Pomysły na amfibie były różne. Jedne były za drogie, drugie zbyt ekstrawaganckie lub za … spartańskie. Większość z nich była za duża, jedynie francuski Hobbycar i niemiecki Amphicar były względnie małe, choć na wodzie „demonem prędkości” nie były. Autorami tych konstrukcji byli zapaleńcy, których firmy szybko plajtowały nie znajdując klientów na bardzo drogie „wynalazki”. Przykładem zapaleńca, któremu jednak się powiodło jest Alan Gibbs, właściciel firmy Gibbs Technologies. To właśnie Gibss jest konstruktorem najbardziej znanej amfibii – słynnego roadstera Aquada.
Założona w 1999 roku filia firmy Gibbs – Aquada Corporation (obecnie Gibbs Amphibians) od kilkunastu lat oferuje amfibie dostępne dla każdego „cywilnego” klienta (dysponującego odpowiednio grubym portfelem). Pomimo tego, że pomysł amfibii jest wymysłem wojskowych inżynierów, konstrukcje Alana Gibbsa w niczym nie przypominają topornych, powolnych modeli, które służą w armii. Najbardziej oryginalnym modelem ostatnich lat jest … pływający motocykl. Na uwagę zasługują jednak wszystkie oferowane konstrukcje, w tym sportowa Aquada, której poświęcę największą część tego artykułu.
Gdy we wrześniu 2003 roku po raz pierwszy pokazano pływającego roadstera wielu ówczesnych „znafców” rynku motoryzacyjnego wróżyło Alanowi Gibbsowi szybką i spektakularną „klapę” oraz wielomilionowe długi. Jednak tak się nie stało i jego interes prężnie działa do dnia dzisiejszego. Aquada, pomimo tego, że ma wiele cech wspólnych z Mazdą (wzornictwo) oraz Roverem (silnik), jest bardzo popularną amfibią, choć jej cena wynosząca ok. 150 tys. funtów nie oznacza powszechnej dostępności a są jeszcze droższe modele, ale o tym w dalszej części.
Gibbs Aquada
Źródło: Motor Trend
Aquada wykorzystuje wiele mechanizmów … Mazdy MX-5 co można zauważyć w przedniej części nadwozia. Jest od niej znacznie większa – długość 4,81 m, szerokość 2,01 m oraz wysokość 1,5 m kwalifikują ją do zupełnie innej grupy pojazdów niż mały japoński roadster. Przyczyną tego stanu jest kadłub oraz mechanizmy napędu, przez które tył nadwozia jest wyraźnie dłuższy od klasycznego roadstera. Co ciekawe, pomimo wielu ciężkich mechanizmów pojazd jest stosunkowo lekki i waży 1466 kg, co oznacza około 300 kg nadwagi w stosunku do MX-5.
W środku znajduje się miejsce dla trzech osób. Fotele, dzięki dużej szerokości umieszczono w jednym rzędzie a kierowca ma miejsce, nie z lewej czy z prawej strony a, w centralnie umieszczonym fotelu – zupełnie jak w McLarenie F1. Aquada posiada specjalnie skonstruowane zawieszenie podnoszące koła oraz podłogę uformowaną na wzór łodzi motorowych. Nie posiada drzwi więc do wnętrza się … wskakuje ponad wysokim i szerokim progiem – tak, jak to robią „lanserzy”, gdy chcą wsiąść do swojego kabrioletu. To możliwe o ile zamiast w amfibii nie lądują w … wodzie.
Do napędu pływającego roadstera używa się silnika Rovera V6 o poj. 2,5 dm3 i mocy 175 KM. Specyfika tego pojazdu znacznie ogranicza osiągi dlatego też od 0 do 100 km/h Aquada rozpędza się po 10 sekundach a prędkość maksymalna na lądzie wynosi 161 km/h. W wodzie Aquada może pędzić 56 km/h, co w tych warunkach jest wartością bardzo przyzwoitą. Nie jest to jednak pojazd rodzinny. Nie może być używany w trudnym terenie – kąt natarcia i zejścia jest niewielki, choć do takiej turystyki po nieutwardzonych drogach zachęca duży prześwit. Tyle o najbardziej znanym modelu Gibbsa.
Kto potrzebuje zabrać na ryby całą rodzinę potrzebuje dużego modelu o nazwie Humdinga – amfibii, która może zabrać 5, a nawet w specjalnej konfiguracji foteli, 9 osób i ich bagaż. Ten, pokazany po raz pierwszy w 2004 roku, model ma aż 370 – konny silnik oraz napęd na 4 koła. Podczas gdy Aquada jest typem „bulwarowca”, Humdinga nie boi się wyboistych drog. Na lądzie ten duży SUV-amfibia (7 metrów długości) może jechać z prędkością do 136 km/h a na wodzie osiąga około 54 km/h. Niestety jej wygląd nie jest tak atrakcyjny jak Aquady. Przypomina pojazd zbudowany z klocków znanej firmy.
Gibbs Humdinga w ruchu drogowym
Źródło: Gibbs Amphibians
Humdinga waży 3 tony i zużywa nawet 70 litrów paliwa na 100 km (przy zbiorniku o pojemności 166 litrów). Dlaczego zużywa tyle paliwa? Na wpływ ma nie tylko masa własna i opór aerodynamiczny, ale również silnik marki Mercury – znanego producenta napędów łodzi. To nowoczesny diesel – ma 4.2 dm3 pojemności i 8 cylindrów. Pojazd porusza się na 20-calowych kołach (Aquada na 16-calowych) a proces „konwersji” potężnego SUV-a w łódź zajmuje zaledwie 5 sekund. Standardowo jest to kabriolet, ale oferowane są również różne wersje zabudowy dachu wykonane z tworzyw sztucznych.
Tym, którzy potrzebują quada oraz skutera wodnego Gibbs oferuje serię „Ski”, w skład której wchodzą następujące pojazdy – BiSki, Triski oraz Quadski. Są to odpowiednio pływające – motocykl (tak, to nie pomyłka), trójkołowiec oraz quad. Co ciekawe, inżynierom Gibbsa udało się sprawić, że pływający motocykl jest niezwykle stabilny. Najnowszym modelem jest dwuosobowy TerraQuad – połączenie lekkiego pojazdu terenowego (UTV) z amfibią. 3,5 – metrowy wodny „Maluch” na wodzie rozpędza się do 58 km/h i waży zaledwie 700 kg. Do napędu służy 140-konny silnik z motocykla BMW.
BiSki oraz TerraQuad (poniżej)
Źródło: Gibbs Amphibians
Pomimo wysokich cen, na pojazdy Gibbsa jest wielu chętnych. Gwarantują one wszechstronność na poziomie pojazdu drogowego i są znacznie szybsze niż amfibie innych producentów. Najlepszą reklamą dla Gibbsa było przepłynięcie szybka Aquadą kanału La Manche. Wyprawa z brytyjskiego Dover do Calais we Francji trwała 1 godzinę i 40 minut. O ponad 4 minuty pobito rekord Amphicara ustanowiony w 1968 roku. Są łodzie, które na pewno są szybsze, ale nie pozwalają na dalszą jazdę po lądzie. Chyba, że ciągnie ją SUV a ta jest przytwierdzona do ciężkiej i nieporęcznej lawety.
Pomimo absurdalnych cen pojazdy Gibbsa są chętnie kupowane przez bogaczy, którzy chcą się wyróżnić. Nie potrzeba całego „cyrku” z podjazdem i wodowaniem łodzi – po prostu wjeżdżamy do wody, naciskamy kilka przycisków, czekamy kilka sekund i … już. Dotychczas jedyne, co nie udało się to zbudowanie pojazdu typu „3 w 1”, czyli amfibii, roadstera i … łodzi podwodnej. To znaczny, nie udało się to Gibbsowi, bo taki „twór” już istnieje, ale to dzieło równie szalonych inżynierów firmy Rinspeed ze Szwajcarii. Gibbs z pewnością wkrótce pokaże nam „coś” podobnego.




