50 twarzy … Golfa

przez | 11 listopada, 2024

{Ten tekst jest pisany w języku osoby, która woli pchać Alfę niż jeździć Golfem.}

Golf, Volkswagen Golf – synonim motoryzacyjnej nudy i poprawności. Nowy to marzenie, stary to „motobieda” dla rozsądnych. Już ponad 40 lat straszy na naszych ulicach. Wśród „motomianiaków” nie budzi zachwytu a raczej uśmiech politowania. Nigdy bez wspomagania w postaci podtlenku „lepszego pałera”, w większości jako TDI. Trzyma cenę, jeździ poprawnie i nie chce się zmieniać – po prostu chce być Golfem. W tym zestawieniu znajdziecie 50 Golfów i wyborów „golfopodobnych”. Celem tego zestawienia jest odpowiedź na pytanie – jaki jest Golf? Jak powstał i jak się zmieniał. Zaczynamy.

VW Garbus (1937) – chluba nazistowskiej propagandy i podobno kopia Tatry, którą sam dr Porsche „zwinął” z czechosłowackich zakładów. Samochód dla wiejskiego lekarza bez ogrzewanego garażu, ale przede wszystkim … ojciec sukcesu VW i przodek Golfa. Garbus potrzebował następcy już pod koniec lat 50-tych, co zmusiło VW do prac nad następcą. Niestety jeszcze w latach 70-tych w produkcji pozostawały modele oparte na przedwojennym Garbusie (np. VW Transporter). Prototypy pozostawały w garażach.

Reklama VW z lat 30-tych

Źródło: motorpasion.com

VW EA 48 (1954) – pierwsza próba VW z silnikiem umieszczonym z przodu. Tylko 3,4 metra długości w limuzynie bez trzeciej bryły, ale VW odkrył zupełnie nową ścieżkę rozwoju. Można? Jedynym problemem był mały silnik o poj. 0.6 dmi mocy 18 KM – za słaby nawet dla konstrukcji ważącej poniżej 600 kg. „Pontonowa” karoseria mieściła 4 osoby i 180 dmbagaży, ale nie mieściła się w rozumie władz VW – przecież „silnik ma być z tyłu”. „Korporacyjny beton” da upust swojemu uporowi dopiero 20 lat później.

VW EA 48

Źródło: VW

VW EA 235 (1967) – pojemność ok. 1,2 dm3  i silnik chłodzony cieczą? Nic z tego. Takie były założenia projektantów, ale władze nadal były przekonane, że silnik z tyłu i powietrzne chłodzenie to jedyne, co może zaoferować VW. Najważniejsze, że nadwozie nabrało „kanciastości” dzięki czemu było bardziej praktyczne. Ze zdjęcia można wyczytać najlepsze wzorce w tej klasie – Renault 16 i … Syrenę 110. Menedżerowie VW zobaczyli w nim przyszłość marki, ale „tak za kilkanaście lat”. Nie chcieli podjąć ryzyka dlatego powstało „coś” jeszcze.

VW EA 235

Źródło: VW

VW EA 266 (1969) – znowu? („Czy Wy jesteście normalni?”). Nowoczesne nadwozie z „kaczym dziobem” i silnikiem leżącym pod tylną kanapą? Tak, to jest koncepcja, która w produkcji seryjnej zadebiutowała jako Polo i Audi 50. Porsche, które opracowało prototyp szacowało, że rozpoczęcie produkcji pochłonie … miliard marek. Dla Porsche to „pikuś”, ale VW na przełomie lat 60 i 70-tych zarabiał głównie na Transporterze. Większość klientów chciała nowoczesnego modelu więc kupowali francuskie lub brytyjskie modele z silnikiem z przodu i przednim napędem.

VW EA 266

Źródło: VW

VW EA 276 (1969) – bardziej Audi niż VW. Konstrukcja NSU, która była ewolucją modelu „235”. Pod karoserią godną segmentu premium … 44 – konny silnik od Garbusa. Wizualnie – bardziej GTI niż standardowy Golf. W zasadzie wystarczyło zmienić napęd na „normalny” i już można produkować w milionach sztuk. Władzom VW podobało się ascetyczne wnętrze, lekkość i zwartość konstrukcji. Niestety przeszkadzała tylna klapa z progiem załadunku jak w Transporterze – to na „wszelki wypadek”, gdyby silnik miał być z tyłu.

VW EA 276

Źródło: hemmings.com

VW Typ A Giugiaro Prototipo (1970) – „już za chwileczkę, już za momencik”. Lekka bryła, inne proporcje i włoska linia, czyli tzw. „urok nowej kanciastości”. Zupełnie inny niż niemieckie prototypy. Silnik na „właściwym” miejscu i bagażnik tylko z tyłu. Władze VW są jednocześnie zachwycone i boją się tej nowości. Ile to będzie kosztowało? Dużo, ale przecież podwozie na podobne wymiary jak poprzednik, dzięki czemu łatwiej dostosować fabrykę i łatwiej naprawiać. Małe poprawki i można produkować, a w zasadzie trzeba.

VW Typ A Giugiaro

Źródło: vwgolf.pl

VW Golf 1 (1973) – trzeci (po K70 i Passacie) seryjny model VW z przednim napędem i pierwszy w tym segmencie. Karoseria projektu Giugiaro, kilka silników do wyboru i 2. miejsce w konkursie na „Samochód Roku”. 3 rodzaje nadwozia, automatyczna przekładnia i nowa nazwa na rynek USA – „Rabbit’. Pierwszy Golf nie jest nudny – to powiew świeżości na rynku zdominowanym przez Włochów i Francuzów. Chcą go wszyscy – Ci, co jeżdżą dynamicznie (GTI) i Ci, którzy wolą oszczędzać (1.5D). Klient ma większy wybór niż w przypadku Garbusa.

VW Golf 1

Źródło: Youtube

VW Golf 1 Lunke&Son (1973) – to nie projekt VW, ale dzieło producenta … zawiasów do drzwi i szafek. Z pozoru „zwykły” Golf, ale odsuwane do przodu drzwi to pomysł z przyszłości. To słuszna idea, gdyż już w latach 70-tych w centrum zachodnich miast trudno było znaleźć wolne miejsce. Otwieranie długich drzwi mogło zakończyć się porysowaniem sąsiedniego pojazdu. Pomysł pana Lunke i jego syna znalazłby zastosowanie u odważnych Francuzów i Włochów, ale władze VW? Sami wiecie …

VW Golf 1 Lunke&Son

Źródło: v10.pl

VW Golf 1 1.5D (1976) – diesel w tak małym samochodzie? Dlaczego nie? 50 – konny silnik nie był mocny, ale trwały co nie było powszechne wśród małolitrażowych jednostek wysokoprężnych. Niskie zużycie paliwa (zawsze poniżej 5 litrów na 100 km) to jedna z zalet. W latach 80 i 90-tych był to najbardziej pożądany pojazd na polskiej wsi. W 1982 roku – tuż przy końcu produkcji został rozwiercony i otrzymał turbosprężarkę – 70 KM. Duży moment obrotowy i niskie spalanie? Oto Golf idealny – chyba, że ktoś lubi „kratkę”?

Silnik 1.5 D

Źródło: Youtube

VW Golf 1 GTI (1976) – ale właściwie po co? Robiony „po godzinach” z części pozostałych w magazynie. Usportowiony samochód popularny, który nie musi być rekordzistą, ale nie chce odstawać od Alfy, Lancii czy szybkich Renault. 110 KM w zupełności wystarczy dla „przeciętnego” kierowcy chcącego czasem zaszaleć. W ostatnim roku produkcji zyskał silnik powiększony o 200 cmi całe 2 KM więcej. Po co? Dla większej elastyczności i mocnych średnich obrotów. Oczywiście nie można zapomnieć o kracie na siedzeniach i gałce zmiany biegów w kształcie piłki golfowej.

VW Golf 1 GTI

Źródło: Honest John

VW Caddy 1 (1978) – w produkcji aż do 2007 roku (w RPA). Dla jednych to lifestylowy (cokolwiek to znaczy) pojazd, dla drugich to narzędzie pracy. Dłuższy, większy i szerszy Golf z 2 – osobową kabiną i paką mieszczącą od 550 do 650 kg ładunku. Niby niewiele, ale to i tak dużo dla słabych silników (50-75 KM). Być może dlatego jedynie 4 – biegowa przekładnia z innym przełożeniem. To idealny pojazd dla rolnika, drobnego przedsiębiorcy czy … driftera, który przerobił go na tylny napęd. Caddy to marka sama w sobie.

VW Caddy 1

Źródło: hiroboy.com

VW Golf 1 Cabrio (1979) – dzieło Karmanna, które produkowano do 1993 roku. Ma wystający „pałąk” i dach, którego nie można schować wewnątrz bagażnika, ale kogo to obchodzi? Może mieć „pięciomilówki”, ale i tak to przedmiot pożądania milionów klientów. Golf Cabrio może mieć „luksusy” niedostępne w innych wersjach. Jest droższy, ale w tej cenie próżno szukać „czegoś” bez dachu mogącego zmieścić 4 osoby, przy czym ilość miejsca z tyłu nie odbiega od wersji ze stałym dachem. Po prostu mistrz!

VW Golf 1 Cabrio

Źródło: Honest John

VW Jetta Mk 1 (1979) – zamiast okrągłych reflektorów duże prostokątne, ale to nie jedyna różnica w stosunku do Golfa. Jetta to „coś” więcej niż Golf z dużym bagażnikiem. To przepustka do „świata Passata” – ma lepsze wyposażenie, duży bagażnik a wersja GTI zostaje nazwana GLI – 112 KM rozpędza Jettę do 182 km/h. Wielki sukces w USA i pożegnanie z modelem „412”, którego zastąpiono 2 lub 4 – drzwiową limuzyną. W tej formie Golf może więcej i trafia w gusta bardziej wymagającego klienta.

VW Jetta Mk 1

Źródło: Retro Rides

VW Citi Golf (2009) – szaleństwo! Jak można produkować bez zmian tyle lat ten sam model? Można, czego dowodem jest afrykańska odmiana Golfa. Do końca produkcji z silnikami pamiętającymi lata 70-te, ale od 2004 roku z deską rozdzielczą Skody Fabia. Nie od dziś wiadomo, że Afryka potrzebuje taniego, niezawodnego i łatwego w naprawach pojazdu tej wielkości, ale dlaczego to miał być Golf? Dlatego, że przez lata zyskał opinię pojazdu, którego nie można zepsuć. To w Afryce jest cenniejsze niż rozbudowana elektronika i „gwiazdki”.

VW Citi Golf

Źródło: Youtube

Jaki jest Golf 1?

Nudny? Nie – to jeden z najciekawszych samochodów segmentu C w latach 70 – tych. Z pozoru pospolita konstrukcja, ale ma wielki potencjał. Dowody? Kilka rodzajów nadwozia, silnik wysokoprężny z turbosprężarką, wersja dostawcza, serie limitowane – jest w „czym” wybierać. Golf 1 jest dla każdego – może być tani, ale nie musi. Może być taki jak miliony „braci” lub indywidualny – skrojony na miarę przez firmę tuningową. Tak prosta konstrukcja może być obiektem dowolnym modernizacji. „Twój Golf jest taki jak Ty”.

Droga do ostatecznej wizji Golfa nie była łatwa. To przynajmniej kilkanaście prototypów i ciągle przepychanki pomiędzy inżynierami a dyrekcją. Golf 1 to walka ze starą tradycją i próba ekspansji nowych zwyczajów. Dopiero po kilku miesiącach produkcji władze koncernu są przekonane, że ustępstwo popłaca. Kolejne miliony sztuk to odbudowanie pozycji VW i dorównanie konkurencji. Golf 1 wyznacza trendy, choć nie szokuje, ale wygrywa na punkty bo nigdzie nie okazuje słabości. Czy jest doskonały?

Projekt, który rozwijał się 20 lat nie może mieć żadnych wad. Musi być idealny. Czy jest? Nie – bagażnik mógłby być większy, próg załadunkowy niższy. Rozstaw osi można było powiększyć o kilka centymetrów, podobnie jak rozstaw kół – to dla ilości miejsca i większej stabilności. Można było produkować kombi, ale w tamtych czasach to sedany pełniły rolę rodzinnych transporterów. Czy w 2009 roku klienci z RPA byli świadomi tych wad? Pewnie tak, ale z taką ilością zalet trudno dyskutować. Golf „Jedynka” to jednak fajne auto.

Druga generacja Golfa to już nie projekt Giugiaro, ale rodowitego Niemca – Herberta Schafera. Golf urósł w każdym kierunku i przytył. Zwiększono kabinę i bagażnik, którego pojemność wynosiła aż 345 dm3. W wersji z napędem na wszystkie koła wynosiła dokładnie tyle, co u poprzednika – 260 dm3. Ta generacja próbowała udowodnić, że Golf może być różny i „podany na wiele sposobów”, stąd dziesiątki wersji specjalnych, kilkanaście silników i dwie wersje napędu. Mistrz wszechstronności? Uzasadnienie poniżej.

VW Golf C (1983) – podstawowa „bieda wersja” z prawym lusterkiem w opcji i na oponach o szerokości 155 mm. Bez rozbudowanej konsoli środkowej, ale za to z automatyczną przekładnią w wyposażeniu opcjonalnym. Dostępna w większości wersji silnikowych o mocach 54-85 KM. Oszczędności dotknęły nawet silniczków wycieraczek, które nie oferowały przerwanego trybu pracy. Najtańsza wersja wyposażenia zniknęła z oferty w 1987 roku i odtąd odmiana CL rozpoczynała cenniki.

Deska rozdzielcza wersji wyposażenia C

Źródło: vwvortex.com

VW Golf 2 Carat (1984) – luksusowy Golf, czyli ze wspomaganiem kierownicy, centralnym zamkiem, wszystkimi bocznymi szybami „w prądzie”, podgrzewanymi lusterkami i skórzanymi elementami wykończenia. Do tego komputer pokładowy z kilkunastoma funkcjami i chromowane wykończenie listew na zderzaku i wokół okien. Tylna kanapa była wyposażona w zagłówki i posiadała dzielone oparcie. Cztery lata później ta wersja została zastąpiona przez GLX, która różniła się zderzakami oraz jednolitą szybą w przednich drzwiach.

Deska rozdzielcza wersji wyposażenia Carat

Źródło: halooglasi.com

VW Corrado (1988) – najmocniejsze silniki z Golfa 2, do tego połowa jego płyty podłogowej (tył z Passata), automatycznie wysuwany spojler a dziś status „kultowego youngtimera”. Aż trudno uwierzyć, że „coś” takiego powstało z Golfa. Fotele Recaro, komputer pokładowy z 18 – ma funkcjami i najlepsze wyposażenie z oferty VW wcale nie oznaczało sukcesu rynkowego. Corrado była za drogie jako VW. To najbardziej zaawansowana technologicznie forma Golfa 2 i jedna z najbardziej pożądanych na rynku youngtimerów.

Podobne teksty:  Oryginalny jak kserokopia

VW Corrado

Źródło: automobilio

VW Golf 2 GTI G60 Limited Edition Syncro (1989) – gdy 160 KM to za mało powstaje wersja z napędem na wszystkie koła i mocniejszą sprężarka typu G. Efekt? 210 KM z silnika o poj. 1.8 dm3 w 1989 roku. Ciasno zestopniowana skrzynia biegów – prędkość maksymalna 220 km/h i przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 7,2 sekundy. Tylko 71 sztuk w cenie 68,5 tys. DM. Drogo, ale wkroczenie na teren Delty Integrale musi kosztować. Przez następną dekadę nie będzie szybszego Golfa chyba, że … patrz wyżej.

VW Golf 2 GTI G60 Limited Edition Syncro

Źródło: vw-clubpolska.pl

VW Golf 2 1.6 TD 82 KM (1989) – najmocniejszy wariant wysokoprężnego silnika w Golfie przed debiutem TDI. To przyzwoite 155 Nm momentu obrotowego i krótkotrwały rekord dla silników o tej pojemności. Ta wersja posiadała ciasno zestopniowaną przekładnię i najczęściej występowała z oznaczeniem GTD. To wyjątkowo rzadki okaz. W tamtym czasie silniki o podobnej pojemności i zapłonie samoczynnym osiągały najwyżej 65-70 KM. Silnik ten dał się poznać jako trwały, prosty i podatny na modyfikacje – zupełnie jak cały Golf 2.

Silnik Golfa 2 GTD

Źródło: vw-clubpolska.pl

VW Golf 2 Ecomatic (1989) – pierwszy Golf z systemem Start&Stop. Prototyp, który miał udowodnić, że silnik uruchomiony podczas postoju to samo zło. Wzmocniony alternator i akumulator miały pomóc w uruchamianiu silnika i redukcji zużycia paliwa do 5 litrów ON na 100 km. Pojazd był wyposażony w silnik wysokoprężny. Celem tego rozwiązania była redukcja emisji szkodliwych pyłów do atmosfery, jednak cała aparatura była ciężka i zbyt droga do seryjnej produkcji. Pomysł powrócił kilka lat później w Golfie 3.

Golf 2 Ecomatic

Źródło: auto-news.de

VW Golf 2 Country (1990) – zbyt małe koła? To nic. Ważne, że jest napęd na wszystkie koła, duży prześwit i zapasowe koło na klapie. „Terenówka”? nie, to raczej SUV segmentu C – prekursor tego gatunku napędzany 90 lub 98-konnym silnikiem. To pierwszy Golf, w którego opisie pojawiły się kąty natarcia i zejścia. Niestety rynek nie docenił tej konstrukcji, gdyż cena była zaporowa a VW na nim nie zarabiał. SUV VW na 15 lat przed przebojowym Nissanem? Tak, to możliwe, choć klienci VW bywają konserwatywni.

Golf Country (z dodatkowymi akcesoriami)

Źródło: autozeitung.de

Seat Toledo 1 (1991) – Golf 2 w największym opakowaniu. Na płycie podłogowej wspólnej z Jettą udało się uzyskać jeszcze więcej miejsca a duża tylna klapa kryje bagażnik o pojemności aż 550 litrów, który można powiększyć do 1360 dm3. Toledo wypełniało lukę pomiędzy Jettą a Passatem co w praktyce miało oznaczać aspiracje do segmentu D. Najlepsze oczywiście z TDI oraz 16 – zaworowymi silnikami o poj. 1.8 i 2.0 dma do tego niska masa własna. Auto doczekało się kilkunastu chińskich „klonów”.

Seat Toledo 1

Źródło: carspyshots.net

Jaki jest Golf 2?

Nuda na wiele sposobów? Nie, to raczej sposób na „’coś” z niczego. Może być tani lub drogi, szybki lub wolny. Może być terenówką lub limuzyną aspirującą do segmentu D. Nie musi być oparty o sprawdzone rozwiązania, może testować wszelkie nowości. Może być szybkim dieslem lub 200 – konną „rakietą”, która chce dorównać drogim samochodom wyczynowym. Niezależnie od aspiracji – Golf II zawsze jest praktyczny i można na niego liczyć – nawet po imprezie w wiejskiej remizie.

Golf 2 to obiekt pożądania Polaków w pierwszych latach transformacji ustrojowej. Dla rodzin – oczywiście diesel lub 1.8 z „gazem”, dla zamożniejszych klientów GTI i Carat. Ten pierwszy w 2. generacji stracił na znaczeniu, gdyż pojawiły się mocniejsze silniki i to te są dziś marzeniem kolekcjonerów. Z tego powodu rozpiętość cen pomiędzy zadbanymi Golfami jest do dziś tak wielka – o ile zadbane Country kupimy w cenie zadbanego „pierwszego” Tiguana, o tyle „Limited Edition” jest droższy niż obecna wersja R.

Corrado i Toledo obrazują jak wielkie modyfikacje może przejść Golf. Funkcjonalne sportowe coupe z „bajerami” lub rodzinny, funkcjonalny model w cenie, za którą wówczas nie można było kupić nic większego. Oba modele to początek „platformersów” – wielu samochodów na tym samym podwoziu. Historia pokazała, że to najlepsza decyzja i oszczędności dla producenta i dla klientów. U progu XXI wieku władze VW zrozumiały, że taki sposób projektowania to konieczność – Skody, Audi i Seaty na zewnątrz a pod spodem …?

Od Golfa trzeciej generacji oczekiwano, że będzie najważniejszym modelem w całej gamie. Miał być wszechstronny jak poprzednicy. W tej generacji wreszcie zadebiutował nowy kabriolet oraz oczekiwane przez klientów kombi. Największa zmiana pod maską – TDI czyli „naprawdę szybki diesel” oraz 6 – cylindrowe silniki, których nie miał żaden konkurent. Po co? Dlatego, że po klienci chcą 4 – metrowego samochodu luksusowego opartego o sprawdzone części a tego nie dostaną u Włochów, Francuzów czy Brytyjczyków. Audi też im tego nie da. Co stanowi o wyjątkowości Golfa 3? M.in. to.

VW Golf 3 Kombi (1991) – wreszcie. Ile można czekać? W latach 80-tych każdy konkurent Golfa był dostępny w tym nadwoziu, ale władze VW nie myślały o tak uniwersalnej odmianie nadwozia. Rodziny mogły kupić Jettę, rolnicy i rzemieślnicy – Caddy. Kombi miało ładowność 500 kg a powierzchnia bagażnika po złożeniu kanapy wynosiła przyzwoite 1426 dm3. Wielki sukces rynkowy VW, który został powielony w kolejnych generacjach, przy czym w czwartej dostępny był jako dwa (!) osobne modele.

Golf 3 kombi TDI Syncro

Źródło: similarcar.com

VW Vento (1991) – nowa Jetta z nową nazwą dla bardziej wymagającego klienta, czyli w sam raz dla Policji. Niewiele mniejsze od Passata, dostępne nawet z 6 – cylindrowym silnikiem i oczywiście z TDI. Ilość dostępnych konfiguracji jak w każdym Golfie, czyli można kupić „golasa” jak i dwukrotnie droższą „full opcję”. Niezależnie od konfiguracji zawsze 550 – litrowy bagażnik, największy w tej klasie. Co ciekawe, Vento jest minimalnie szersze od Golfa (w zależności od wersji do 4 cm). Najpopularniejszy polski policyjny youngtimer.

Wysłużony polski radiowóz

Źródło: czerwonesamochody.com

VW Golf 3 A59 (1992) – mocny i szybki Golf napędzany 2 – litrowym silnikiem z doładowaniem o mocy 275 KM. Moment obrotowy o wartości 370 Nm i wyrzucone wszystko, co niepotrzebne na trasie rajdu. Tak dokładnie, to jest prototyp rajdowego Golfa. Co to oznacza? Napęd na wszystkie koła, niską masę własną, krótką skrzynię biegów i około 4,5 sekundy do „setki”. Powstały tylko dwie sztuki a dla klienta, który chciał jeździć mocnym Golfem pozostały jedynie wersje z 6 – cylindrowym silnikiem. Może to dobre rozwiązanie …

Golf 3 A59

Źródło: VW Heritage

VW Golf 3 VR6 (1992) – duży silnik w Golfie? Próbowano „uturbić” silnik z odmiany GTI, ale stwierdzono, że 6 – cylindrowy silnik to lepsze rozwiązanie. Fakt, że z trudem zmieścił się pod maską, ale w zamian za to stworzył niszę dla luksusowych kompaktów. Silniki o poj. 2.8 i 2.9 dm3 różniło 16 KM i możliwość występowania z napędem 4×4. Co ciekawe, mniejsza odmiana dysponowała momentem obrotowym porównywalnym ze 112 – konnym TDI. Ta wersja była o 1,5 sekundy szybsza od 16 – zaworowego GTI.

Golf 3 VR6

Źródło: wykop.pl

VW Golf 3 TDI (1993) – pierwsze diesle w trzeciej generacji nie grzeszyły mocą. Pierwsze 90-konne TDI to wielki krok dla VW. Prosta konstrukcja, niskie spalanie i moment obrotowy 202 Nm osiągalny dla dwukrotnie mocniejszych jednostek benzynowych. W ostatnich dwóch latach produkcji wzmocniony do 112 KM, co jeszcze poprawiło i tak dobre osiągi. Dziś to symbol trwałości i niezawodności, trochę na wyrost, ale prostota tej konstrukcji wygrała z innymi, bardziej skomplikowanymi rozwiązaniami konkurencji.

Każdy wie co to jest …

Źródło: elektroda.pl

VW Golf 3 TDI Syncro Cabrio (1993) – władze VW nie mają fantazji? Kompaktowy kabriolet z miękkim dachem napędzany 90-konnym dieslem i wyposażony w napęd na wszystkie koła. Po co? To głównie dla mieszkańców alpejskich miejscowości, którzy chcą korzystać ze słońca a nie chcą kupić „krótkiego” Pajero czy Landcruisera bo nie wybierają się w wysokie partie gór. Okaz niezwykle rzadki i o rosnącej wartości kolekcjonerskiej. Na tak szalony pomysł nie wpadli nawet Francuzi (jeszcze…).

Maksimum absurdu – kabriolet, diesel, 4×4 i nie „terenówka”

Źródło: caradisiac.com

VW Golf 3 Jacobs Kroenung Edition (1995) – maksimum absurdu wersji specjalnych. Powstał w liczbie 100 sztuk dla uczczenia rocznicy producenta kawy. Odmiana oparta o wyposażenie wersji GT i napędzana silnikiem o poj. 1.8 dm3 i mocy 90 KM. To najlepszy przykład tego w jaki sposób promowano Golfa trzeciej generacji – ilość odmian limitowanych przekroczyła granice rozsądku – oferowano ich … ponad 50. Do tego dochodzi 10 „standardowych” wersji wyposażenia, kilkanaście silników i 4 rodzaje nadwozia. Obłęd!

Kadr z reklamy VW

Źródło: VW/Yountube

VW Golf 3 1.9 SDI (1995) – 64 KM i 17,6 sekundy do „setki”. Tak, nie jest to demon prędkości, ale ma bezpośredni wtrysk. To nowość w silnikach wysokoprężnych o małej pojemności. To „wół roboczy” – trwały i oszczędny. Tylko w mieście nie gardzi paliwem, na trasie zużywa poniżej 5 litrów na 100 km. Jest cięższy od najlżejszego Golfa 3 o prawie 200 kg, ale dzielnie dźwiga swój ciężar i przyczepy. Dlaczego? Bo jest stworzony do pracy i milion kilometrów przebiegu to dla niego przysłowiowy „pikuś”. Po prostu jest niezniszczalny.

SDI – „silnik marzeń”

Źródło: sprzedajemy.pl

VW Golf 3 GTI 20 Jahre Edition (1996) – GTI z 2- litrowym, 150 – konnym silnikiem na 20-lecie serii. To 8,7 sekundy do „setki” i 215 km/h, ale to nie jest najważniejsze. Ważne są: czerwone nici na obszyciach foteli i kierownicy, aluminiowa „piłka” do zmiany biegów (dlaczego „piłka? wyjaśnienie w części pierwszej), Climatronic (w opcji) i duże, 16 – calowe koła. Po raz pierwszy, jeszcze jako opcja, można dokupić dwie boczne poduszki powietrzne. To chyba najlepszy sposób na uczczenie dwudziestych urodzin Golfa GTI.

Golf 3 GTI 20 Jahre Edition

Źródło: MotoKiller

VW Golf 4 Cabrio (1998) – Golfa 2. generacji w tym nadwoziu oficjalnie nie było, gdyż „jedynka” przeszła jedynie drobne zmiany i pozostawała w produkcji równolegle z następcą w „zwykłej” karoserii. Z „czwórką” było podobnie, choć zastosowano więcej elementów z nowego modelu – pas przedni i deska rozdzielcza pochodziła z nowego modelu, ale reszta to „trójka”. W produkcji pozostał do 2003 roku, w którym pojawił się model Eos, po raz pierwszy ze składanym metalowym dachem. Nazwa potoczna – „Golf 3,5”.

Golf 4 Cabrio

Źródło: Wikimedia

Jaki jest Golf 3?

Większy i cięższy od poprzednika. Wreszcie ma wyposażenie z dziedziny bezpieczeństwa. To konstrukcja spójna i jednocześnie pełna sprzeczności. Doskonale prezentuje się pod remizą (1.6 z „gazem” lub TDI) lub pod operą (VR6). Golf 3 nie szuka klienta, to klient szuka Golfa. Co wybiera? Co chce a wybór ma nieograniczony – fabryka zrobi takiego, jakiego chce. TDI Syncro Cabrio? Mówisz i masz? VR6 w „full opcji”? Już gotowe. Wersja specjalna z okazji urodzin Twojego psa? Dlaczego nie … (to żart, choć nie należy mówić „nie”).

To przykład indywidualizacji posunięty do granic absurdu. To technologiczna rewolucja posunięta do granic możliwości VW. Wszystko w myśl zasady „nasz klient, nasz Pan”, ale tylko dla własnej marki. Seat i Audi chcą auto o podobnej wielkości, ale nie dostaną płyty podłogowej. Ten Golf nie lubi się dzielić, ale walczy z coraz mocniejszą konkurencją, która w połowie lat 90-tych próbuje prześcignąć „prymusa”. (Nie)Stety konkurencja nie ma tylu lat doświadczenia i tylu … pieniędzy co władze Volkswagena.

Tylko władze VW wiedzą jak ogromne koszty pochłonął ten projekt, ale ta inwestycja szybko się zwróciła. Auto miało wszystko, co potrzebne do osiągnięcia sukcesu – renomę, niezawodność, doskonałość techniczną, miliony (to nie przesada) możliwości konfiguracji i w zasadzie mogło wszystko. Być może dlatego inne marki koncernu upomniały się o dostęp do tej technologii i wreszcie ją dostały. Od kolejnej generacji Golf będzie wszędzie – pod wieloma karoseriami i znaczkami, ale o tym w następnej części

Podobne teksty:  Z klasą po autobahnie, czyli czym (nie)warto przejechać się po niemieckiej autostradzie

Golf czwartej generacji to konstrukcja testowana zarówno na bogatszych jak i na najrozsądniejszych klientach. Ilość konfiguracji? Z roku na rok wzrastała w wykładniczym tempie. Od słabego SDI do 6 – cylindrowej odmiany aż po serię limitowaną z silnikiem W12. Ważna zmiana – Golf po raz pierwszy jest w całości ocynkowany! Czyli kupując używanego z widocznymi śladami rdzy wiemy, że został niedbale naprawiony po „dzwonie”. Znowu chcą go wszyscy. To mistrz wszechstronności dostępny pod kilkoma markami. Jest w „czym” wybierać.

Audi A3 (1996) – spełnione marzenie sprzed prawie trzech dekad, czyli luksusowy VW o długości Garbusa. Cena? Wyższa o 20 % w stosunku do Golfa IV, którego jeszcze nie ma na drogach. Najnowsze silniki, napęd 4×4, wzorowa jakość montażu a po latach model, który doskonale „trzyma cenę”. Po raz pierwszy nowy silnik z 20 – zaworową głowicą i doładowaniem. Moc – od 150 KM do … „ile tylko chcesz”. Na początek tylko 3 – drzwiowe nadwozie, ale kilka lat później będzie 5 drzwiowe, kabriolet i sedan (dwie ostatnie w kolejnych generacjach).

Audi A3

Źródło: autoso.duckdns.org

Skoda Octavia (1996) – „powtórka z rozrywki”, czyli koncepcja Toledo zmontowana z części zupełnie nowego modelu. Octavia jest tak duża jak modele z segmentu D, ma prostą i niezawodną technikę. Po raz pierwszy Skoda ma dostęp do prawie wszystkich silników Volkswagena oraz napędu 4×4. Może oferować wyposażenie na poziomie Audi. Staje się konkurencją dla Golfa, gdyż za te same pieniądze oferuje więcej. Nigdy wcześniej nie oferowano Skody z TDI i 4×4 lub z mocnym 1.8 Turbo 20V. Na drugim końcu oferty było słabe 1.9 SDI. Golfie, strzeż się!

Skoda Octavia

Źródło: Skoda

VW New Beetle (1997) – w produkcji aż 13 lat (o rok krócej od Octavii). Garbus nowej ery z techniką Golfa. Wyższy, szerszy, przypominający oryginał, ale z przednim napędem, małym bagażnikiem i ilością miejsca odpowiadającą sportowym coupe. To najbardziej wyrafinowana odmiana Golfa – to jest „retro” nowej generacji, w którym wymiana żarówki trwa … godzinę (przez zabudowane błotniki). Był drogi w produkcji, VW kilkukrotnie chciał zakończyć produkcję, ale ta dopiero została zakończona w 2018 roku, 8 lat po prezentacji następcy modelu.

VW New Beetle

Źródło: materiały prasowe producenta

VW Golf 4 1.9 TDI PD (1998) – gotowi na „czadową imprezę”? Niska kultura pracy, małe zużycie paliwa i milionowe przebiegi to zasługa wynalazku pompowtryskiwaczy. Kiedy się pojawił był alternatywą dla włoskiego „Common-Rail” -na tyle dobrą, że VW przez kilka lat nie chciał zrezygnować z tej technologii. Silniki rozwijały moc w zakresie 75-180 KM, ale były podatne na zmiany w elektronice sterującej dawką paliwa. Niestety, większość egzemplarzy jest już zużyta a silniki nie spełniają żadnych współczesnych norm czystości spalin.

Silnik 1.9 TDI PD 150 KM

Źródło: rasketehnika.ee

Audi TT (1998) – „Golf, który chciał być jak Porsche”. I był, głównie za sprawą problemów z trakcją charakterystycznych dla silnika umieszczonego z tyłu i tylnego napędu. Tymczasem spadkobierca idei Corrado miał przedni napęd i lekki tył, który przegrał „test łosia”. Od tego czasu był wyposażony w aktywny spojler, ESP i nowe nastawy zawieszenia. Pomimo wpadki – to najbardziej pożądana wersja Golfa, najdroższa i najbardziej efektowna. Jako jedyny Golf 4. generacji ma seryjne tylne zawieszenie wielowahaczowe.

Audi TT

Źródło: wikimedia

VW Bora/Bora Wariant (1998) – następca Vento i … druga, bardziej luksusowa odmiana Golfa Kombi. Nie kupi się Bory z silnikiem 1.4, choć 1.9 SDI było dostępne. Bora musi ustąpić pojemnością bagażnika na rzecz Toledo i Octavii, natomiast Wariant ma wyposażenie rodem z Passata (jest jakby jego miniaturą). W przypadku tej pary łatwiej o tylne zawieszenie wielowahaczowe, które było dostępne jedynie z napędem 4×4 czyli „4 Motion”. Model ten nie był tak popularny jak poprzednicy a jego klientów przejęły Seat i Skoda.

VW Bora Wariant

Źródło; cars-data.com

Seat Toledo/Leon (1998/1999) – „Golf, który chciał być Alfą Romeo”. Karoseria Giugiaro a pod nią to wszystko, co w Golfie lub w … Audi A3, gdyż to z niego przeniesiono deskę rozdzielczą. Leon to wariant pośredni pomiędzy Golfem a A3, Toledo plasuje się pomiędzy Borą a Octavią. Nowe Seaty mogą być oszczędne (SDI i TDI), ale równie dobrze mogą być szybkie (1.8 20V Turbo i 2.3 V5 lub nawet 2.8 V6). Wybierali je klienci, którzy chcą mieć sprawdzoną technikę, ale nie mogą pogodzić się z niemieckim wzornictwem.

Seat Leon

Źródło: materiały prasowe producenta

VW Golf 4 R32 (2002) – znowu mocny, 6 – cylindrowy silnik, ale tym razem „na sportowo” a nie dla podkreślenia luksusu. Dla najbardziej luksusowych odmian Golfa przeznaczono mniejszy silnik o poj. 2.8 dm3. Ten Golf ma 241 KM, rozpędza się do ponad 260 km/h a do przeniesienia napędu na 4 koła po raz pierwszy służy dwusprzęgłowa przekładnia. Tak, tyle można było wycisnąć z 1.8 Turbo, ale ten ciężki silnik może jeszcze więcej. Skoro z 1.8 Turbo firmy tuningowe wycisną 400 KM, to z tego silnika mogą nawet … 550 KM. I często to robią …

VW Golf 4 R32

Źródło: VW Club

VW Golf 4 W12 (2004) – silnik przeznaczony do Bentleya umieszczony w nadwoziu Golfa. Co to oznacza? 600 KM, napęd na wszystkie koła i 340 km/h. W ciągu 2 lat powstaje 600 sztuk a w 2006 roku Michael Schumacher przejeżdża tym Golfem Nurburgring w czasie 7 minut i 6 sekund. Golf jest uniwersalny, oszczędny, trwały i niezawodny oraz tak szybki jak bolid Formuły 1. To szczytowe osiągnięcie Golfa tej generacji – nic go nie pokona. Nic, poza władzami koncernu, które wprowadzają następcę, ale to jeszcze nie koniec.

VW Golf 4 W12

Źródło: materiały prasowe producenta

VW Bora HS/Golf 4 CityGolf (2006-2008/2008-2010) – próba kontynuacji produkcji na rynku chińskim, w Ameryce Środkowej i w Afryce. Tylko podstawowe wersje wyposażenia i silniki do dwóch litrów pojemności. Wszystko to dla wypełnienia luki na rynku pomiędzy Polo i Golem (to brazylijska konstrukcja o wymiarach Ibizy) a droższym Golfem 5 i 6. generacji. Oba modele mają przedni pas z nowszych modeli VW, wyróżniają się lepszym wykończeniem, ale nie zdobyły uznania klientów. Tym samym Golf 4 przeszedł do historii.

VW Golf 4 CityGolf

Źródło: wikimedia

Jaki jest Golf „Czwórka”?

Chcesz Golfa z wielkim bagażnikiem? Kupujesz Skodę. Chcesz Alfę, ale nie chcesz tracić czasu na lawety? Kupujesz Seata. Chcesz Garbusa, ale w nowoczesnym wydaniu? Kupujesz Beetla. A może jednak „coś”, co można śmiało postawić przy Porsche? Od tego jest TT. Niezależnie od Twoich upodobań zawsze masz to samo, ale podane na inny sposób. VW jest jak profesjonalny kucharz, który kilka składników zamieni w setki różnych potraw. Muszą to być odpowiednie składniki, ale VW o tym wie. Menu Golfa 4. generacji jest imponujące.

Nie bez powodu „Czwórka” do dziś jest tak popularna. Naprawi ją każdy mechanik lub przysłowiowy „wujek w stodole”. Części jest wiele a zamienniki można kupić wszędzie, oprócz „warzywniaka”. Jako używany jest odpowiednikiem … Forda T. To on zmienia wizerunek polskiej wsi – jest obiektem żartów, ale na tle Poloneza czy Daewoo to zupełnie inna jakość. Wielu śmieje się, że wolą pchać Alfę niż jeździć tym Golfem, ale oni i tak kiedyś kupią Golfa, ale nie chcą się do tego przyznawać bo wybór padnie na Seata lub rodzinną Skodę.

Czy VW podjął słuszną decyzję, gdy postanowił podzielić się swoją techniką? To była najlepsza decyzja. Stracił nieco na znaczeniu, ale ten pomysł pozwolił zarobić na utrzymanie całego koncernu. Najwięcej na pożyczeniu części Golfa zyskał Seat, który w ten sposób odzyskał klientów i zmienił wizerunek z taniej marki na konkurenta Alfy Romeo, Rovera czy innych uznawanych za „usportowione”. Golf wpłynie na Seata w większym stopniu w następnej generacji oferując jednocześnie kilka „klonów”.

VW Golf 5 znowu jest większy, szerszy, dłuższy i cięższy. Już bez 5 – cylindrowego silnika, ale w zamian za to dostaje „Plusa”. To nieco „spuchnięty” Golf z karoserią przypominającą … brazylijskiego Foxa. To większa funkcjonalność i lepsza widoczność z wnętrza. Golf Plus to wstęp do nowej rodziny MPV koncernu VW i kolejna inwazja modeli Seata, Skody i nowego Audi A3. Golf tej generacji to również tylny „wielowahacz” w modelach bez napędu 4 Motion. Focus wreszcie ma godnego konkurenta, ale czy lepszego?

VW Golf 5 2.0 TDI PD (2003) – następca 1.9 TDI, czyli „silnika-legendy”, musiał być wzorowy – mocny, oszczędny i niezawodny. Niestety taki nie był a dowodem tego były … pękające głowice, „lejące” pompowtryskiwacze, awarie pomp wody, szybkie zużycie koła dwumasowego i rozciągnięte łańcuchy rozrządu. Golf z tym silnikiem to po latach gwarancja wydatków i przysłowiowej „lawety”. Większość problemów technicznych naprawiono dopiero w 2006 roku, ale władze VW wkrótce były zmuszone zmierzyć się z poważniejszym problemem.

Silnik 2.0 TDI PD

Źródło: oapa.sk

VW Touran (2003) – kanciaste MPV w segmencie C mieszczące do 7 osób oparte o technikę Golfa. Na długości 4,4 metra udaje się zmieścić więcej niż w Passacie. Ta sama technika to te same problemy techniczne, które w tej konstrukcji osiągają ocenę „1+” przyznaną w długodystansowym teście … niemieckiego „Auto Bild”. Bez 1.4 TSI i 2.0 TDI PD Touran to samochód praktyczny i niezawodny, ale opinia o wadliwych wersjach zadecyduje o opinii o całym modelu. Touran pierwszej generacji produkowany był do 2015 roku i w tym czasie przeszedł wiele modyfikacji.

VW Touran – wersja po liftingu

Źródło: wikimedia

Seat Leon/Toledo/Altea (2004/2005) – to jest „atak hiszpańskich klonów”. To samo wzornictwo, jedynie proporcje inne. Niezależnie od modelu – pod spodem jest Golf 5. generacji, ze wszystkimi swoimi wadami i zaletami. Toledo we „francuskim” stylu nie zdobywa klientów, Leon ma tylną klamkę jak w Alfie Romeo a Altea może być dostępna w uterenowionej wersji. Co z tego? Nic, bo klienci chcą mieć czystą przednią szybę a nie wycieraczki ukryte w słupku A. Za te pieniądze kupią nową Skodę Octavię, która wygląda jak … Lancia Lybra w nowej odmianie nadwozia.

Seat Toledo 3. generacji

Źródło: materiały prasowe producenta

VW Eos (2005) – spadkobierca idei Golfa Cabrio, tym razem ma składany stalowy dach. To próba nawiązania walki z francuskimi konstrukcjami, które w tamtym czasie zajęły prawie cały rynek. Pomimo rozmiarów Jetty pojemność bagażnika to 190 dm3 (ze złożonym dachem). W ofercie 2.0 TDI, czyli ukłon w stronę Golfa trzeciej generacji. Eos w produkcji przetrwał aż 10 lat, choć nigdy nie dorównał konkurencji i również padł ofiarą „afery silnikowej”. W połowie okresu produkcji otrzymał wnętrze Golfa 6. generacji, ale to nie przysporzyło mu klientów.

VW Eos

Źródło: wikimedia

VW Golf 5 1.4 TSI Twincharger (2006) – kompresor dla niskich obrotów, turbosprężarka dla wyższych a do tego bezpośredni wtrysk, rozrząd z łańcuchem i dwusprzęgłowe DSG. To kilkukrotny zdobywca nagrody „Silnika Roku” i największa „wpadka” w historii VW. Po latach zyska miano „dwusuwa” dzięki zużyciu litra oleju na 1000 km. Rozciągające się łańcuchy rozrządu, awaryjny zespół doładowania i „lejące” wtryski zweryfikowały jego „doskonałość” na rynku wtórnym. Nawet moc od 170 do 180 KM nie jest wystarczającym zadośćuczynieniem.

1.4 TSI Twincharger

Źródło: VW

VW Tiguan (2006) – spadkobierca idei Golfa Country. Pojawił się kilka lat za późno, gdyż nie chciano powtórzyć falstartu poprzednika. Tym razem zainteresowanie klientów przerosło oczekiwania. Od samego początku Tiguan był dostępny w wersji na utwardzone drogi oraz terenowej, przy czym różnica odnosiła się głównie do … przedniej części pojazdu. Co ciekawe, deska rozdzielcza Tiguana nie pochodziła z Golfa V, ale z wersji Plus. Jedyny słuszny wybór – 2.0 TDI, napęd na wszystkie koła i … skrzynia manualna. Inne to gwarancja „lokaty kapitału”.

VW Tiguan

Źródło: podrograch.pl

Jaki jest Golf 5. generacji?

Golf 5. generacji to największa wpadka w dziejach VW. W standardowej wersji jest poprawny, ale im większe oczekiwania i portfel klienta, tym większe rozczarowanie. Armagedon awarii, złe opinie nawet wśród niemieckich dziennikarzy i kolejne próby ekspansji na nowe segmenty. Golf V jest w każdej marce VW pod kilkoma postaciami i trapią go te same problemy – niezależnie od tego czy jest Skodą, Audi czy Seatem można trafić na przysłowiową „minę”. Czy może być jeszcze gorzej? Może, co udowodnili dziennikarze w pewnym teście.

Podobne teksty:  10 sposobów na rekordowy pojazd

Łyżką dziegciu w filiżance kawy prezesa VW był test przegrany „na punkty” z … Kią Ceed. Jeszcze nikomu nie udało się stworzyć „czegoś”, co będzie tak wszechstronne jak Golf. Do tej pory najbliższej był Fiat, ale Stilo było zbyt dobre (przynajmniej w teorii władz Fiata). Tymczasem Kia była na tyle dopracowana, że pokonała Golfa w każdej kategorii. Dla Golfa był to ważny sygnał – musiał być lepszy i nie mógł pozwolić sobie na kolejne „wpadki”. Co gorsze, był skazany tylko na siebie, bo stracił „ojca” swojego sukcesu.

Ciosem dla VW było odejście do … Kii głównego projektanta linii Golfa 4 i niemal wszystkich modeli opartych na jego platformie. Peter Schreyer zostawił VW w najgorszym momencie. Na inżynierów i projektantów spadł ciężar opracowania następcy. Nie było łatwo podnieść się z tej porażki. Golf V okazał się „bublem”, który można było tylko poprawić. Jego wady poprawiano jeszcze w okresie produkcji, ale dopiero w kolejnej generacji silniki TSI i TDI przestaną być „skarbonką” bez dna. O tym w ostatniej części.

VW Golf 6. generacji to w zasadzie zmodernizowana „piątka”. Nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle poprzednika. Zmiany są głównie kosmetyczne. Co to oznacza? To ten sam Golf, choć wyeliminowano w nim wiele problemów, które przyczyniły się największego skandalu jakościowego w ostatnim 20-leciu. Układ napędowy wreszcie nie ma trwałości porównywalnej z tą znaną z Formuły 1, ale jest jeszcze pewien problem, z którym VW nie może sobie poradzić. Tym „czymś” jest „czadowa impreza”, głównie w wykonaniu Golfa.

VW Golf 6 1.6 TDI (2008) – spadkobierca idei 1.9 TDI w nowoczesnej formie. Ten Golf ma Common-Rail zatem „kopci” mniej niż starsze modele. Nadal nie jest wzorem dla ekologów, co skutkuje konsekwencjami dla całego Volkswagena. Jego 90 – konny silnik to raczej propozycja dla spokojnych kierowców, ale Golf już nie jest eksperymentem. W tej postaci prezentuje formę sprzed lat – najlepszą formę. Co będzie dalej? Klienci wrócą, bo każdą „wpadkę” można wybaczyć. 1.6 TDI to dobry wybór a Golf 6. generacji jest godny polecenia.

VW Golf 6 1.6 TDI

Źródło: ogloszenia.trojmiasto.pl

Jaki jest Golf 6. generacji?

Jest dobry. To przyznanie się do winy, postanowienie poprawy i dążenie do doskonałości. Volkswagen przestaje „kombinować” i zaczyna zwracać uwagę na to co konieczne. Golf w tej generacji nie musi być podwójnie doładowany, pasek zajmuje miejsce awaryjnego łańcucha a w dieslu przestają pękać głowice. To, że Golf znowu jest „zwyczajny” doceniają klienci a Volkswagen dzięki niemu odmładza całą gamę segmentu C w każdej z marek. Golf jest wszędzie i jest lepszy. W najnowszej generacji Golf będzie znowu taki jak w latach 90-tych.

VW Golf 7. generacji to „powrót do przyszłości”. VW wykasował ze swojej historii dwie generacje i wrócił do „Czwórki”. Ten Golf jest lekki, ma prostą konstrukcję (ale nie przestarzałą) i imponuje ilością dostępnych konfiguracji. Na jego nowej płycie podłogowej powstaje wiele różnych modeli koncernu, zupełnie tak jak w latach 90-tych. SUV-y, kombi, sedany, coupe i MPV czterech marek a w nich ta sama technologia i więcej oszczędności. Tym razem nic nie powinno wpłynąć na utratę dobrej opinii, którą Golf powoli odzyskuje. Czyżby?

VW Golf 7 1.0 TSI (2012) – to „tylko 85 KM” z jednego litra. Jak ten silnik napędza Golfa? Tak samo dobrze jak „stary” silnik 1.4 choć ma wyższy moment obrotowy. Niewiele pali i nie ma wad poprzednika. TSI w nowej formie nie ma problemów z jakością a jedynie przypuszczenia o niską trwałość. To nie jest Golf dla „nerwusów”. On jeździ spokojnie, jak podstawowa „Czwórka”, i spełnia swoje zadanie w 100 %. Czy musi być taki jak Focus 1.0? Nie, Golf nadal chce być Golfem i taka rola mu odpowiada, tak jak jego klientom. Jest dobrze …

Silnik 1.0 TSI

Źródło: Autoevolution

Jaki jest Golf 7. generacji? 

jest koncepcja „Czwórki” przeniesiona w czasie. Jest dostępny w ilości konfiguracji przewyższającej wyobrażenia inżynierów. Golf to Seat Leon w nadwoziu kombi, to SUV-y Seata i Skody. Golf to wielka Skoda Octavia. Golf może być hybrydowy, elektryczny, może być wyposażony w „pakiet na złe drogi” lub obniżony na gładkie nawierzchnie autostrad. Golf jest rodzinny i wyczynowy, tani i drogi, spokojny i agresywny. Najważniejsze, że już nie psuje się tak często jak dwie poprzednie generacje. Odzyskuje swoje dobre imię.

Koniec ?

Zapewne zapytacie – „Dlaczego nie ma tu …?”. W dwóch ostatnich generacjach nie ma żadnej nowej „twarzy” Golfa, poza dwoma w/w wyjątkami. Jest „coś” zupełnie innego – postanowienie poprawy i nawiązanie do najlepszych lat tej linii modelowej. To próba powrotu na podium w swojej klasie. Czy udana? Nie, gdyż czas słabości lidera został doskonale wykorzystany przez konkurencję. Koreańczycy, Japończycy, Włosi i Amerykanie w tym czasie „nabrali wiatru w … turbo” i wyprzedzili Golfa, który teraz ma wiele do nadrobienia.

Po za wymienioną „50-tką” można wyróżnić wiele innych szczególnych wersji Golfa. Nowe pokolenia Golfa to kolejne pokolenia Skody, Audi czy Seata, ale z kronikarskiego obowiązku wymieniliśmy tylko te pierwsze lub tylko wspomnieliśmy o kolejnych. Celowo pominęliśmy jeden model, który jest „51. twarzą” tego VW. To model szczególny, którego dwie generacje zasługują na szerszy opis w tym zestawieniu. Tą „twarzą” jest model Scirocco, czyli Golf w dresie od najlepszego projektanta. Bez niego to zestawienie nie istnieje.

VW Scirocco (1974-1981, 1981-1992) – sportowe auto dla ludu. Tak samo praktyczne jak Golf, ale o „szlachetnym urodzeniu”. Początkowo tylko 50 – konny silnik, ale początek lat 80 – tych to czasy odważnych prototypów z silnikami o mocy nawet 360 KM i napędem Quattro. W drugiej generacji najmocniejszy był „G60”. To bardziej Audi niż VW, wstęp do świata Audi Quattro. Jeszcze bez napędu na wszystkie koła, ale za to z karoserią Giugiaro, który radykalnie zmienił proporcje swojego wcześniejszego projektu. Wizualnie to bardziej Passat niż Golf.

VW Scirocco Mk 1 i Mk 2 (poniżej)

Źródła: Honest John, Auto Bild

Podobnie jak druga generacja Golfa, również drugie Scirocco to dzieło Niemca. Na szczęście obyło się bez radykalnych zmian. Scirocco tej generacji jest niższe i szersze tak, aby podkreślić swoją odrębność od Golfa „Dwójki”. Pod karoserią ukrywa sprawdzone mechanizmy. Eksperymenty z techniką? To nie w stylu Scirocco. To jest VW i jedyne, co można w nim zrobić to tuning optyczny i modyfikacje silnika G60, który z fabryki może wyjeżdżać w kilku wersjach mocy – do nawet 200 KM, ale jest w stanie rozwijać o wiele więcej.

Jaki jest Golf?

To 60 lat historii motoryzacji. To próby z lat 50-tych i powolna ewolucja – myśli technicznej i rozumu władz Volkswagena. Golf to symbol, znają go wszyscy. Nie musi się wyróżniać żeby zwrócić na siebie uwagę. Czy musi być widoczny? Nie, może być typowym „średniakiem” dla każdej z porównywanych kategorii, ale nie okazuje słabości więc (prawie) zawsze wygrywa. Jest tworem tak skomplikowanym jak tylko może być prostym tzn. jest wyrafinowany w swojej prostocie. Naprawi go każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie o mechanice.

Golf jest wszędzie i dla każdego. Jeździ nim Angela M. (nazwisko do wiadomości redakcji) i kardynał Ratzinger. Jeżdżą nim „Sebixy”, studenci, młode rodziny, starsze panie – ludzie w różnym wieku, o różnej zasobności portfela i pochodzeniu. Jeżdżą nim na wiejską dyskotekę i do opery. Golf sprawdzi się w każdych warunkach. On zawsze „zapali”, co u konkurencji nie jest oczywiste. Volkswagen, nawet jeżeli podejmował próby, nigdy nie zrobił z niego skomplikowanego wynalazku. Był postrzegany jako „narzędzie mobilności”.

Golf 4 należący do kardynała Ratzingera

Źródło: Car Scoops

Tak, Golf jest narzędziem. To nie jest przedwojenna Alfa Romeo, którą wyprowadza się z garażu na czas konkursu elegancji. Golf ma służyć i ułatwiać nam przemieszczanie się z punktu A do B. Może to robić szybciej lub wolniej, oszczędniej lub „na bogato”, ale niezależnie od wersji ma spełniać jeden cel, dla którego został stworzony – ma jeździć. Jak? Sprawnie i niezawodnie. Po to został stworzony. Nie dla uciechy gapiów i radości mechaników, choć w tym ma sporo do nadrobienia. Ważne, że stara się nadrobić stracony czas.

Golf nie jest idealny! Poza 5. generacją istniało wiele wersji, które dały się poznać jako źródło dochodów dla mechaników. W konstrukcji każdego Golfa można wyróżnić wiele wad. Konkurenci oferowali większe bagażniki, lepsze materiały wykończenia, żwawsze silniki czy odnosili więcej sukcesów w sporcie. (Nie)Stety dla Golfa, konkurencja miała więcej spektakularnych „wpadek”, które tylko umacniały sztandarowy produkt VW. Jakich? Np. Golf nadmiernie nie rdzewiał i nie chorował na „grypę elektroniczną”.

Golf to celebryta. Golf karmi się „hejtem”. Nie przejmuje się zdaniem innych a każda zła opinia umacnia go w przekonaniu o własnej doskonałości. Nawet, jeżeli zdanie o nim jest prawdziwe, on pozostaje niewzruszony. Złe opinie ma w … tłumiku. Wie, że nie ważne co o nim mówią – ważne, że mówią. Być może dlatego jest taki popularny? Podobnie jak wielu celebrytów, ma odmłodzoną metrykę a jego liftingi trudno zauważyć. Wszystko po to żeby pozostać sobą, nie szokować wyglądem a mimo to być „wiecznie młodym”.

„Klasa Golfa” – nie, Golf nie był pierwszy w segmencie C a mimo to często używa się tego zwrotu. Dlaczego? Jest przynajmniej 20 mln klientów, którzy potwierdzą, że nie żałowali decyzji o zakupie. Choć i tak „Twój ojciec ci go wciśnie”, ale zrobi to dla Twojego dobra (czytaj. dla dobra swojego portfela). Być może klient początkowo nie będzie zadowolony, ale z czasem przekona się do Volkswagena, bo nikt nie lubi niespodziewanych i kosztownych awarii. Zrobi to nawet za cenę pospolitego charakteru tego pojazdu.

Jaki będzie Golf?

Powoli będzie podążał za trendami. Czy będzie liderem w swojej klasie? W krótkim okresie czasu może zostać wyprzedzony, ale w długim – będzie na pierwszym miejscu. Za kilka lat nie będzie już „kopcił” bo zabraknie silnika TDI. Być może taki sam los spotka TSI. Będzie hybrydą, pojazdem elektrycznym lub wodorowym. Nie będzie to nic nowego – konkurencja zrobi to samo, ale Golf zrobi to lepiej. Nie będzie przekombinowany jak „Piątka”, ale prosty, użyteczny i zawsze sprawny. Taki ma być zawsze. Po co to zmieniać?

Wszystkie generacje Golfa

Źródło: VW

Nadal będzie dostępny pod wieloma markami, w różnym nadwoziu i wielkości. Wzornictwo zasadniczo nie zmieni się, będzie ewoluowało zgodnie z nowymi trendami, ale w niewielkim stopniu. „Zwykły” Golf nie doczeka się okienka w tylnym słupku, nie będzie miał dzielonej tylnej szyby a jego karoseria nie będzie jednobryłowa. Nie będzie miał klamek w słupku, zestawu wskaźników na środku deski rozdzielczej czy tylnego napędu. Jedno jest pewne – on zawsze znajdzie klienta, a właściwie klient znajdzie go sam.

Na koniec …

Opinie o Golfie wynikają głównie z faktu, że albo chcą go wszyscy a nie każdy może go kupić albo dzięki temu, że rynek używanych pojazdów zdominowały egzemplarze zużyte lub powypadkowe, naprawiane niskim kosztem przez handlarzy. Tymczasem Golf nie jest taki zły i nudny jak się powszechnie uważa. Każdy Golf Country, Golf 3 cabrio TDI Syncro, „Czwórka” 1.8 Turbo 4 Motion, „Szóstka” z silnikiem TSI czy najnowszy model z literą „R” w nazwie jest tego dowodem. A może tak kupić sobie Golfa?

 

Visited 8 times, 1 visit(s) today