Futuryzm jako zjawisko kulturowe i trend w sztuce rozwinął się na początku XX wieku. Nowe wynalazki zmieniały świat i próbowano przewidzieć jaka będzie przyszłość techniki za kilkadziesiąt lat. Trend ten był obecny również w motoryzacji – próbowano przewidzieć czy kiedyś polecimy w kosmos własnym samochodem a może będziemy przewozić towary na inne planety? Przykładem pojazdu, który zapoczątkował ten trend była Alfa Romeo Aerodynamica, której karoseria przypominała kadłub pasażerskiego odrzutowca lub rakiety kosmicznej.
Jednym z najważniejszych przedstawicieli futuryzmu w motoryzacji był Richard Arbib – amerykański projektant przemysłowy. Arbib (urodzony w 1917 roku) jako 22 – latek ukończył studia na Uniwersytecie Prata w Nowym Jorku. W 1939 roku rozpoczął pracę w Henney Motor Company, który był producentem pojazdów specjalnych. Tam projektował nadwozia dla karetek, limuzyn i karawanów pogrzebowych. Jak łatwo zgadnąć – tworzył projekty nadwozi do już istniejących mechanizmów napędowych. W wolnym czasie rysował swoje wizje i próbował je wprowadzić do produkcji.
Richard Arbib (1917-1995)
Źródło: electric-watches.co.uk
Podczas pracy dla Henney powstał projekt Starfire. Był to kabriolet z szerokim nadwoziem zakończonym „skrzydłami”. Rysunek powstał w 1940 roku, na dekadę przed rozpowszechnieniem trendu. Cechą tego modelu był tylny zderzak pełniący jednocześnie rolę spojlera. Henney nie miał funduszy, dlatego też pojazd nie został wprowadzony do produkcji. Po tym fakcie Arbib szukał możliwości rozwoju swojego talentu. Jego umiejętności zostały docenione w General Motors, ale nie został projektantem. Był jedynie praktykantem, później zaproponowano mu stanowisko rysownika.
W GM zdobył cenne doświadczenie i przeniósł swój sposób projektowania na samochody seryjne. Dla GM powstał m.in. rysunek modelu Airex Radial – limuzyny z silnikiem w układzie gwiazdy. Silniki tego typu wykorzystywano w lotnictwie, w transporcie lądowym nikt ich nie stosował do napędu. W tym czasie GM nie miało funduszy na tak śmiałe projekty. Było skupione na wojnie. Projekt upadł – zostały jedynie rysunki, na których widać przód pojazdu z pokrywą w miejscu śmigła samolotowego oraz tajemniczy budynek (być może jest to wieża kontroli lotów).
Airex Radial
Źródło: pinterest
Tuż po wojnie Arbib związał się z markami wchodzącymi w skład późniejszego AMC. To dla nich Arbib na przełomie lat 40 i 50-tych stworzył „kosmiczny styl” – wysoki przód, duże lampy, tylne skrzydła, wielkie chromowane zderzaki i atrapy. Taki miał być Hudson, Nash a nawet Packard – opozycja względem Cadillaka czy Lincolna. Dzięki nowemu stylowi projektowania udało się pozyskać nowych klientów a Packard odzyskał należną mu pozycję na rynku. W tym okresie wrócił również temat projektu Starfire, który po przeróbkach miał trafić do produkcji.
Produkcyjny Starfire miał bardziej zachowawczy styl – tył nie był zakończony spojlerem a obudową koła zapasowego, z przodu zastosowano dużą, chromowaną osłonę chłodnicy. Jedynie linia boczna była podobna do przedwojennej wizji. Inny model Packarda – Monte Carlo miał nadwozie z linią wzorowaną na francuskich i włoskich limuzynach a „Pan Am” – kolejny Packard, dla odmiany był wykończony minimalną ilością ozdób. Jednak to Hudson Hornet (do którego wnętrze narysowała Helene Rother) jest najbardziej znanym projektem Arbiba. Jak wyglądał? Jak w kreskówce.
Sportowa limuzyna z wydatnym „nosem” i chromowanymi „wąsami” układającymi się w kształt trójkąta to symbol Ameryki połowy lat 50-tych. Hornet był dostępny w kilku odmianach nadwozia i mógł być napędzany wieloma różnymi silnikami o mocach przekraczających 250 KM. Mniej znanymi projektami Arbiba były: miniaturowy telewizor z uchylnym ekranem (czytaj: kineskopem) oraz radioodbiornik inspirowany deską rozdzielczą ówczesnych krążowników. Były to drogie gadżety przeznaczone dla wymagających klientów. Czy projekty Arbiba były przeznaczone tylko dla najbogatszych klientów?
Projekty Arbiba nie były oparte tylko na limuzynach. Wdzięcznym pojazdem do zmian okazał się Nash Metropolitan – był tani, prosty konstrukcyjnie i … w USA był niedoceniany ze względu na rozmiary. To na nim Arbib oparł projekt Astra-Gnome. Wizja samochodu kosmicznego była pojazdem o linii łodzi z dachem w postaci szklanej kopuły, którą wieńczyła antena zakończona kulą. Projekt przypominał pojazd z futurystycznej kreskówki dla dzieci. Miał przenosić pasażerów w czasie i przestrzeni (tak opisywano prototyp w materiałach promocyjnych). Na podwoziu Metropolitana Arbib narysował jeszcze dwa projekty.
Astra-Gnome
Źródło: Reddit
Narysowane przez Arbiba kombi na podwoziu Metropolitana było zupełnie … zwyczajne podobnie jak amfibia, która była mniej „kosmicznym” wydaniem Astry-Gnome. Arbib w tym czasie rysował kilka wizji opartych na Porsche 356 i 550 – te posłużyły jako wizje pojazdu napędzanego energią atomową (podobno umieszczenie reaktora z tyłu było „optymalne” dla konstruktorów). W 1953 roku Ford rozpoczął prace nad prototypem, który miał być wizją „atomowego krążownika dróg”. Do projektu zaangażowano również Arbiba. Prace trwały zaledwie kilka miesięcy.
Tak powstał Ford FX Atmos z 1954 roku – wizja pojazdu, który można sprzedać kreskówkowej rodzinie „Jetsonów”. Szklana kopuła dachu, tylne skrzydła i proporcje z wysokim przodem i opadającym długim tyłem zdradzały przygotowanie pod napęd turbinowy lub nawet atomowy. Wśród wyposażenia miał znajdować się nawet radar i system powiadamiania o warunkach drogowych. Samochód po raz pierwszy pokazano podczas wystawy w Chicago w 1954 roku. Oczywiście, nie został wprowadzony do seryjnej produkcji, ale jego styl skopiowano w innych modelach Forda.
Ford FX-Atmos
Źródło: pinterest
W połowie lat 50-tych rozpoczął współpracę z producentem zegarków – marką Hamilton. Uznany producent zegarków o zasilaniu bateryjnym chciał wprowadzić na rynek linie produktów o „kosmicznym” wzornictwie. To dla niej Arbib zaprojektował kopertę o trójkątnym zaokrąglonym kształcie. Najbardziej znanym modelem z tej serii była Ventura z 1956 roku. Hamilton dzięki temu modelowi zmienił wizerunek zegarków zasilanych bateriami. Wcześniej uważano ten pomysł za niegodny drogiej konstrukcji przeznaczonej dla wymagającego klienta
Niestety, kosmiczny styl pod koniec lat 50-tych przestał być popularny. Świat wzornictwa zwrócił się ku ostrym kantom – pojawił się styl „trzech pudeł” i powoli zmniejszała się waga chromu użytego do ozdobienia wlotów powietrza i zderzaków. Styl Arbiba powoli przechodził do historii – musiał ewoluować, żeby dostosować się do nowych czasów. Próbą utrzymania „kosmicznego” stylu było przeniesienie go na łodzie motorowe. Arbib podjął współpracę z marką Century, dla której zaprojektował motorówkę Coronado 104 a nieco później kolejne modele tej serii.
Coronado 104
Źródło: centuryclassicpowerboat.com
Wzornictwo łodzi odpowiadało klientom, natomiast klienci samochodów chcieli nowości. Tak oto w latach 60-tych pojawiły się „kanciaki” jego projektu. Nowy styl był odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku na samochody tanie i praktyczne. W momencie przejściowym pomiędzy „kosmosem” a „kanciakami” był czas, kiedy Arbib zaprojektował m.in. skuter, który wyposażył w dużą szybę i brak siodełka – tak, prowadziło się go w pozycji stojącej – zupełnie jak dzisiejsze hulajnogi elektryczne. Pomysł pozostał jedynie na papierze, ale dał początek całej serii podobnych projektów.
W latach 60 i 70-tych projektował głównie mikrosamochody oraz „narzędzia mobilności” jak nazywa się pojazdy służące do transportu pojedynczej osoby na niewielkie odległości. W ten oto sposób powstał projekt „Cyclar Mark III” – przeszklonego mikropojazdu o rombowym układzie kół. W zasadzie był to skuter kabinowy z małymi kołami bocznymi, które zmniejszały przechył na pokonywanych zakrętach. Wizja kryzysu naftowego sprzyjała tego typu konstrukcjom, ale amerykański rynek z trudem przyjął konstrukcje o wielkości Renault 5 i Hondy Civic. Na mniejsze nie było popytu.
Cyclar Mark III
Źródło: Minutia
Projekty dla GM z tego okresu były zupełnie inne. Trapezowa Bonanza, czyli ciężarówka przystosowana do przewozu jachtu, to symbol amerykańskiego wzornictwa z 1972 roku – kanciasta bryła, duże płaszczyzny bez ozdób. Ciężarówka ta miała być wyposażona w odczepiany zespół napędowy – taki sposób umieszczenia napędu miał przyspieszyć proces jego naprawy. Ciekawostką są również Cadillaki projektu Arbiba z lat 70-tych. To również dzieła sztuki czego dowodem są projekty na podwoziu kanciastego Eldorado.
Propozycje nowych Cadillaków były oparte o kanciaste formy, w których błotniki i drzwi miały zaokrąglone powierzchnie boczne, tylny słupek był poprowadzony pod ostrym kątem a linia bagażnika była wyraźnie oddzielona od błotników. Elementem, który nawiązywał do przeszłości był duży chromowany grill i potężne „pięciomilowe” zderzaki – dostosowano do nowych norm bezpieczeństwa. Powrócono również do ukrycia wewnątrz błotników części koła. Takie były linie prototypów LaSalle i Seville – tak oto powstał trend wzornictwa, który przetrwał aż dwie dekady.
Na przełomie lat 80 i 90-tych wszystkie Cadillaki projektowano w ten sposób. De Ville, Seville i Eldorado ewoluowały z form, które Arbib narysował na początku lat 70-tych. Projektant był czynny zawodowo jeszcze w latach 80-tych. W tym okresie zmontowano krótką serię pojazdu nazwanego CUB – był to projekt Arbiba i jednocześnie jeden z niewielu udanych trójkołowców. Pojazd mieścił dwie osoby, rozpędzał się do około 90 km/h i miał zużywać poniżej 3 litrów na każde 100 km. Silnik umieszczono z tyłu pod podłogą bagażnika. Amerykanie nie chcieli takiego „samochodu”.
CUB
Źródło: pinterest
W 1987 roku w prasie ukazał się wywiad, z którego można wnioskować, że … samochodem, którego wzornictwo wytyczyło trendy w ostatnich latach był AMC Pacer. Opinia Arbiba była inna niż klientów AMC i całego rynku, który uznał Pacera za „samochód z kreskówki”. Według projektanta tak należało projektować pojazdy, żeby na najmniejszej powierzchni zmieścić jak najwięcej osób. Podczas rozmowy wspominał czasy, gdy projektował zegarki – nie tylko dla Hamiltona, ale nawet dla Omegi, dla której zaprojektował „kosmiczną” linię zegarków automatycznych.
Zauważył również, że wizja motoryzacji przyszłości z lat 50-tych nie spełni się w 2000 roku, ale kilkadziesiąt lat później. Wizji autonomicznych pojazdów i autostrad z wieżami kontroli ruchu nie można było testować w latach 80-tych. Nie było odpowiedniej technologii – postęp informatyki był duży, ale zmiana sposobu kierowania ruchem i budowa sieci nowych dróg zajęłaby kolejne kilkadziesiąt lat. Co ciekawe, Arbib nie wspominał o życiu prywatnym. Na szczęście jego osobie poświęcono obszerny fragment w dokumencie o Bettie Page.
Richard Arbib i Bettie Page (zdjęcie z lat 50-tych)
Źródło: reddit
Życie prywatne Arbiba było bogate, czego dowody znajdziemy w prasie brukowej z lat 50 i 60-tych. Był celebrytą a jego związek z Bettie Page był obiektem plotek w całym USA. Była ona … gwiazdą burleski oraz żywą reklamą jego projektów – z dumą nosiła model Hamiltona, który dostała od niego w prezencie. Był podwójnym rozwodnikiem. Arbib zmarł w 1995 roku, w czasach, gdy amerykańska motoryzacja porzuciła chrom na rzecz bezpiecznego plastiku i ostre kształty na rzecz obłości. Z setek rysunków Arbiba powstało zaledwie kilka prototypów. Reszta pozostała na papierze.








