Maria i jej Bugatti

przez | 11 listopada, 2024

Od początku dziejów motoryzacji szowinistyczne grono działaczy sportowych nie dopuszczało myśli o startach kobiet w wyścigach. Z czasem umożliwiono im starty, ale tylko w najsłabszych kategoriach pojazdów. Oburzone tym stanowiskiem panie same organizowały sobie rajdy. Wiele z tych imprez rozgrywano na obszarze kilku państw a trasa liczyła nawet kilka tysięcy kilometrów, co dla ówczesnych maszyn stanowiło nie lada wyzwanie. Dla pań również, choć te miały w sobie ducha rywalizacji i osiągały świetne czasy przejazdów.

Wiele z takich rajdów odbywało się na terenie Polski oraz krajów sąsiednich a wśród triumfatorek była Polka – Maria Koźmianowa, znana zagranicą jako „von Kozmian”. Pani Maria zajmuje zaszczytne miejsce na kartach historii polskiej motoryzacji, choć nie przez wszystkich jest znana. Urodziła się w 1892 roku. Dorastała w czasie, gdy na terenie państwa polskiego (którego de facto jeszcze nie było) rozgrywano pierwsze zawody. Brali w nich udział wyłącznie mężczyźni. Niestety, nawet polskie odważne kobiety jeszcze nie mogły startować.

Marii (z domu Komorowskiej), jako pannie z „dobrego domu” nie wypadało brać udziału w męskim sporcie, ale ona nie zrezygnowała z marzeń i pod okiem swojego ojca zaczęła starty w klasie najmniejszych pojazdów. W tym z pewnością pomógł przyszły mąż, inż. Andrzej Koźmian (z „tych” Koźmianów), który wspierał wybrankę serca ofiarując jej całe zaplecze techniczne – doskonale wyposażony garaż w miejscowości Stany. Zatem niczego jej nie brakowało, oprócz oczywistych sukcesów.

Maria i jej … awaria oraz Maria i Jan Ripper (poniżej)

Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Na pierwsze sukcesy nie trzeba było czekać, szczególnie, że opiekę nad Marią objął sam Jan Ripper. Jego nie trzeba przedstawiać – w latach 20 i 30 – tych nie było lepszego polskiego kierowcy. To wykorzystali nawet karykaturzyści przedstawiając Marię jako niemowlę za kierownicą a Ripper zawsze był przedstawiany jako „mądry tatuś”. Na szczęście pierwsza duża wygrana złamała ołówki prześmiewcom a Automobilklub Polski zdecydował o powołaniu sekcji pań. Odtąd mogły rywalizować z panami jak „równe z równym”.

Podobne teksty:  Rakiety asfaltu, czyli najszybsze samochody dwudziestolecia międzywojennego

Przełomem w karierze Marii był kobiecy rajd Warszawa – Zakopane z 1929 roku. Rozgrywana w październiku impreza miała trasę liczącą aż 1155 km. Impreza ta była wymagająca zarówno dla „kierowczyń” (jak wówczas nazywano panie w polskim sporcie motorowym) jak i ich maszyn, których serwisem zajmowali się wyłącznie mężczyźni. Wśród startujących pań takie nazwiska jak: Ludmiła Bogusławska, Alicja Gebethnerowa, Halina Rychterowa (żona Witolda Rychtera), Anna Schelle czy Klementyna Śliwińska.

Maria startowała na wielkim Austro – Daimlerze ADR i wygrała pokonując wiele zagranicznych załóg. 100 – konny wóz nie sprawiał kłopotów, choć prowadził się jak ciężka limuzyna a nie zwinna wyścigówka. Na szczęście był mocny i szybki (ok. 130 km/h), dzięki czemu wygrywał na wzniesieniach. Maria wygrała aż dwie edycje tego rajdu. Wieść o sukcesie spowodowała inwazję Polek na kursy nauki jazdy – mając taki wzór one również chciały opanować trudną sztukę kierowania pojazdem.

Maria w wielu rajdach i wyścigach startowała za kierownicą Bugatti T37. Był to wóz uważany za niebezpieczny – lekki (750 kg), 90 – konny bolid na wąskich kołach był drogi i nieprzewidywalny w prowadzeniu a części zamienne były niedostępne w Polsce. Wielu mężczyzn obawiało się startów za kierownicą tej maszyny, tymczasem Maria … odnosiła sukcesy notując wysokie miejsca w klasie „1500”. Bugatti było najmocniejsze w klasie pojazdów o tej pojemności, co tylko podkreśla fakt, że Maria była odważną kobietą.

Maria wśród „Krakowskiego Klanu Automobilowego”

Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

W latach 1933-1934 regularnie zajmowała miejsca w pierwszej „dziesiątce” w swojej klasie, czego przykładem jest 2. miejsce w ulicznym wyścigu w Hradec Kralove i 6. na mecie wyścigu we Lwowie. Sukces tym większy, że w tym ostatnim, choć w innych kategoriach, startowali fabryczni kierowcy Auto-Uniona i Mercedesa. Nazwiska takie jak Stuck czy Rosemeyer a obok nich … dzielna Polka. To był wielki sukces, którego nie udało się powtórzyć żadnemu Polakowi aż do II Wojny Światowej.

Podobne teksty:  Polskie repliki, oryginały i cuda przedziwne

Pomimo sukcesów na torach ulicznych, Maria zawsze uwielbiała wyścigi górskie, szczególnie te rozgrywane w Austrii. W 1934 roku zajęła drugie miejsce w wyścigu rozgrywanym w szwajcarskim Klausen. W swojej kategorii wyprzedził ją tylko jeden mężczyzna – Johnny Lurani startujący na szybkim Maserati. W GP Brna była 10. w swojej klasie. Maria startowała jeszcze w 1935 i 1936 roku po czym powoli wycofywała się ze sportu motorowego. Od 1937 roku nie została oficjalnie zgłoszona do żadnej imprezy sportowej.

Maria Koźmianowa zmarła w 1955 roku pozostawiając po sobie wiele nieodkrytych kart historii polskiej motoryzacji. Wiadomo, że była wybitną postacią w międzywojennej Polsce, ale do dziś zachowało się niewiele źródeł mogących potwierdzić jej sukcesy w sporcie. Bugatti, w którym osiągała największe sukcesy w latach 40-tych przeszło wiele modyfikacji. Z braku części zostało „składakiem” i brało udział w kilku amatorskich wyścigach, ale po śmierci właścicielki słuch o nim zaginął.

Visited 19 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *