zaczyna się nie w latach 90-tych w dużo wcześniej, bo już w latach 30-tych.
Jakie jest Renault Clio? Jego DNA to zbiór innowacji, doświadczeń, tradycji i sportu. Chcąc poznać fenomen Clio i jego DNA dokonaliśmy wnikliwej analizy 50 modeli wszystkich generacji. Do zestawienia dołączyliśmy wiele modeli, które poprzedziły pierwszą generację Clio oraz te, które bezpośrednio są związane technologicznie z nowszymi generacjami tego modelu. Czy zestawienie będzie publikowane w częściach? Tak, ale wszystkie będą w jednym dokumencie. Zaczynamy od nowoczesnego małego Renault.
Renault Juvaquatre (1937) – z dzisiejszej perspektywy to przodek Mégane, ale rozmiarem bardziej odpowiada segmentowi B. Tani, nowoczesny, napędzany 4-cylindrowym silnikiem. Moc? Około 23 KM, masa własna 750 kg i prędkość maksymalna około 100 km/h. Dostępny jako sedan lub jako furgon. Konkurent dla Peugeota i Opla. W produkcji aż do 1960 roku.
Renault Juvaquatre

Źródło: Nasza Historia
Renault 4CV (1946) – miał silnik z tyłu i 4 drzwi. Mniejszy i słabszy (21 KM) od poprzednika, ale doskonale wpisał się w powojenne trendy projektowania. Cecha szczególna – podwozie, które można było wykorzystać do konstrukcji samochodów sportowych. Zmieścił całą rodzinę i był tylko trochę droższy od Fiata 500 i 600. Bardziej praktyczny od Fiatów dzięki dodatkowym drzwiom.
Renault 4CV

Źródło: validaautodocs.com
Alpine A 106 (1955) – karoseria od Michelotti, lekkie nadwozie i podwozie z 4CV. Mały samochód sportowy wykorzystujący tanie części. Silnik o mocy 44 KM, prędkość maksymalna nawet 160 km/h. To początek marki Alpine, która później stała się częścią Renault. Po A106 było A108 i A110, które wygrywały wiele rajdów. Zupełnie jak Clio Williams.
Alpine A106

Źródło: l’automobile Ancienne
Renault Dauphine (1956) – popularny sedan z silnikiem z tyłu. Mały samochód rodzinny, którego podwozie wykorzystano w innych modelach „zaprzyjaźnionych marek”. Wśród nich japońskie Hino, argentyński Kaiser i nawet … Alfa Romeo. Silniki o mocy do 32 KM, ale pojawia się Gordini. Tani, prosty a jednak prezentuje się jak luksusowy model. Tu jest jakby luksusowo. Jak w wersji Baccara.
Renault Dauphine

Źródło: Best Selling Cars Blog
Renault Floride (1958) – samochód sportowy na popularnym nadwoziu. Nie tak szybki jak Porsche, ale wygląda na drogi. Jest lekki (770 kg) i długi jak na ten segment rynku – prawie 4,3 metra. Przypomina luksusową motorówkę na kołach. Silnik nadal z tyłu. Spalinowy, ale wkrótce nastąpi coś nieprzewidzialnego. Renault może być małe, ale to ciekawy dodatek do wspaniałego życia.
Renault Floride

Źródło: własne
Henney Kilowatt (1959) – elektryczne Renault pod amerykańską marką. Szalony projekt, który powstał z inicjatywy firmy produkującej nadwozia specjalne. Miał słaby silnik i równie słabe baterie – w najmocniejszej wersji miał zasięg około 105-107 km. W latach 50-tych to niszowa technologia, która powróci w latach 90-tych. Wynalazek, ale próba czegoś, co będzie popularne pół wieku później.
Henney Kilowatt

Źródło: Mac’s Motor City Garage
Renault 3 (1961) – kwadratowe tanie pudełko ze słabym silnikiem. Silnik z przodu, przed nim skrzynia biegów (stąd tak nietypowe proporcje przodu). Jednocześnie krótki i przestronny. Tańsza odmiana modelu 4, który był tylko nieznacznie droższy. Styl, który w zmodernizowanej formie przetrwał w dzisiejszym elektrycznym Renault. Wyraźny styl, zupełnie inny niż konkurencja.
Renault 3

Źródło: Auta5P
Hino Contessa (1961) – najwyższa forma Renault 4CV z karoserią zaprojektowaną w amerykańskim stylu (tylne usterzenie i chromy). Ma wzmocniony silnik, karoserie od Michelotti i wszystko, co sprawia, że mały samochód wydaje się atrakcyjny. Produkowany jedynie do 1964 roku (tej generacji). Później była kolejna, z innym nadwozie. Najwyższa forma Renault Thalia, czyli Clio z plecakiem.
Hino Contessa

Źródło: Toyota Museum
Willys Interlagos (1961) – nie, to nie pomyłka. To raczej efekt inżynierii znaczkowej. Brazylijski klon Alpine ma francuski silnik, trzy wersje nadwozia i zmontowano zaledwie 822 sztuki. Dziś to wyjątek – w kolekcjach, o zobaczeniu na drodze można zapomnieć. Początek popularności marki Renault w Ameryce Południowej. Dziś na tych rynkach rządzi Dacia.
Willys Interlagos

Źródło: PostWarClassic
Renault 4 (1961) – bogatsza wersja Renault 3. Dostępne mocniejsze silniki, dodatkowe okienko w tylnym słupku oraz kilka rodzajów nadwozia – hatchback, furgon i nadwozie plażowe. Wielki sukces Renault. Produkowany w kilkunastu fabrykach przez 30 lat. Przodek Renault 5, czyli dziadek Clio. Małe Renault ma długą tradycję. Wykorzystuje ją do swojego marketingu.
Renault 4

Źródło: Dziennik.pl
Zanim pojawiło się Clio, Renault miało już długoletnią tradycję w produkcji samochodów segmentu B i C. Do produkcji modelu 4 Renault nauczyło się projektować samochody małe, tanie a jednocześnie wyróżniające się na tle konkurencji. Większość z tych konstrukcji miała silnik z tyłu, ale bagażnik mógł pomieścić kilka toreb dla całej rodziny. Renault 4 otworzyło Renault nowe rynki i tam zaczęto oferować kolejne modele z segmentu B. Do debiutu Clio nadal było daleko, ale Renault doskonale wiedziało co robi. Fiat w tym czasie jeszcze miał silnik z tyłu.
Renault 8 (1962) – w zasadzie to jest kompakt, ale nadal jego długość nie przekracza 4 metrów. Silnik z tyłu, słynny niebieski lakier i Gordini. Rajdowa maszyna i prosty samochód rodzinny w jednym. Prawie jak Thalia, ale już nie ma nic wspólnego z 4CV. To już zupełnie inne czasy, w których klient zaczął wymagać, choć jeszcze nie miał „grubego portfela”. Miał już jednak rację i mógł wybierać.
Renault 8

Źródło: NewAuto.pl
Renault 6 (1968) – mniejszy niż 16 i ma już praktyczną tylną klapę. To postęp, ale tylko w dziedzinie wzornictwa. W środku znane rozwiązania techniczne i wymiary jak w klasie B z przełomu wieków XX i XXI. Większy od Renault 4 i uważany za bardziej elegancki. Niezbyt popularny, głównie przez styl, który przez dwa lata już się zaczął starzeć, ale nie wyglądał tak źle, jak małe Citroeny. Miał swój styl.
Renault 6

Źródło: Old Motors
Renault Rodeo (1970) – odpowiedź na Mehari od Citroena, ale bardziej cywilizowana. Mógł być wyposażony w drzwi, rozpinane „foliowe okna” i silniki o mocy 35-49 KM. Lekki, plażowy pojazd, który mógł być wyposażony w napęd na 4 koła. Dostępny w dwóch generacjach (na zdjęciach druga). Produkcja niszowa bez następcy. Clio też miało takie wersje i wiele dziwnych prototypów.
Renault Rodeo

Źródło: Allegro
Renault 5 (1972) – co za styl? Płaszczyzny zwężające się ku górze. Oś przednia wysunięta jak w starszych modelach i klapa bagażnika jak w kombi, ale pochylona. Twórca, który nie doczekał premiery swojego dzieła. W ofercie wiele silników, ale początkowo tylko 3-drzwiowe nadwozie. Później dołączy sedan na rynek hiszpański oraz 5-drzwiowa wersja. Mamy komplet. Tylko Peugeot tak potrafi w nadwozia.
Renault 5

Źródło: Automotywacja
Renault 7 (1974) – przodek Renault Thalia, ale wreszcie ma silnik z przodu. Do tego dochodzi większy niż w 5 rozstaw osi. Dostępny z 50-konnym silnikiem. Mocniejszych nie było, ale klient nie był bogaty. Hiszpańska limuzyna dla rodziny miała długość 3,89 m i – to również segment B, ale taki z plecakiem. Szkoda, że nie było wersji kombi. Produkowana przez 10 lat.
Renault 7

Źródło: Motor1
Renault 5 Alpine Gordini (1976) – nazwisko połączone z marką połączone z modelem marki. Brzmi dziwnie, ale to jednocześnie wersja sportowa i luksusowa. Pasy wyglądają jak reklama pewnej „firmy specjalnej” – sponsora Lotusa, ale w tym przypadku mikstura jest mniej ostra. Jak Clio Williams? Nie, nawet lepiej. Ma mniej niż 100 KM pod maską a wygląda jak rasowa wyścigówka.
Renault 5 Alpine Gordini

Źródło: L’Automobile Ancienne
Renault LeCar (1976) – Renault dla Ameryki, tyle, że Północnej. Inny przód, ozdobne pasy i rolldach. Atrakcyjny? Tak, ale dla Europejczyka. Amerykanin ignorował wszystko, co miało długość poniżej 4 metrów. Renault w USA nie miało czego szukać. Sprzedawały się duże modele, ale nie małe. Tam Clio nie ma czego szukać. Nikt go tam nie chce. To w Europie będzie popularne.
Renault LeCar

Źródło: AMC
Renault 5 Turbo (1980) – wygląda jak 5, ale jest znacznie szersze. Silnik? Z tyłu. Mały, szybki, nieprzewidywalny.Wielki napis „Turbo” informuje, że z tyłu może być 160 KM, ale wkrótce będzie dwa razy tyle.Po raz pierwszy Renault 5 Turbo jest samochodem kobiety, która chce unieszkodliwić Jamesa Bonda. Silnik zamiast kanapy i bagażnika to jest „TO”, ale nie każdy może sobie z tym poradzić.
Renault 5 Turbo

Źródło: RM Sotheby’s
Renault Express (1985) – niczym nowa generacja „Piątki”, ale zmieści dwie pralki i ma drzwi jak w profesjonalnym „dostawczaku”. Pod maską słaby diesel. Aerodynamika? Gdzieś sobie była, ale w tym przypadku jej nie ma. Listwy ochronne – tu w wersji „max”, ale są potrzebne. To pojazd do pracy, który często ulega uszkodzeniom. Co jeżeli chcemy „poczuć odrobinę luksusu”.
Renault Express

Źródło: Automobile Catalog
Renault 5 Baccara (1987) – skórzane siedzenia, gruby wieniec kierownicy, elektryczne szyby, automatyczna przekładnia a to wszystko w latach 80-tych. Baccara ma wiele zalet – miała być „limuzyną w pigułce” – taką dla dwóch, gdzie z tyłu raczej nie posadzimy prezesa, ale i tak będzie wygodnie. Nowy trend? Nie, wcześniej to Lancia zaproponowała klientom luksus w rozmiarze „mini”.
Renault 5 Baccara

Źródło: ERclassics
Dochodzimy do przełomowego momentu. W połowie lat 80-tych „Piątka” przestała być atrakcyjna. Nowa generacja sprzedawała się dobrze, ale wyglądała jak produkt autorstwa działu księgowości. Prosto, bez dawnych krzywizn i zaokrągleń. Tymczasem od początku lat 80-tych trwają prace nad następcą. Jest wyższy, ma zaokrąglone kształty i dodatkowe okno w tylnym słupku. Clio? Jeszcze nie.
To prototypy serii X57 – są podobne do finalnego Clio, ale są dwa różne rodzaje nadwozia. Wersja 5-drzwiowa ma być bardziej rodzinna, 3-drzwiowa ma być bardziej sportowa albo … dostawcza i to bez wyraźnych przeróbek. Wkrótce debiutuje Clio. Renault „umie” w reklamy. Pamiętacie reklamę z Twingo? Tak, tą prostą kreskówkę. A może wąż z reklamy Clio? Też kojarzycie. Renault kojarzyło się z telewizora i gazet. Nie było jeszcze powszechnego internetu
Chwila …
Przed debiutem Clio pojawiły się wersje specjalne Renault 5 przygotowane przez firmę tuningową EBS. W ofercie były różnego rodzaju kabriolety – jedne posiadały ramki wokół szyb bocznych, inne nie. Model 5 GT Turbo ważył około 800 kg, co w połączeniu ze 120-konnym silnikiem pozwalało pogonić każdego Kadetta GSi czy Golfa GTi. EBS wreszcie osiągnął rozpoznawalność – po kilku próbach z wprowadzeniem na rynek pakietów do Renault 21 i 25. Czy GTi bez dachu to szaleństwo?
EBS Cabrio (1987) – ochrona przed dachowaniem? Nie ma. W zamian jest ponadczasowy wygląd, 120 KM pod maską (przerabiano nawet wersję Turbo) i nadal 4 miejsca w środku. To produkt niszowy, ale trudno odmówić mu stylu. Żadne Clio nie będzie miało tak spójnej linii nadwozia. Nawet Dimma nie zrobi tak udanego tuningu „małego Francuza”.
EBS cabrio

Źródło: CK-cabrio
Renault Clio Mk1 (1990) – jest i ono. Ma modne, zaokrąglone kształty, silniki pochodzą od poprzednika a całość wyprzedza o lata to, co oferuje niemiecka konkurencja. Nowoczesności towarzyszą stare rozwiązania – maska otwierana jak w BMW i stary silnik 1.1 pamiętający lata 60-te. Dopiero za chwilę Clio zyska nową energię – pojawią się silniki „Energy”.
Renault Clio Mk1

Źródło: Motor1.com
Renault Clio Societe (1990) – brak tylnej kanapy, z tyłu szyby lub blacha aby nikt nie podglądał co przewozimy. Pod maską? Niespodzianka – duży silnik wysokoprężny – o poj. 1,9 dm3 i mocy 64 KM. Przestrzeń ładunkowa? Cały jeden metr sześcienny – w sam raz do warzywniaka lub kiosku z gazetami. Produkowany równolegle do Rapida i Kangoo w kolejnych generacjach.
Clio Societe

Źródło: La Centrale
Renault Clio Paradise (1991) – „prosto z raju”, czyli reklama emitowana w Polsce rok po premierze w Zachodniej Europie. Znany motyw muzyczny, animowany wąż, nudyści oraz specjalna wersja wyposażenia. Adam i Ewa już nie chcą jabłek. Wolą Clio z bogatym wyposażeniem. Istnieje kilka wersji tej reklamy. Z wiadomego powodu była emitowana w późnych godzinach.
Znana reklama

Źródło: Renault/Youtube
Renault Clio Williams (1993) – pojawił się w czasie, gdy „małe GTI” miały silniki o pojemnościach 1,4-1,6 i mocach 100-110 KM. Clio zdeklasowało konkurencję wsadzając w małe nadwozie dwulitrowy, 16-zaworowy silnik o mocy 150 KM. Bez doładowania, ale taka moc wystarczyła do sprawnego wyprzedzania. Było też słabsze RSi, ale to Williams stał się cenionym youngtimerem.
Clio Williams

Źródło: Collecting Cars
Pars Khodro Sepand (1994) – tak, to jest Renault 5 pierwszej generacji. Co prawda zmodernizowane, ale to konstrukcja mająca w chwili debiutu prawie 25 lat. Iran, pomimo swojej dyktatury, szariatu i innych „dziwactw” również potrzebował samochodów. Współpraca z Renault stała się ważnym etapem rozwoju irańskiego przemysłu. Oryginalne Renault 5 produkowano we Francji do 1996 roku.
Irańskie Renault 5

Źródło: Autopuzzles
Renault Clio Electrique (1995) – produkt niszowy i jednocześnie eksperyment. Zasięg? Około 80 km. Pod maską 30 KM, które rozpędzają Clio do 95 km/h. W połowie lat 90-tych taki napęd nie był jeszcze efektywny i po trzech latach prób i z pomysłu zrezygnowano. Lepszym napędem okazały się silniki 1.4 i 1.8 serii „Energy” – mocniejsze od konkurencji z Niemiec.
Renault Clio Electrique

Źródło: francuskie.pl
Renault Clio Mk1 Phase 3 (1996) – wiele samochodów ma „Marki” jako oznaczenia kolejnych wersji po liftingu. Renault ma „Fazy”. Trzecia ma zupełnie inny przód a w ofercie są tylko nowsze silniki, w tym ceniony 1,4 o mocy 80 KM. Wśród dodatków – poduszki powietrzne i ABS. Renault zaczyna być wzorem bezpieczeństwa, ale to Clio oblewa pierwsze niezależne testy zderzeniowe.
Clio 1 Faza 3

Źródło: Ultimate Specs
Renault Kangoo (1997) – następca furgonów opartych o Renault 4 Renault 5. Pod maską otwieraną do przodu silniki znane z Clio. Na początku wersje dostawcze i kombi, później model w pełni osobowy dostępny nawet z napędem 4×4. Wielki sukces Renault. Największy konkurent? PSA i ich Partner i Berlingo. Dwie dekady później to będzie Mercedes.
Kangoo Mk1

Źródło: Renault
W tym momencie następuje kompletne zerwanie z historią małych Renault. Kończą się pracę nad drugą generacją Clio. Nowe spełnia normy bezpieczeństwa. Z oferty znikają najsłabsze silniki znane z poprzednika, wkrótce pojawi się pierwszy turbodiesel. Trwają prace nad nadwoziem typu sedan. Clio w tej wersji można sprzedawać na „rynki wschodzące” (czytaj: biedniejsze), gdzie sedan wciąż jest symbolem samochodu luksusowego. Później było MTV, Initiale i milion innych wersji specjalnych. Przed Wami Clio 2.
Renault Clio Mk2 (1998) – obłe kształty, plastikowe błotniki, w ofercie turbodiesel, dwulitrowy silnik benzynowy o wyczynowej charakterystyce. Wreszcie bezpieczny. Posłuży jako platforma do wielu prototypów, w tym nawet dla wersji z trzema osiami. W ofercie brak nadwozia kombi. Jego rolę pełni Kangoo. Imponujący przedział mocy silników – od 58 do 172 KM.
Renault Clio 2

Źródło: Auto Katalog
Renault Thalia (1999) – następca Renault 7, ale dostępny w wielu krajach (nie tylko w Hiszpanii). Ciekawy pomysł na samochód budżetowy. W ofercie podstawowe silniki z Clio – do pojemności 1,6 dm3. Bagażnik o pojemności 510 litrów. Trzy generacje, przy czym ostatnia to po prostu Dacia Logan ze zmienionym znaczkiem.
Renault Thalia

Źródło: Auto Centrum
Nissan Platina (1999) – niezły Meksyk, czyli Thalia oferowana na rynek meksykański pod japońską marką. To po prostu inżynieria znaczkowa w celu zaoferowania klientom jak najtańszego modelu. Większość egzemplarzy napędzał silnik 1,6 dm3 o mocy 110 KM. Zastąpiona przez modele oparte o inne modele Nissana.
Nissan Platina

Źródło: Reddit
Nowa generacja Clio początkowo była uznawana jako pojazd budżetowy. Brakowało wersji luksusowych oraz sportowych. Te pojawiły się dwa lata po debiucie podstawowego modelu. W tym czasie Renault nie miało w ofercie małego silnika benzynowego z doładowaniem. Najważniejszym w ofercie była dwulitrowa jednostka o doskonale znanej konstrukcji i możliwości osiągania nawet 100 KM z litra pojemności. To właśnie ten silnik posłużył do napędu następcy cenionego Williamsa.
Renault Clio Sport (2000) – masa własna? Zaledwie 1050 kg, moc silnika 172 KM. Bez żadnego doładowania. W 7 sekund do setki i 220 km/h. Konkurencja? Tylko Peugeot nie ma turbiny. Reszta to 1.8 T ukryte w Polo i Ibizie. Godny następca Williamsa, ale Renault właśnie kończy prace nad „czymś” jeszcze mocniejszym.
Clio Sport Faza 1

Źródło: Auto Świat
Renault Clio V6 (2001) – spadkobierca szalonej rajdówki. Z tyłu umieszczono silnik V6 z limuzyny o mocy 235 KM. Setka w 6,5 sekundy, zużycie paliwa – średnio ok. 11 litrów. Produkcja w zakładach Alpine i współpraca z Porsche przy modernizacji silnika. Dziś poszukiwany i drogi youngtimer, ale wiele z nich skończyło na drzewie.
Clio V6

Źródło: Torque
Renault Clio 1.5dCI (2001) – Clio z nowoczesnym małym dieslem pod maską. Nie było pierwsze, ale dCI dało się poznać jako dopracowana konstrukcja. Początkowo sprawiała problemy, ale później została poprawiona i trafiła pod maski Nissanów a w końcu nawet pojawiła się w Mercedesie (klasa A i Titan). Trudno o lepszą rekomendację.
Silnik 1.5dCI

Źródło: cliosport.net
Nissan Micra (2003) – inne silniki, ale znaczna ilość części jest wspólna z Clio. Karoseria w stylu retro. Dostępny również jako CC – kabriolet z metalowym dachem. Nissan ma inne silniki benzynowe, ale diesel to nic innego jak dCI. Micra jest krótsza i wyższa, skierowana bardziej do kobiet. Samochód, na którym 20 lat temu wielu polskich nastolatków uczyło się jeździć.
Nissan Micra K12

Źródło: Nissan
Dacia Logan (2004) – jak Thalia, ale jeszcze tańsza dzięki silnikom starszej generacji (z Mégane) oraz produkcji w Rumunii. Najtańszy samochód w Europie i wielki sukces Dacii. Dostępna początkowo jako sedan, później jako duże kombi oraz hatchback. Nie, nie jako Sandero, ale jako … Mahindra Verito produkowana w Indiach.
Dacia Logan jako Mahindra

Źródło: Mahindra
Od debiutu nowej (drugiej) generacji Mégane Renault rozpoczęło pracę nad następcą Clio. Renault w tym czasie było uznawane za pioniera w dziedzinie bezpieczeństwa. Nowe Clio musiało być większe i cięższe od poprzednika. To oznaczało rezygnację z najsłabszych silników oraz konieczność podwyżek cen. Clio kolejny raz zostanie „Samochodem Roku” a jego podwozie stanie się platformą do rozwoju wielu różnych modeli.
Renault Modus (2004) – długi jak Clio 2, ale wyższy i z techniką następcy, który pojawi się za rok. Chwalony za przestrzeń w środku, ale dostęp do silnika ogranicza wąski otwór ograniczony plastikową osłona chłodnicy. Później zaoferowano klientom dłuższą wersję Grand, ale nie była przeznaczona dla 7 osób – powiększono jedynie bagażnik.
Renault Modus

Źródło: Auto Świat
Renault Clio Mk3 (2005) – wyższy i szerszy od poprzednika. Po raz pierwszy zaprojektowany zgodnie z surowymi wymogami bezpieczeństwa. W ofercie wiele silników i kilkanaście wersji wyposażenia. Zamiast Baccara było Initiale Paris z automatyczną przekładnią, jasną skórzaną tapicerką i wszechobecną elektroniką. Zamiast kluczyka słynna karta.
Renault Clio Mk3

Źródło: Auto Centrum
Renault Clio kombi (2005) – po raz pierwszy w historii modelu. Dłuższy o 23 cm i produkowany w zakładach w Turcji. Dla tych, dla których Modus był zbyt krótki a Mégane zbyt długie. W ofercie po raz pierwszy silnik TCE – mały silnik benzynowy z doładowaniem. Platforma z nowej generacji, tymczasem sedan Thalia oparty na podłodze starszego modelu.
Renault Clio Grandtour

Źródło: francuskie.pl
Nissan Note (2006) – dłuższy od Modusa, ale to ten sam pomysł. Dużo miejsca, wysoka pozycja za kierownicą. Różnice względem Renault? W ofercie nie ma słabego silnika 1,2 dm3 serii Energy, ale są francuskie diesle i oryginalne benzynowe silniki Nissana. W Europie sprzedawano dwie generacje. Stylizacja drugiej generacji przypomina … Hondę Jazz. Pojawił się również 3-cylindrowy silnik.
Nissan Note Mk1

Źródło: Auto Katalog
RenaultSport Clio R.S. (2006) – prawie 200 KM, bo 197. Bez doładowania i napęd tylko na przód. To jedna z ostatnich takich propozycji w segmencie B. Kontynuacja tradycji poprzednika, ale w większym i cięższym wydaniu. Pierwsza setka w 7 sekund i wzorowy poziom bezpieczeństwa. Wiele wersji specjalnych, w tym oczywiście te nawiązujące do sportowych tradycji marki.
Clio R.S.

Źródło: Carsales
Wśród różnych wcieleń Clio pojawiły się również takie, które trudno kojarzyć jako wyrób francuski. Wykorzystano w nich technikę z lat 90-tych i części, które od lat zajmowały miejsce w opuszczonych magazynach. Po sukcesie Dacii Logan Renault nabrało pewności co do swoich planów i wykorzystując starą technologię zaoferowało klientom nowe modele. Były tanie, ale solidnie zmontowane. W ten sposób oferta Dacii z jednego modelu powiększyła się do kolejnych – większych, szybszych i droższych.
Dacia Sandero (2008) – tańsza alternatywa dla Clio. Pierwsze egzemplarze kosztowały w Polsce 29.990 zł. Silniki starszej generacji z Clio i Mégane, do tego diesle Dci oraz automatyczna przekładnia w opcji. W niektórych krajach oferowana jako Renault – wtedy Dacia miała renomę godną FSO z końca lat 90-tych. Sandero wkrótce stało się najchętniej nabywanym samochodem w Europie.
Dacia Sandero 1. generacji

Źródło: autobaza.pl
Dacia Duster (2010) – podłoga z Logana a zatem wspólna z Clio. Do tego stare silniki z Renault i napęd z Nissana. Tania alternatywa dla koreańskich SUV-ów. Wielki hit Dacii i najważniejszy model w nowożytnej historii marki. Samochód, dzięki któremu Dacia przestała kojarzyć się z przestarzałymi i tandetnie wykonanymi samochodami. Później gwiazda wyścigów na lodzie oraz rajdów terenowych.
Dacia Duster 1.generacji

Źródło: Auto Świat
Renault Clio Mk4 (2012) – większy, szerszy, z tylnymi klamkami w słupkach. Pod maską po raz pierwszy 3-cylindrowy silnik z doładowaniem. Na szczęście udany – ma 90 KM i może zmieścić się nawet pod bagażnikiem w mniejszym Twingo. W ofercie oczywiście diesel 1.5 i przekładnia automatyczna. Dlaczego tak wygląda? Zostało narysowane przez projektanta, który wcześniej pracował dla Forda i Mazdy.
Renault Clio Mk4

Źródło: Autokult
Renault Zoe (2012) – wyższy, ale to nie MPV. Zoe to elektryczne Clio, ale żaden element karoserii nie jest zamienny. Początkowo miało mizerne osiągi (rozpędzało się do 135 km/h) i słaby zasięg (najwyżej 150 km), ale później otrzymało mocniejsze silniki i akumulatory pozwalające przejechać 300 km na jednym ładowaniu. Jego następcą jest elektryczna modna nowa „Piątka”.
Renault Zoe

Źródło: Renault
Renault Captur (2013) – następca Modusa, ale wyższy, z większym prześwitem i napędem tylko na przód. Jedyny „teren” dla niego to miejskie krawężniki. Modny crossover dostępny z silnikami TCe oraz Dci. 1.2 TCe początkowo sprawiał problemy. Pomimo tego to wielki sukces Renault. Z czasem Captur przejął klientów Clio Grantour. Dostępny również pod marką Samsung i oferowany był na rynku koreańskim.
Renault Captur

Źródło: Motofakty
Renault Clio RS Gordini (2014) – było dostępne już w 3.generacji, ale w 4. do oferty wprowadzono silnik z doładowaniem. Profanacja? Niebieskie nadwozie z białymi paskami, pod maską 230 KM i większa praktyczność. Poprzednik był oferowano tylko w wersji 3-drzwiowej. Tylnych drzwi nie widać, klamki umieszczono w słupkach dachu. Tylko Mini oferowało klientom mocniejszy silnik w tej klasie.
Renault Clio RS Gordini

Źródło: Autocentrum
Dacia Sandero RS (2015) – w zasadzie sprzedawana jako Renault tylko na rynki Ameryki Łacińskiej. Pod maską 2 litry (!) bez doładowania i moc 145 KM. Osiągi? Wolniej niż w pierwszym Clio Williams (jest cięższa), ale to połączenie niedostępne w Europie. 8 sekund do setki i prędkość maksymalna 202 km/h. Spokojnie, niedługo Sandero dostanie mocny napęd hybrydowy.
Renault Sandero RS

Źródło: Renault
Koniec?
Sportowe Sandero przypomniało klientom o tym, że kiedyś Renault produkowało duże silniki. W tym czasie oferta Clio ograniczała się do silnika 0.9 TCe, 1.2 TCe oraz 1.5 dCI. Po generacji 4. przyszła kolej na 5. Zmian nie było dużo. Renault zrezygnowało z „faz” oferując klientom odświeżony produkt. Ci zaakceptowali zmiany, ale to droższy Captur odbierał klientów. Segment B, z racji rygorystycznych norm, stał się drogi i nieopłacalny dla producentów.
Renault Clio Mk6 (2025) – kompletne zerwanie ze stylem 4. i 5. generacji – wygląda jak pomieszanie Forda z Hondą. Pod maską mocny napęd hybrydowy o mocy 160 KM. Zamiast litrowego silnika z LPG w ofercie jest 120-konny, który jednocześnie będzie oferowała również Dacia. Tylko jedna wersja nadwozia. Clio przestaje być tanie, ale oferta odpowiada oczekiwaniom klientów.
Clio Mk6

Źródło: Otomoto
Renault Clio to symbol francuskiej motoryzacji. Francuzi od wieku potrafią zrobić mały samochód tak, aby nie wydawał się mały – ma być tani, oszczędny, ale jednocześnie ma zagwarantować komfort podróżowania i przyzwoite osiągi. Takie jest Clio. Zanim Clio stało się rozpoznawalnym modelem miało godnego poprzednika. Piątka była znana i ceniona. Tania Czwórka była produkowana przez 30 lat. Zastąpienie ich było wyzwaniem dla francuskich inżynierów.
Czy uda się to zrobić? Tak. Początkowo nie było to łatwe, ale Clio zawsze miało „coś”, co pozwalało na rywalizację z Corsą czy Polo. Tym „czymś” była wszechstronność. Clio potrafiło mieć czarne zderzaki i szyby na korbkę, ale również klimatyzację, elektryczne sterowanie lusterek, skórzaną tapicerkę i automat. Oferta zwykle była szersza niż u konkurencji i na tym polegała przewaga – klient zawsze mógł wybrać co chce i nawet małe auto wyposażyć jak limuzynę.
Renault na jednej płycie podłogowej potrafiło zrobić wiele konstrukcji, które nie były takie same. Przynajmniej pod względem karoserii i wnętrza. Clio, a wcześniej R5 mogło być oferowane jako hatchback, sedan, kabriolet, kombi, SUV, MPV – fakt, nie zawsze Renault miało odwagę to zrobić, ale te same części można było wykorzystać na wiele sposobów oferując klientom z równych krajów dokładnie tego, czego chcą.
Clio mogło być „dostawczakiem” lub wygrywać wyścigi. Niebieski kolor i pasy były rozpoznawalne w całej Europie. Dla przeciętnego klienta małe Renault zawsze jest symbolem samochodu taniego w naprawach, ale często również awaryjnego i kapryśnego. Pomimo tego, wielu z nich nie wyobraża sobie jazdy inną marką i cierpliwie znoszą żarty na temat marki z logo, które porównuje się do lewarka lub … (wiecie czego).
