Wśród pojazdów zmontowanych na potrzeby filmów są takie, którymi można podróżować w kosmosie. Jednym z nich jest Mercedes z filmu, który jest parodią cyklu „Gwiezdne wojny”. Tak, to Mercedes, który jest statkiem kosmicznym i swobodnie można nim przemierzać galaktyki. Historia powstania i specyfikacja tego pojazdu to temat na ciekawy wpis. Zatem pora przybliżyć Wam tego Mercedesa. Nie, to nie był prawdziwy prom kosmiczny, ale wyglądał jakby miał wylecieć w kosmos.
Pojazd powstał na potrzeby filmu „Kosmiczne jaja”. Mel Brooks chciał nakręcić film w postaci parodii znanego cyklu. Scenariusz i bohaterowie? Podobne. Są jednak pewne różnice. Film miał wyśmiewać nie tylko kino, ale również aktorów i celebrytów. Mercedes? W latach 80-tych w USA był marką luksusową i częstym prezentem dla córek od bogatych rodziców. Księżniczka Vespa miała bogatego ojca, który chciał zapewnić jej iście królewskie wychowanie i dobrobyt.
Król Druidi był bogaty. Jego córka dostała od niego w prezencie kosmicznego Mercedesa w kolorze perłowej bieli. Pojazd służył jej i jej „blaszanej służącej” do podróży pomiędzy gwiazdami i planetami. Według niej to był model 2001 SEL a zatem model bardziej futurystyczny niż Mercedes 2000 – był liftback z początku lat 80-tych pokazany jako wizja luksusowego pojazdu z niedalekiej przyszłości. Model 2001 SEL miał być napędzany silnikami antygrawitacyjnymi. Rzeczywistość była zupełnie inna.
Przód kosmicznego Mercedesa

Źródło: IMCDb
Pojazd na potrzeby filmu zbudowano na podwoziu Mercedesa R107 czyli 450 SL. Po raz pierwszy pojawia się w scenie, gdy Księżniczka ucieka sprzed ołtarza. „KosmoMerc” ma jasną tapicerkę, zestaw audio i … otwierany dach. Tak, w kosmosie. Absurd? Tak, ale Brooks tak właśnie chciał. Przez otwierany dach Księżniczka ucieka gdy Mercedes zostaje wciągany przez promień wysłany przez Lorda Chełma. Tak dostaje się do wnętrza innego pojazdu kosmicznego – kampera.
Absurdalny scenariusz i absurdalna konstrukcja. Dwie pary drzwi, panoramiczna szyba, charakterystyczny grill i dwa silniki. Oczywiście to atrapy. W rzeczywistości silnik mógł pochodzić z Mercedesa a koła zasłonięte były tak aby nie było widać opony. Tak, to ma być pojazd kosmiczny. Tymczasem może poruszać się po drodze. Tak, to w pełni sprawna konstrukcja. Można wsiadać i jechać, choć jest to podróż pełna wyrzeczeń. Nie w kosmos, ale do najbliższej stacji benzynowej.
Trudno się wsiada, widok do przodu jest ograniczony a do tyłu nic nie widać a promień skrętu jest równy wartości boiska piłkarskiego. W kosmosie to nie ma znaczenia. Tam Mercedes ma „absurdalny napęd”, który pozwala uciec od Księcia Walium – niedoszłego męża księżniczki, który ma brzydki nawyk ciągłego ziewania. Nawet zmieści się mnóstwo bagaży. Ciekawe od czego są te kontrolki znajdujące się na tylnej ścianie wewnątrz pojazdu? Tego nie wyjaśniono, ale ważne, że migają. Ma być kosmiczne i jest.
Księżniczka Vespa ze swoim robotem

Źródło: IMCDb
Podczas kręcenia filmu pojazd był pokazany na platformie a sceny podczas lotu nakręcono za pomocą wysięgników. Scena z pokazanym wnętrzem? Nie, nie była nakręcona w Mercedesie. Z uwagi na oświetlenie zbudowano otwartą makietę wnętrza. Dzięki temu udało się nakręcić sceny z bliska na tle ciemnej scenografii. Miał być kosmos i był. Kosmiczny był również widok jak Lord Chełm zobaczył pustego Mercedesa kiedy Vespa uciekła podczas przechwytywania – w środku pusto, widać było tylko kolorowe migające diody.
Film będący parodią „Gwiezdnych Wojen” odniósł sukces. Kosmicznego Mercedesa pokazywano na wielu wystawach samochodowych w USA. Przez kilka lat widywano go na zlotach miłośników specyficznej kinematografii. Później trafił do magazynu w wytwórni filmowej. Pozostaje tam do dziś. Z tym pojazdem wiąże się jeden mit. Według kilku opisów jest to poduszkowiec z logiem Mercedesa. To nie jest prawda. Koła są zamontowane i mają kontakt z nawierzchnią.
Karoseria tego pojazdu była wzorowana na poduszkowcach. Bardzo łatwo zauważyć inspiracje szybkimi osobowymi poduszkowcami. Mercedes początkowo nie posiadał silnika aby łatwo można było go transportować wewnątrz studia filmowego. Silnik założono po zakończeniu zdjęć. Na potrzeby kilku przejazdów sprawiono, że pojazd był w pewni sprawny. Nigdy jednak nie poleciał w kosmos. Szkoda, bo właśnie tam jest jego miejsce. Nie żadnej Tesli.
