Dzisiejsza chińska motoryzacja jest zbiorem wszystkiego, co przez cały XX wiek próbowano zrobić z samochodami w Europie i Ameryce. Chińczycy świetnie opanowali sztukę bezbłędnego kopiowania oraz modernizowania dotychczasowych konstrukcji w taki sposób, że nikt im nie jest w stanie dorównać. Co ważne, nie jest to trend ostatnich lat a utrzymuje się od początku lat 90-tych XX wieku, czyli od otwarcia na „Zachód”. Oto podróż przez osobliwości chińskiej motoryzacji a zaczyna się od pytania: Co takiego „ten” plagiat?
To kopia, która „prawie niczym” nie różni się od oryginału. Prawie, gdyż ma wszystkie jego cechy, ale (co w przemyśle ważne) często zapomina się o utrzymaniu odpowiednio wysokiego poziomu jakości. Tak też jest w Chinach, gdzie proceder „uczenia się” od najlepszych polega na bezwiednym kalkowaniu tego, co właśnie powstaje lub powstało w Europie. Często zanim Europejczycy pokażą prototyp, Chińczycy już rozpoczynają produkcję pojazdu o „przypadkowo” podobnym, jeżeli nie identycznym wyglądzie.
Najbardziej radykalnym, a zarazem jednym z najnowszych przykładów, który warto odnotować jest projekt VW Taiguna (czyli produkcyjnego T-Cross). Nie ma go jeszcze w ofercie VW, ale jego kopia właśnie podbija chińskie drogi jako Jangsu SUV. Tuż po przecieku jego wizualizacji Chińczycy umiejętnie skopiowali proporcje oraz wygląd samochodu. Jedyną różnicą są tylne drzwi, których klamka nie jest wbudowana w tylny słupek. Co ciekawe, produkcyjny VW ma mieć klamkę w drzwiach a nie w słupku. Tym samym niemieccy konstruktorzy skopiowali Chińczyków.
VW Taigun (na dole) i jego kopia
Źródło: focus.de
Chiński FAW, poza limuzynami opartymi o Audi 100 („cygaro”), umiejętnie kopiuje również Lincolna Town Car oraz … Rolls – Royce’a. W tym ostatnim jest jednak trochę indywidualizmu, gdyż projektanci skutecznie zepsuli linię przodu nadwozia. Wielka atrapa chłodnicy oraz ostentacyjne światła są ostoją kiczu a nie elegancji. Do napędu „chińskiego Rollsa” służy 12 – cylindrowy silnik o poj. 6.0 dm3. Czyżby FAW będąc w komitywie z VW korzystał z dużego silnika przewidzianego do Bentleya oraz najdroższych Audi? Tak, i to jest najlepsze w tej konstrukcji.
Skoro o luksusie … Oto kolejny „chiński Rolls” czyli Geely GE. Za 1/3 ceny prawdziwego „Rollsa” otrzymujemy limuzynę z wielkim fotelem z tyłu. Długość 5,3 metra jest imponująca, podobnie jak wielkie reflektory i atrapa chłodnicy z wielką figurką. GE ma kilka indywidualnych cech, ale widziany z daleka przypomina Phantoma najnowszych generacji. Jakość montażu i materiały są naprawdę dobre, ale w tym przypadku obawiamy się o trwałość mechaniki i o osiągi. W przeliczeniu na złotówki GE kupimy za około 550 tys. zł, oczywiście bez drogich opcji.
Geely GE
Źródło: Geely
Jak upodobnić stare Daihatsu do Mercedesa? Najlepiej wie o tym obecny właściciel Volvo czyli Geely, które stary model Daihatsu Charade potrafi przyozdobić w atrapę chłodnicy wzorowaną na nieco starszych modelach Mercedesa – brakuje tylko trójramiennej gwiazdy. Wersji AMG nie ma, ani nawet 6 – cylindrowego silnika. Co jest? Technika z lat 80-tych i silniki o poj. 1.0-1.3 dm3 o mocy 52-86 KM. Poziom bezpieczeństwa? Nie pytajcie. Trzeba jednak przyznać, że pomysł był odważny a „transplantacja” została wykonana z dbałością o jakość montażu.
Geely Merrie 300 i Mercedes klasy C
Źródło: Car Throttle
Równie oryginalne są kopie Hondy CR-V o nazwie Laibao SRV, które produkowane jest przez koncern Shuanghuan. W przeliczeniu na złotówki SRV kosztuje ok. 58 tys. zł. Producent był już kilkukrotnie pozywany za kopiowanie, ale Laibao nadal jest produkowany. Za połowę ceny nowej Hondy otrzymujemy model z karoserią drugiej generacji, słabymi silnikami Isuzu (a właściwie ich kopiami) i praktycznym wnętrzem. Fakt, że można kupić nawet 7 – osobowy wariant nie wynagrodzi marnej jakości. Firma ta znana jest z jeszcze jednej kopii, którą sprzedawano w Europie.
Laibao SRV (po prawej) i oryginał
Źródło: carguru.forum
Pamiętacie słynny film, na którym właściciel podpala swoje BMW? Nie, na szczęście to nie było BMW X5 a jego kopia. Znany jako CEO lub SCEO model marki Shuanghuan ma kilka indywidualnych cech, ale linia boczna i tył to wierna kopia BMW X5. Był sprzedawany w Europie, ale okazał się być niebezpiecznym „bublem”. Zaledwie 3 – letnie auto było pokryte rdzą, silniki były zbyt słabe i paliwożerne a trwałość napędu kojarzyła się z latami 20-tymi a nie z XXI-ym wiekiem. Podobno mógł rozpędzić się do 150 km/h, ale zabrakło odważnych żeby to sprawdzić.
CEO i X5 (na dole)
Źródło: designtrend.com
Specjalne wyróżnienie Chińczykom należy się za kultywowanie chlubnej tradycji produkcji Isuzu Amigo oraz Rodeo. Szczególnie ten ostatni przypadł producentom do gustu i pomimo upływu prawie 30 lat liczne wariacje na jego temat nadal znajdują nabywców. Trudno zliczyć marki, które wytwarzają pojazdy oparte o mechanizmy oraz napęd Isuzu a odważniejsi na ich podwoziu budują duże, nawet 11 – osobowe kombi. Do ich napędu używa się kopii oryginalnych japońskich silników, ale te są zwyczajnie za słabe i zbyt paliwożerne jak na europejskie standardy.
Jednym z najnowszych klonów terenowych Isuzu jest kopia modelu Axiom. Great Wall Hover i jego nowsza wersja Haval H3 to jeden z najlepiej wykonanych „Chińczyków”. Wykorzystuje karoserię Isuzu, silniki pochodzą z Mitsubishi (jest nawet mocne 2.5 Turbo) a przeniesienie napędu to konstrukcja z Toyoty 4 Runner. Całość jest udana. Podobno jakość montażu jest bardzo dobra. Producent podkreśla, że najmocniejszy silnik pozwala rozpędzić Hovera do ponad 220 km/h. Wierzymy „na słowo”, choć sami nie chcemy tego próbować. Model był oferowany w Europie.
Great Wall Hover
Źródło: Great Wall
Nowy Bentley? Nie to Hawtai Baolige. Co to takiego? To proste – podwozie pierwszego Hyundaia Santa Fe, silniki Mitsubishi, tył wzorowany na Porsche Cayenne, przód to Bentley lub Maserati. Jak kopiować to od najlepszych. Ceny tego „lumpsusowego*” SUV-a zaczynają się od około 85 tys. zł (w przeliczeniu z Euro). Co za to otrzymujemy? Miksturę najlepszych cech, która po wymieszaniu smakuje jak zupa zrobiona z proszku. Idea słuszna, ale efekt nie budzi zaufania. Co na to koncern VW? Nie wiemy, ale raczej nie jest zadowolony.
Hawtai Baolige
Źródło: Hawtai
Audi? Nie to Yema F16. Bardzo udana kopia Audi A4 Avant ze zwiększonym prześwitem. Trzeba przyznać, że tym razem udało się idealnie odwzorować linie nadwozia. We wnętrzu jest więcej własnej inwencji Chińczyków, co można poznać po jakości tworzyw. Silniki? Oczywiście są kopią japońskich jednostek, ale na uwagę zasługuje wersja elektryczna o zasięgu 250 km. Jej prędkość maksymalna to tylko 120 km/h, ale Audi nie ma jeszcze w pełni elektrycznego kombi. Tym samym kopia wyprzedziła oryginał, ale lepsza od niego nie jest.
Yema F16
Źródło: Yema
… a może jednak ktoś chce kupić luksusowy chiński kabriolet? Oto BYD F8, czyli chińska kopia Mercedesa SL. Niestety chiński roadster nie wyrwie nam włosów z głowy, gdyż ma zaledwie 140 – konny silnik. Za cenę około 70 tys. zł można kupić 8 – letniego Mercedesa SL 500 (lub młodszego SL 350) w doskonałym stanie technicznym. BYD ma nad Mercedesem jedną przewagę – wygodnie mieści 4 osoby, co w przypadku SL-a nie jest możliwe. Patrząc na tył nadwozia można dostrzec jeszcze jedno podobieństwo. Tak, to Renault Megane CC.
Cała konstrukcja składanego dachu jak i drzwi, tylne błotniki i klapa to idealny zamiennik do Renault. Jako, że napęd dachu jest wiadomej konstrukcji, nie należy spodziewać się wielu lat bezawaryjnej pracy silniczków składających panele do bagażnika. BYD oczywiście był pociągnięty do odpowiedzialności za bezprawną kopię, ale zarówno Mercedes jak i Renault nie są w stanie zabronić produkcji tego modelu i sprzedaży na rynku chińskim. Samochód był sprzedawany w Rosji i na Białorusi, ale i tam klienci nie chcieli tej oryginalnej „hybrydy”.
BYD F8
Źródło: moto.pl
W tym zestawieniu nie może zabraknąć Dongfanghong Yituo. Tak, to jest Polonez z przodem VW Santany/Passata. Oferowany był w latach 90-tych w nadwoziu sedan i kombi. Do napędu służył słaby 60-konny silnik własnej konstrukcji. Z większości źródeł można wywnioskować, że Yituo był wolne i paliwożerne a jakość wykonania była daleka nawet od poziomu FSO. Co wyróżniało twórców Yituo? Mieli odwagę wprowadzić do produkcji wersje nadwozia, które u nas były jeszcze prototypami i tylko za to ich doceniamy.
Yituo
Źródło: „Samochody Świata 2005”
Great Wall Peri to mikstura kształtów Fiata Pandy i Nissana Note. Do napędu tej podróbki wykorzystano silnik własnej konstrukcji spełniający normę Euro 3. Co ciekawe, pomimo skopiowania wymiarów z dokładnością do milimetra masa własna Peri to aż 1015 kg. Pomimo większej mocy Peri osiąga około 140 km/h. W 2006 roku Fiat wytoczył proces o prawa autorskie, ale to nie przeszkodziło Chińczykom sprzedawać Peri na rynkach całej Azji oraz na Białorusi. Najtańsza wersja w przeliczeniu na złotówki kosztowała 19 tys. zł. Great Wall skopiował nawet wersję 4×4.
Peri
Źródło; Great Wall
Nowy model Mini a może Suzuki Swift? Ta wariacja na temat Mini to pojazd, którego silnik powstał dzięki inżynierom … Toyoty. Lifan jest o połowę tańszy od najtańszego Mini. Oferuje 89-konny silnik sprzężony ze skrzynią CVT, praktyczne nadwozie o długości 3,7 metra oraz całkiem przyzwoite wyposażenie – nie tylko w zakresie komfortu, ale również bezpieczeństwa. Niestety „chińskie Mini” nie może pochwalić się dopracowanym zawieszeniem ani osiągami – 100 km/h osiąga w 14,5 sekundy a prędkość maksymalna to tylko 155 km/h. Oryginał jest znacznie szybszy.
Lifan 320
Źródło: autazchin.pl
BAIC BJ80C jednym przypomina Mahindrę, ale nam bardziej kojarzy się z Mercedesem klasy G. Pomimo zastosowania zupełnie innej osłony chłodnicy, linia boczna to wierna kopia Mercedesa choć BAIC ma nieco inne proporcje. Pojazd może być wyposażony w liczne akcesoria do jazdy w terenie. Co ciekawe, część akcji firmy należy do … Mercedesa. Ten protestował przeciw produkcji tego modelu, ale ostatecznie BAIC nie ugiął się i produkuje ten model. Do napędu służy 6 – cylindrowy silnik o pojemności 4 litrów. Wersji AMG nie ma w ofercie.
BAIC BJ80C
Źródło: Carscoops
Chery QQ ma silnik własnej konstrukcji i bardziej „słodki” przód, ale tak naprawdę reszta tego pojazdu to Daewoo Matiz. Kopia jest na tyle dokładna, że bez obaw można zrobić „przekładkę” drzwi pomiędzy kopią a oryginałem. Ponadto, ta generacja QQ (jest już nowy model) była oferowana na większości azjatyckich rynków i odniosła sukces dzięki niskiej cenie. Ciekawostką jest 67 – konny silnik o poj. 1.1 dm3 – mocniejszy niż w Daewoo. Obecna generacja jest stylistyczną wariacją na temat Chevroleta Sparka 3 i 4. generacji. Wariacją narysowaną po zażyciu nieznanych substancji.
Chery QQ
Źródło: Chery
LC „podróbka” z fabryki Geely czyli mikstura kształtów Suzuki Alto z Toyotą Aygo. Co ciekawe, może być dostępny nawet z 1.5 – litrowym silnikiem oraz w pseudoterenowej wersji. Geely eksportuje ten model nawet na Kubę. Jak na chińską konstrukcję, LC jest bezpieczne i otrzymało aż 5 „gwiazdek” w chińskich testach zderzeniowych (to europejskie 3 „gwiazdki”). Nie pochwalamy kopiowania, ale widać, że tym razem producent podjął starania aby zapewnić możliwie najwyższą jakość. Model ten można kupić na rynku białoruskim lub rosyjskim.
Geely LC – czwaty „trojaczek”
Źródło: tacometro.cl
Bamin serii BM był produkowany dwie dekady temu. Tak, to była kopia Mercedesa W123 z podniesionym zawieszeniem wyposażona w silniki chińskiej konstrukcji o mocy 80-90 KM. Prędkość maksymalna tej konstrukcji to zaledwie 110 km/h. Czy producent przewidywał naprawę wału? Bamin z pewnością nie mógł równać się z Mercedesem, ale trzeba przyznać, że opracowana przez inżynierów odmiana pick-up to efekt własnej inicjatywy. Mercedes nie oferował seryjnie takiej wersji a jedynie jako „pojazd specjalny” na życzenie klienta.
Modele marki Bamin
Źródło: yaplakal.com
Land Wind wprowadził do produkcji „bliźniaka” Range Rovera Evoque. Różnice są zarówno kosmetyczne jak i silnikowe. W chińskiej kopii próżno szukać mocnych silników i dbałości o detale. Do napędu X7 służy 190 – konny silnik z doładowaniem. Pomimo skarg i groźby procesem Land Wind nadal jest produkowany. Podjęto próby eksportu nawet do Rosji i poradzieckich „Stanów”, ale X7 dobrze sprzedaje się tylko w Chinach. Cena w przeliczeniu na złotówki to ok. 90 tys. zł. Za te pieniądze kupimy 3 – letni oryginał z dowolnym silnikiem. Co wybieracie?
X7 i Evoque
Źródło: richestlifestyle.com
UFO czyli najważniejszy model marki Zhejiang Jonway to nic innego jak Toyota RAV-4. Pod karoserią przypominającą oryginał kryje się silnik oraz przeniesienie napędu Mitsubishi. 2 – litrowy silnik o mocy 130 KM rozpędza UFO do 175 km/h. Podobno jest oszczędny i zużywa tylko 7 litrów benzyny na 100 km. Co ciekawe, UFO jest dłuższe od oryginału o 7 cm (za sprawą innych zderzaków). Samochód był oferowany w Niemczech w cenie ok. 15 tys. euro, ale „taniość” nie spodobała się Niemcom. Pojedyncze sztuki sprzedano również na Białorusi i Ukrainie.
UFO
Źródło: autonews.com
Jiangnan Legend/Chuangi ma francuski rodowód. O ile Dongfeng miał licencję na wytwarzanie modelu opartego o Citroena ZX, o tyle „Legenda” to wytwór własnej kopiarni Jiangnana. W nowej wersji – Chuangi to mikstura stylu ZX i jego następcy Xsary. Do napędu chińskiego „pogromcy Golfa” służą silniki będące kopiami jednostek Citroena z lat 90-tych o pojemnościach 1.1-1.8 dm3. Samochód był dostępny na rynku rosyjskim, ale nawet niska cena nie wpłynęła na zainteresowanie klientów. Jiangnan produkuje jeszcze kopię Suzuki Alto z lat 80-tych.
Jiangnan Chuangi
Źródło: cartechnic.ru
Jak ominąć prawo autorskie? Chińczycy znaleźli lukę i oferują wybrane kopie jako … pojazdy trójkołowe. Jin Da Lu to marka znana z takich konstrukcji. Pojazdy produkowane przez tą markę rejestrowane są jako riksze a do ich napędu często służą motocyklowe silniki lub posiadają napęd elektryczny. Dzięki temu to najtańsze „samochody” dostępne w biedniejszych rejonach Chin. Jin Da Lu posiada w swojej ofercie model z karoserią wzorowaną na Toyocie Prius (!), Daewoo Matizie oraz trzeci model przypominający Peugeota, któremu należy się szerszy opis.
Jest to model z karoserią wzorowaną na Peugeocie 206+ produkowanym krótko równolegle z Peugeotem 207. Idealnie udało się skopiować charakterystyczny tył modelu 206 oraz zderzak i reflektory 207-mki. Niektórym przód kojarzy się z Peugeotem 1007. Nas natomiast dziwi brak reakcji ze strony PSA i Toyoty. Być może konstrukcja tych „koszmarków” budzi w stylistach w/w marek nie złość a raczej uśmiech politowania? Kto wie? Podobne konstrukcje oferuje firma ZAP. Na szczęście w Europie ich nie kupimy. Jeszcze …
Trójkołowy „Peugeot”
Źródło: AMiS
Zhonghua Zunchi M1 to limuzyna, którą zaprojektowali Włosi z Ital Design. Marka znana w Polsce jako Brilliance i jednocześnie konkurencja dla BMW serii 5 czy Mercedesa klasy E (tak, wiemy, że to nie jest śmieszne) w praktyce okazała się niebezpiecznym bublem, co potwierdziły europejskie testy zderzeniowe. Pod karoserią skopiowaną z Lancii Lybra umieszczono silnik i przeniesienie napędu Mitsubishi. Samochód był oferowany w Niemczech. Po testach zderzeniowych „chińska Lancia” zrezygnowała ze sprzedaży w Europie. I chwała im za to. Dziękujemy!
Zunchi M1
Źródło: otzyvy-avtovladelcev.ru
Suzhou Eagle Carrie to nic innego jak kopia Porsche Cayman z przodem „inspirowanym” Ferrari. Ta stylistyczna hybryda podobno osiąga 100 km/h w 4,8 sekundy i rozpędza się do 260 km/h. Napęd? Elektryczny, zatem ciekawi jesteśmy zasięgu chińskich akumulatorów (oby nie takich jak z „Ali”). Trzeba przyznać, że nie jest to „stylistyczny potworek”. Samochód nie grzeszy jakością wykonania, ale sama forma jest całkiem ciekawa. „Orzeł” dostępny jest jedynie na rynku chińskim. Porsche nie zdołało zamknąć produkcji pomimo pozwu sądowego.
Suzhou Eagle Carrie
Źródło: drive2.ru
NATS GT-K czyli GTR w wersji „kei-car”. Ewolucja idei Suzuki Capuccino z silnikiem dostosowanym do japońskich przepisów. Niestety, tym razem „przeszczep” nie udał się, choć pacjent przeżył. GT-K jako roadster jest po prostu brzydki. Auto oferowane jest na rynku rosyjskim. Według nas, to jest największa profanacja, jakiej dopuścili się Chińczycy. NATS jest wykonany niestarannie a jego osiągi nijak mają się do drapieżnego wyglądu oryginalnego „odrzutowego kowadła”. Niestety, Nissanowi nie udało się zablokować produkcji tego „potworka” i można go kupić.
NATS GT-K
Źródło: banana.by
Ford Transit w miniaturze. Nie, to furgonetka marki DFSK o nazwie C37. Napędza go 1,5 – litrowy silnik o mocy 115 KM. „Transit” w tej wersji rozpędza się do 135 km/h, może przewieść 9 pasażerów lub zaledwie 600 kg ładunku. Wydaje się być ciekawą alternatywą dla Nissana NV200 i innych małych „dostawczaków”. Samochód jest dostępny w sieci dilerskiej DFSK w Europie a marka notuje zadowalającą sprzedaż. Choć większość jej pojazdów dostawczych kupimy za równowartość 30-50 tys. zł, u polskiego sprzedawcy pojazdów tej marki nie kupimy tego modelu.
DFSK C37
Źródło: Onet Moto
Yema SQJ 6451 to nie kopia Kii Joice a Subaru Forester. Yema to producent znany z kopiowania m.in. Isuzu oraz Hondy. Chińska wizja Subaru ma słabe silniki o mocy 97-113 KM. To wystarcza do jazdy z prędkością 140 km/h. Samochód jest dostępny na rynku chińskim za równowartość 30 tys. zł. Dostawcą napędu 4×4 jest oczywiście Mitsubishi. Yema wprowadziła kilka drobnych zmian w nadwoziu, ale za taką cenę nie należy spodziewać się „cudów”. Ta marka sprzedaje głównie w Chinach i w poradzieckich „Stanach”. My wolimy oryginalne Subaru.
Yema SQJ 6451
Źródło: Onet
Noble, ale nie brytyjskie a chińskie to nic innego jak chińska wizja Smarta. Shuanghuan Automobile umiejętnie skopiowało linie Smarta, ale pojazd otrzymał przedni napęd i silnik umieszczony z przodu. Noble jest dłuższy od oryginału aż o 50 cm i zapewnia podróżowanie czterem osobom. Co ciekawe, władze Daimlera przegrały proces, który wytoczyły Chińczykom. Uznano, że pojazd nosi zbyt wiele indywidualnych cech. Pojazd oferowany jest w Europie poprzez sieć dilerską producenta oraz na Białorusi i w Rosji, gdzie podobno cieszy się dużym zainteresowaniem.
Shuanghuan Noble
Źródło: Shuanghuan Automobile
Na koniec tej części to, co nawet Rosjanie uznali za „trumnę na kołach” – Chery Amulet to niebezpieczny bubel, co potwierdziły wszystkie agencje zajmujące się bezpieczeństwem. Jedynie chińska C-NCAP dała mu 3 „gwiazdki”, co uważamy za nieporozumienie i oczywiste „kolesiostwo”. Po wynikach testu przeprowadzonego w Rosji Chery zrezygnowało ze sprzedaży tego modelu w Federacji Rosyjskiej i zobowiązało się do poprawienia konstrukcji. Konstrukcja tego pojazdu wywodzi się z wczesnych lat 80-tych. Ma wiele wspólnego z Golfem.
Tak, to jest Seat Toledo podany na chiński sposób. Oryginał zapewniał większy, choć nie idealny, poziom bezpieczeństwa. Kopia została wykonana na zasadzie „kopiuj-wklej”, ale pozbawiono ją wielu elementów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Co z tego wynikło? Obecność bocznych poduszek powietrznych nijak się ma do zignorowania poprawienia struktury pojazdu. Duży i lekki samochód rodzinny z wielkim bagażnikiem za niewielkie pieniądze okazał się finansową klapą … i dobrze. Bardzo dobrze.
Chery Amulet
Źródło: carsico.ne
Scion xA to krewny Toyoty Urban Cruiser oraz Daihatsu Materia. Na zdjęciu jednak nie ma Toyoty. To Cool Bear produkowany przez markę Great Wall. Do napędu tego „kanciastego misiaczka” służą silniki o poj. 1.2-1.5 dm3. Co prawda zadbano o kilka indywidualnych detali, ale znajoma kanciasta sylwetka wskazuje na japoński rodowód. W ten wersji model produkowano do 2015 roku, po czym zastąpiono ją uterenowioną wizualnie wersją. W kategorii „misiomobili” dajemy mu mocne 3. Oryginał to w końcu Toyota ze wszystkimi jej zaletami.
Great Wall Cool Bear

Źródło: wikimedia
Zonda czyli … chińska marka autobusów i jej najważniejszy produkt, który jest kopią naszego Neoplana. Model Starliner według zapewnienia producenta nie jest kopią a zbieżność jest zupełnie przypadkowa. Fakt, budowa większości autobusów jest taka sama, ale inspiracje są widoczne. Oczywiście Chińczycy nie przyznają się, ale dla nas to jest powód do dumy. Oryginał korzysta z silników MAN-a, tymczasem Zonda postawiła na klony japońskich silników. My jesteśmy ciekawi, co na to Horacio Pagani. Czy wie o istnieniu tego producenta?
Zonda (od góry) i oryginalny Neoplan (poniżej)

Źródło: chinesecars.net, autoline
Czy to BMW i3 w nowej przedłużonej wersji? Nie, to Yema B11 czyli rodzinny crossover z napędem hybrydowym. Napędza go kopia silnika Toyoty 1.0 dm3 i 41 – konny silnik elektryczny. Yema w odróżnieniu od oryginału ma dwie pary długich drzwi oraz mniejsze koła. Z pewnością wnętrze jest większe niż w BMW, ale osiągi znacznie gorsze. Podobnie jak jakość tworzyw. Doceniamy pomysł na modny ekologiczny pojazd, ale niestety silnik napędzający Toyotę Aygo to kiepski pomysł w samochodzie tej wielkości. Do poprawki. Proponujemy skopiować silnik 1.8 z Priusa.
Yema B11

Źródło: Profi Auto
VW Up w najuboższej wersji kontra ze wszystkimi dodatkami? Nie. Po lewej stronie poniższego zdjęcia widzicie NIO Weikerui V7. Jest to klon VW napędzany słabym silnikiem elektrycznym. Może jeździć z prędkością do 50 km/h a zasięg wynosi 120 km. Nie jest to zatem pełnoprawny samochód a „lekki czterokołowiec”. Jego cena w przeliczeniu na złotówki to około 15 tys. zł. Oryginał jest kilkukrotnie droższy. Co ciekawe marka NIO została pozwana przez kilku chińskich producentów o proceder kopiowania. Chińczycy sami siebie kopiują? To ciekawe …
NIO Weikerui V7 i oryginalny UP

Źródło: samochodyelektryczne.news
W historii chińskiego procederu kopiowania czasem znajdą się i takie projekty, które są oczywistą „inspiracją”, ale wykonaną w sposób taki, że bolą oczy. Wśród nich są często modele z „fałszywymi” klamkami, których nadwozia są przystosowane do dwóch osób zamiast dla czterech a drzwi są jedynie dekoracją. Są również modele sportowe, których karoseria powinna mieścić silnik za fotelami a liczba pasażerów powinna być ograniczona do dwóch, ale Chińczycy w swojej „interpretacji” zwiększają liczbę siedzeń do czterech. Oto przykład najcięższego „kalibru”.
Chińska marka LCEV, której nazwa oznacza „wolnobieżne samochody elektryczne” postanowiła skopiować … Bugatti. Pojazd nazwany Shandong Qilu Fengde P8 to Chiron, który pojedzie z prędkością maksymalną … 64 km/h. Z racji opon o wysokim profilu nie obawia się wysokich krawężników. Cena tego „wynalazku” to około 5 tys. euro. Zasięg nie jest nam znany, podobnie jak ładowność tej konstrukcji. Co ciekawe, marka ta oferuje również „klony” Audi R8 o takim samym napędzie. Nie znamy stanowiska Bugatti, ale na pewno nie są zachwyceni taką profanacją ich konstrukcji.
Rodzinne Bugatti?

Źródło: carscoops
Dadi Shuttle ma oryginalną linię boczną, ale przód to kopia Toyoty Land Cruiser. Zarówno błotniki jak i maska, reflektory i atrapa to kopia serii 90. Do napędu użyto silnika benzynowego o poj. 2.4 dm3 i mocy 130 KM lub diesla Isuzu o mocy 88 KM. Duży i ciężki samochód terenowy tym samym nie zapewnia dobrych osiągów. Trzeba przyznać, że cała konstrukcja prezentuje się ciekawie. Pojazd ma 7 miejsc, ale daleko mu do oryginału. Ten Dadi wcale nie jest „cool”. Oferowany jest wyłącznie na rynku chińskim za równowartość 110 tys. zł. Niewiele taniej niż terenówki Ssang Younga.
Dadi Shuttle

Źródło: madeinchina.com
DongFeng Brave Soldier czyli „odważny żołnierz” to kopia Hummera H1 po wieku modernizacjach. Obecna generacja nosi już pewne własne cechy, ale proporcje oraz linia boczna nie dają zapomnieć na czym się wzorowano. Kopia H1 jest napędzana przez 185 – konny silnik o poj. 4.5 dm3. Podobnie jak w przypadku oryginału, również ten pojazd jest używany przez chińską armię a na rynek cywilny trafia wersja wyposażona w dodatkowe wyposażenie. Podobno „modele na rynek cywilny są montowane z najwyższą starannością”. Wierzymy na słowo.
Brave Soldier

Źródło: chinamobil.ru
Zotye T600 czerpie inspiracje z SUV-ów koncernu VW. Można zauważyć linie Tuarega oraz Audi Q5. Samochód jest lżejszy niż oryginalne SUV-y VW i Audi – waży jedynie 1,54 tony dzięki czemu nawet 1.5 – litrowy silnik o mocy 163 KM jest wystarczającym źródłem napędu (prędkość maksymalna jest ograniczona do 180 km/h). Oczywiście nie obyło się bez protestu grupy VAG, ale Zotye nadal jest produkowane. Cena w przeliczeniu na złotówki to ok. 45 tys. zł za najtańszą wersję i prawie 80 tys. zł za model z dwulitrowym silnikiem i kompletnym wyposażeniem. To zaledwie 1/3 ceny oryginału.
Zotye T600

Źródło: chinamobil.ru
BYD Flyer wydaje się być całkowicie niezależną konstrukcją. Tymczasem jest to 5 – drzwiowa odmiana … Fiata Seicento z wieloma drobnymi zmianami. Kopia jest o 18 cm dłuższa od oryginału a do jej napędu służą stare i niezawodne silniki Suzuki o poj. 0.8 dm3 i mocy 39-41 KM. W przeliczeniu na złotówki Flyer kosztuje około 13-15 tys. zł. W tym przypadku nie musimy obawiać się o poziom oferowanego bezpieczeństwa. Jest taki sam jak w oryginale, czyli żaden. Fyer był oferowany nawet na rynku włoskim, jednak największe „sukcesy” odnosi w byłych radzieckich „Stanach”.
BYD Flyer

Źródło: Youtube
Koniec? Tak, gdyż szukając podobieństw pomiędzy chińskimi a europejskimi czy japońskimi konstrukcjami można ich zliczyć setki a może i tysiące. Kopiowane jest wszystko a przecieki z biur projektowych sprawiają, że Chińczycy mają dostęp do prototypów zanim jeszcze zostaną pokazane na wystawach. Co ważne, chińscy producenci wykazują się większą odwagą wprowadzając niesprawdzone technologie na rynek. Ich zachowanie ma jedną zaletę – oryginały stają się bardziej pożądane, bo przecież naśladownictwo jest najwyższą formą uznania.
W ostatnich latach obserwuje się coraz większą samodzielność chińskiej motoryzacji. Kopiowane są nie tylko linie karoserii, ale zaczyna się dbać o jakość oferty i nie korzysta ze starych technologii japońskich producentów, ale próbuje opracować własne. Z różnym skutkiem, ale dzięki temu Chińczycy się uczą. Jednym ze sposobów nauki są zakupy akcji lub nawet całych firm zagranicznych. Pompują w nie swoje jeny a zyskują dostęp do nowoczesnych silników, płyt podłogowych czy standardów wykonania, które dla europejskich rynków muszą być jak najlepsze.
Jaka będzie przyszłość? Chińczycy doganiają Zachód w tempie szybszym niż Koreańczycy. Koreańczykom zajęło to około 30 lat, Chińczycy zrobili to w kilkanaście lat. Ich obecne produkty to już poziom tzw. „budżetowych” marek, przy czym nie zamierzają przestać na stworzeniu konkurencji dla Dacii czy koreańskich Chevroletów. W krótkim czasie opanowali downsizing, na czas wyczuli aktualne trendy we wzornictwie i zaopatrują się u znanych producentów części dzięki czemu ich auta już nie rdzewieją po trzech latach ani nie rozlatują się podczas jazdy. Pozostaje tylko poprawić bezpieczeństwo.




























