Historia motoryzacji zna wielu „wynalazców”, którzy na podstępie chcieli zbudować własną fortunę. Na początku XX wieku prawo patentowe było pełne luk i wielu producentów uznawało, że to oni jako pierwsi wymyślili konstrucje pojazdu bez koni. Jednym z wynalazców, który szczególnie rościł sobie to prawo był George Selden – amerykański prawnik i samozwańczy wynalazca. Jego życie to wieczne procesy z konkurencją i pojawianie się na pierwszych stronach amerykańskich gazet.
Selden już w 1876 roku zbudował działający silnik spalinowy. Dwa lata później pokazał drugi – nieco mniejszy, który można było umieścić w ramie wozu konnego. W 1879 roku złożył wniosek patentowy na silnik oraz pojazd 4-kołowy, który ten silnik może napędzać. Nie był jedyny, który dokonał tego w tym samym czasie. To od tego patentu i bałaganu w Urzędzie Patentowym rozpoczęły się późniejsze głośnie procesy sądowe, w tym m.in. przeciw Fordowi, który opatentował swój pojazd i media szybko uznały jego pierwszeństwo.
George Selden (na pojeździe) i jego patent (poniżej)
Źródło: uniquecarsandparts.com
Czy Selden szybko otrzymał uznanie patentu? Nie, trwało to aż 16 lat. W latach 80 i 90-tych XIX wieku wielu jemu podobnych próbowało ustalić kto był pierwszy w USA. W Europie sprawa był wyjaśniona szybko, tymczasem w USA o miejsce w historii motoryzacji walczyło kilkudziesięciu „innowatorów” kopiujących wzajemnie swoje rozwiązania techniczne. Selden nie czekał na wyroki, ale sam ogłosił się pionierem motoryzacji i szukał nabywcy na swoje patenty. Ten znalazł się w 1899 roku.
Selden w 1899 roku sprzedał prawa do patentu, ale umowa z Williamem Whitneyem była tak skonstruowana, że Whitney – producent elektrycznych powozów taksówkowych miał płacić Seldenowi 15$ od każdej wyprodukowanej sztuki pojazdu. Chwila. Co Selden miał do elektryczności? Nic, ale interes zrobił świetny sprzedając w zasadzie tylko pomysł na podwozie. Spółka Seldena i Whitneya trwała kilka lat. Popyt na elektryczne był duży a dzięki zyskom Selden mógł wytoczyć proces najważniejszemu konkurentowi.
W 1903 roku Selden zaczął walkę z Fordem. Zarzucał mu naruszenie praw patentowych. Choć konstrukcja Seldena i Forda różniła się kilkoma rozwiązaniami technicznymi to Selden upierał się, że Ford skopiował ją celowo i zarobił na niej miliony. Ford uważał, że Selden zawłaszczył sobie prawo do korzystania z dobrodziejstwa, które powinno być dobrem powszechnym. Sprawa była trudna do rozwiązania – opinia publiczna przyznawała rację Fordowi, ale Selden dzięki kontaktom z prasą próbował wpływać na opinie o Fordzie.
Notatka dla sprzedawców Forda
Źródło: daringibby.com
Sprawa zakończyła się po 8 latach. Sporządzono 14 tysięcy stron akt zawierających zeznania świadków i specyfikacje techniczne. Choć racja była po stronie Seldena, Amerykańskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów uznało, że racje Forda są przyszłościowe i to jego przedsiębiorstwo powinno mieć zapewniony równy dostęp do zastrzeżonej techniki. Tym samym Selden był zmuszony wycofać się z życia publicznego a miliony Amerykanów ruszyły do Forda po jego nowy model T, który był dostępny dla niemal każdego.
„Niemal”, bo początkowo nie był tani, ale dzięki nowej metodzie produkcji jego cena co roku spadała. Model T, jak i wcześniejsze Fordy, nie miał nic wspólnego z konstrukcją Seldena. Już pierwsze „Buggy” Forda było zupełnie inną konstrukcją. Po pierwsze – silnik Ford oparł na pomysłach Otto, Selden korzystał z wiedzy pokolenia inżynierów-amatorów z lat 60-tych XIX wieku. Buggy Forda było lekkie i niskie, pojazd Seldena był wysoki i wąski. Ford korzystał z części rowerowych, Selden zmodyfikował nadwozie bryczki konnej.
Reklama marki Selden
Źródło: kcstudio.com
Mimo tych faktów Selden do końca życia nadal upierał się, że Ford z niego kopiuje nie płacąc mu za licencję. Miał swój zakład, ale rocznie sprzedawał najwyżej kilkadziesiąt sztuk pojazdów swojej konstrukcji. W jego zakładzie produkowano automobile osobowe i ciężarowe. Samochody osobowe jedynie przez 3 lata (1908-1911), ciężarówki – od 1912 do 1930 roku. Był również sprzedawcą ciężarówek marki Liberty, dzięki sprzedaży których dorobił się fortuny. Były one na wyposażeniu US Army a Selden był jednym z głównych dostawców.
Selden zmarł w 1922 roku – w czasie największej popularności Forda T. Przez 10 lat biznesem Seldena zajmowała się rodzina oraz inwestorzy. Ostatecznie zakłady zamknięto w 1932 roku – 10 lat po śmierci bohatera jednego z największych procesów w historii USA. Pomimo oczywistych zasług dla amerykańskiej motoryzacji Selden nigdy nie osiagnął pozycji społecznej porównywalnej z Fordem. W opinii osób uczestniczących w procesie wytoczonym Fordowi zawsze pozostał cwaniakiem i manipulatorem.
Selden został zapomniany i tylko przy okazji spisywania początków działalności Forda przywołuje się jego nazwisko. Historia motoryzacji przedstawia go jako człowieka interesownego, który chciał zagarnąć całą sławę pionierów amerykańskiej motoryzacji. Czy słusznie? Niewiele jest przesłanek do obrony jego osoby. Co ciekawe, jego postać przywołano w kreskówce „Byli sobie wynalazcy”, gdzie przedstawiono go jako osobę kłótliwą, cwaną i przekupną na tle szlachetnego Forda.




