Ofiary Ferrari

przez | 15 września, 2025

Nie, nie jest to wpis będący oskarżeniem Ferrari. To prawda historyczna. Podobny wpis można napisać o kilku innych zespołach Formuły 1.

Pod koniec lat 50-tych gazety sportowe zaczęły rozpisywać się Ferrari jako o zespole, w którym kierowca wyścigowy nie przeżyje zbyt długo. Wyścigi nie były bezpieczne, ale to w zespole Ferrari zdarzało się najwięcej wypadków ze skutkiem śmiertelnym lub takich, w których kierowcy odnosili poważne obrażenia. Włoska prasa wychwalała heroizm kierowców zabitych w wypadkach, ale inne tytuły oskarżały Enzo o brak poszanowania życia kierowców i desperacją chęć osiągania kolejnych sukcesów.

Po słynnym „co z samochodem” wypowiedzianym po śmiertelnym wypadku Eugenio Castellotti na testach Ferrari oberwało od dziennikarzy tak, że w oczach wielu kibiców zaczął być postrzegany jako potencjalny morderca, który za nic ma życie swoich ludzi. Nawet śmierć Dino – syna i spadkobiercy Ferrari nie ociepliła wizerunku Ferrari. Ocieplenie wizerunku po tych wszystkich tragediach nie było łatwe. Prasa wykorzystywała kolejne wypadki do tworzenia atmosfery strachu i niszczyła renomę zespołu.

Wraz Ferrari prowadzonego przez Ascari

Źródło: Youtube

Wszystko zaczęło się od śmiertelnego wypadku Alberto Ascari. Testy na torze Monza, rok 1955. Ciasny zakręt. Do dziś nie wyjaśniono przyczyny wypadku. Jechał 4-cylindrowym 750 Monza, którym w wyścigach miał startować Castellotti. Według nieoficjalnych informacji powodem wypadku miały być hamulce. Inne źródła mówią o krawacie (mniej prawdopodobne) – Ascari startował w wypożyczonym kasku i był elegancko ubrany. Ledwie 3 dni wcześniej wyszedł ze szpitala po kolejnej kraksie.

„750-tka” była lekka i szybka. Ważyła zaledwie 760 kg. Nie była bolidem Formuły 1, ale była przeznaczona do wyścigów długodystansowych. Dwa lata później na torze w Modenie odbywały się testy bolidu 801. Był 14 marca. Castellotti – nadzieja Ferrari, młody zawodnik, który miał już kilka udanych startów wyjechał na tor. Rozpędził się do około 200 km/h. Nagle pojazd stracił tor jazdy i uderzył w betonową barierę. Efekt? Potężny huk i powolna interwencja służb ratunkowych.

Podobne teksty:  Tajemniczy świat Rudolfa

Wrak Ferrari prowadzonego przez Eugenio Castellotti

Źródło: History.com

W wyniku uderzenia Castellotti został wyrzucony z pojazdu. Zmarł na miejscu z powodu obrażeń czaszki. To wtedy Enzo zatroskany o stan samochodu zapytał się „a co z samochodem”. Prasa nie zostawiła na Ferrari „suchej nitki”. Złośliwi porównywali prace dla Ferrari z szybką karierą i pewnym wyrokiem. Pomimo tego, do pracy w zespole ustawiały się kolejki kierowców. Minął ledwie rok a nagłówki gazet znowu informowały o kolejnym śmiertelnym wypadku Ferrari.  Znowu Włoch we włoskiej wyścigówce.

Luigi Musso 6 lipca 1958 roku wystartował do wyścigu na torze Reims. Lekkie i mocne Ferrari 246 z silnikiem Dino było szybkie i nieprzewidywalne. Zakręt, szybkość ponad 200 km/h i rów – Ferrari zjechało z toru, uderzylo w rów a kierowca został wyrzucony we bolidu. Doznał wielu obrażeń głowy i wewnętrznych. Pomimo przewiezienia do szpitala nie udało się go uratować. Nawet Włosi nie kryli oburzenia. To jednak nie był koniec. Nie minął miesiąc …

Ferrari Collinsa po dachowaniu

Źródło: johnhalley.uk

3 sierpnia 1958 roku model 246 prowadzony przez Petera Collinsa na zakręcie na Nurburgringu traci tor jazdy, uderza w nasyp i wyrzuca kierowcę w powietrze. Lot kierowcy kończy się na przydrożnym drzewie. Umiera po przewiezieniu do szpitala. Prasa rozpisuje się o karierze Collinsa, podkreślane są jego zasługi, ale pomiędzy słowami można dostrzec oskarżenia pod adresem Ferrari. Znowu? Tak, statystyki stają się dla Ferrari nieprzychylne. Żaden zespół w tak krótkim czasie nie traci tylu kierowców.

Mijają 3 lata. „Trippi” – Wolfgang von Trips walczy o dobrą lokatę z Lotusem prowadzonym przez Jima Clarka. GP Monako – wszędzie ciasno, ale lekkie wyścigówki pędzą nie bacząc na zagrożenia. Ferrari traci tor jazdy, uderza w barierę ochronną. Model 156 jest lekki i ma delikatną konstrukcję. Wszystko w celu jak najmniejszej masy własnej. Pojazd rozpada się a von Trips umiera na miejscu wskutek odniesionych obrażeń. Kto jeszcze? Organizatorzy czują presję kierowców i dziennikarzy.

Podobne teksty:  Kosztowna pomyłka

Wypadek Tripsa i Clarka – klatka z filmu

Źródło: Youtube

Nadchodzą zmiany w zabezpieczeniach torów. Śmiertelny wypadek Tripsa był wielkim ciosem dla sportu motorowego. Ferrari, pomimo dominacji w sezonie, staje się obiektem ataków ze strony środowiska. Nawet Lotus, który jest znany z bardzo lekkich konstrukcji nie ma tylu tragicznych wypadków. Tymczasem u Ferrari chce pracować każdy kierowca, ale większość z nich rezygnuje po fali hejtu albo po bliskim spotkaniu z samym Enzo. Nowe przepisy w dziedzinie bezpieczeństwa pomagając poprawić statystyki.

GP Monako dało o sobie znać 6 lat później. 7 maja 1967 roku. Lorenzo Bandini startuje w wyścigu i walczy o kolejną wygraną. Ferrari 312 jest mocne, szybkie i wydaje się być bardziej przewidywalne od poprzednika. W zakręcie Chicane bolid uderza w barierę. Następnie przewraca się i zapala. Poparzonego kierowcę próbują uwolnić inni kierowcy i kibice. Bandini żyje, ale jego stan jest ciężki. Czy przeżyje? Prasa już czeka na sensacyjne informacje ze szpitala i wymyśla tytuł na stronę nagłówkową.

Ma poparzone większość ciała i całe drogi oddechowe. Umiera w szpitalu po trzech dniach. Czy ktoś zatrzyma to szaleństwo? Tak, były to przepisy FIA, które powstały po wielu protestach kierowców i zespołów. Bolidy stały się bardziej aerodynamiczne, cięższe, ale i szybsze. Zespół Ferrari notował kolejne wypadki, ale nie były tragiczne w skutkach. Dobra passa trwała 15 lat. Nadszedł rok 1982 – era turbo, osiągania tysiąca koni mechanicznych z litra pojemności. Szaleństwo, którego nie można zatrzymać. A jednak …

Lorenzo Bandini uwalniany z wraku ugaszonej wyścigówki

Źródło: Amino Apps

W zespole wcześniej pojawił się Gilles Villenueve. Kolejny młody, zdolny kierowca. Tor Zolder w Belgii. Ferrari 126C2 wyposażone w mały silnik z potężnym doładowaniem. Kwalifikacje, końcówka sesji i March Jochena Massa przed nim. Bolidy zderzają się krawędzią opony. Ferrari zostaje wyrzucone w powietrze. Villenueve wraz z fotelem zostaje wyrzucony z koziołkującego bolidu. Klasyka gatunku – obrażenia głowy i karku. Wróciły dawne obrazy, wkrótce wrócą dawne nagłówki gazet.

Podobne teksty:  Odzyskać energię

Zostaje przewieziony do szpitala. Lekarze szybko stwierdzają śmierć mózgu. To ostatni wypadek kierowcy ze skutkiem śmiertelnym w historii Ferrari. Wśród wypadków, których kierowcy odnieśli poważne obrażenia był wypadek Felipe Massy z 2009 roku zakończył się poważnym urazem oka, ale Massa przeżył i wrócił do ścigania. Tym razem powodem wypadku była wypadająca sprężyna z zawieszenia. Od tego wypadku statystyki dla Ferrari okazały się łaskawsze – zarówno w Formule 1 jak i w innych seriach.

Latający wrak bolidu Gillesa Villenueve

Źródło: Le Journal de Montreal

Co łączy te wypadki? Ferrari zawsze było uznawane za bolidy doskonałe technicznie. Niewielu odważyło się na ich krytykę. Był taki jeden kierowca (Lauda), który podczas testów otwarcie krytykował ich prowadzenie, co zostało przedstawione w znanym Wam filmie. Czy słusznie? W pogoni za doskonałością techniczną zapominano o bezpieczeństwie a kolejne zdobyte trofea tylko ośmielały kierowców jak i samego Ferrari do przesuwania granic. Ich przesunięcie dla Ferrari było bardzo kosztowne.

Visited 21 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *