{Tekst pisano na lekkim rauszu}
Od początku motoryzacji potrzeby przyszłych klientów były „naj” – upragniony pojazd miał być największy, najszybszy, najmocniejszy i najdroższy. Już wtedy zazdrośnicy porównywali pojazdy do przyrodzenia właścicieli. Im większy automobil tym mniej było w spodniach. Stwierdzali to zazdrośni kierowcy Fordów T na widok wielkiego Packarda, Cadillaca czy Corda i twierdzą to kierowcy dzisiejszych Polo, Pand czy Smarta. Ci ostatni korzystają z drugiego bieguna tego twierdzenia.
Zestawienie zawiera dane dotyczące pojazdów produkowanych seryjnie lub w przynajmniej kilku egzemplarzach. Nie obejmuje pojazdów budowanych na zamówienie, specjalnych i ciężarowych. Jego celem jest ukazanie różnic pomiędzy długością pojazdów z perspektywy tych samych ram czasowych. Porównujemy pojazdy różnych klas.
Jaką długość miały pierwsze automobile?
Renault Typ B z 1899 roku miało długość zaledwie 190 cm. Większość tej długości zajmowała przestrzeń dla kierowcy i pasażera. Przód był niski i krótki. Długość dwóch metrów przekroczono montując z tyłu dodatkową ławkę, na której można było wozić teściową. W tym czasie nie było krótszego automobilu. Normą była długość 270-300 cm.
Całe 190 cm długości
Źródło: Wikimedia
Mercedes Simplex z 1903 roku był gigantem na tle małych jednocylindrowych maszyn. W nadwoziu sportowym miał długość 425 cm a jako luksusowy phaeton miał długość 473 cm. Różnica wynikała z dodatkowej kanapy i miejsca na kufry. Przód był długi, przestrzeń z tyłu krótka. 473 cm długości to wtedy były imponujące wymiary.
Najdłuższy Mercedes
Źródło: Mercedes
Nawet Rolls-Royce Silver Ghost z 1906 roku był krótszy od Mercedesa. Imponujących rozmiarów kareta miała „zaledwie” 457 cm długości. Długi przód był jednocześnie niski co optycznie zmieniło proporcje, ale tymi nie różnił się od luksusowych automobili z tamtych lat. Znaczną część długości zajmował długi i wąski przód.
Krótszy niż Mercedes
Źródło: Car Library
Ford T z 1908 roku w najkrótszym nadwoziu z pojedynczą kanapą mierzył 340 cm. Nawet z podwójną kanapą i nadwoziem zamkniętym długość nie przekraczała 4 metry. Tylko ¼ tej długości zajmowała maska silnika. Resztę stanowił przedział pasażerski. Później te proporcje zmieniono wydłużając i podnosząc maskę silnika.
Krótki pojazd budżetowy
Źródło: Wikimedia
Z powyższego wynika, że rozbieżności pomiędzy długością były bardzo duże. Wynikało to głównie z różnych rozmiarów silników. Najmniejsze Renault na umieszczenie silnika potrzebowało niewiele miejsca. Rolls i Mercedes potrzebowały więcej miejsca – na długi silnik oraz na wygodne kanapy. Każdy automobilista chciał mieć Rollsa i Mercedesa co nie jest niczym niezwykłym. Kilka lat później różnice były jeszcze większe.
W okresie I Wojny Światowej najkrótszymi pojazdami były lekkie czterokołowce. Wykonane z części rowerowych lub motocyklowych pojazdy miały zwykle tylko dwa fotele i mały silnik. Długość takich pojazdów wynosiła około 2,5 do 3 metrów. Przykładem takiego pojazdy był „Bebe” od Peugeota.
Peugeot „Bebe” po modernizacji z 1913 roku miał całe 270 cm długości i był jednym z najkrótszych automobili w swojej klasie. Na długość składała się długa kanapa, krótka maska oraz długa przestrzeń podłogi. nietypowe proporcje wymusiła konstrukcja kolumny kierowniczej. Z tyłu zamontowano „platformę”, na której można było przymocować kufer.
Peugeot „Bebe” Typ 13
Źródło: Gooding&Company
Cadillac Typ 51 z 1915 roku z dłuższym rozstawem osi miał 483 cm długości. Co ciekawe, to była fabryczna wersja wydłużona. Krótki jak na „long wheelbase”, ale jednocześnie jeden z najdłuższych automobili z tamtych lat. Dłuższe były jedynie karoserie z niezależnych pracowni karoseryjnych i nadwozia specjalne na ramach pojazdów luksusowych.
Najdłuższy Cadillac
Źródło: Bonhams
Hanomag Kommissbrot z 1925 roku miał długość 278 cm. Co ciekawe – przednie i tylne części nadwozia miały takie same wymiary a najwięcej długości zajmował przedział pasażerski. Tylko dwa miejsca w środku, ale zaledwie 20 cm wystarczyło aby zmieścić dodatkową ławkę z tyłu. To udało się konstruktorom BMW.
Jakieś Daihatsu?
Źródło: Vorkriegs-Klassiker-Runschau
BMW 3/15 Dixi z 1928 roku miało długość zaledwie 3 metry (dokładnie) a udało się zmieścić cztery osoby. Długi przód, długie drzwi i krótki tył. Wszystko to na małej długości, ale udało się to, co było trudne w tym czasie – układu „vis a vis” z końca XIX wieku nie liczymy. Tam przestrzeń w dolnej części nadwozia była wspólna dla pasażerów.
Małe, ale praktyczne Dixi
Źródło: BMW
Mercedes W07 z 1930 roku to pierwszy z niemieckich gigantów lat 30-tych. Na długość 5,6 metra składała się dwumetrowa maska, gigantyczne otwory drzwiowe oraz krótki tył. Proporcje wielkiej limuzyny, które były typowe dla tamtego okresu. Czy był najdłuższy? Nie, najdłuższy przód należał do pojazdu rodem z amerykańskiej kreskówki.
Wielki Mercedes
Źródło: carswp.com
Daimler Double Six z 1930 roku w nadwoziu kabriolet miał długość 548 cm a na tą wartość miała wpływ wyjątkowo długa maska i długie drzwi. Gdy dodano kolejne drzwi długość wzrosła do 6 metrów. Nadal najdłuższym elementem pojazdu był przód rodem z amerykańskich kreskówek, w którym mieścił się wielki silnik.
Samochód z kreskówki
Źródło: WheelsAge
Wśród pojazdów terenowych największy był Mercedes G4. Model z 1934 roku był ciężki i wielki. Z długością 572 cm przewyższał większość luksusowych karet z tamtego okresu. Tylko wersje przedsłużone od pracowni karoseryjnych były dłuższe. 2/3 długości stanowiła przestrzeń dla pasażerów a w zasadzie dla jednego pasażera. Takiego z wąsem.
Mercedes G4
Źródło: SmartAge.pl
Najkrótszym samochodem terenowym tamtego okresu było Kurogane 95 z 1936 roku. Z długością 3,6 m był o metr krótszy od typowych wojskowych terenówek. Proporcje typowe dla małych kabrioletów – długi przód, krótki tył i możliwie najdłuższa przestrzeń pasażerska. Co ciekawe Willys MB był od Kurogane krótszy o 20 cm.
Kurogane 95
Źródło: Wikimedia
Do wojny różnice w długości samochodów były jeszcze dłuższe. Od trzech do prawie 6 metrów. Najdłuższe były kilkunastokrotnie droższe od najtańszych. W tym czasie większość pojazdów z karoseriami w stylu art-deco miały długość ponad 5 metrów. To nie były limuzyny a luksusowe coupe i kabriolety, na których długość miały wpływ proporcje i liczne ozdoby, w tym potężne chromowane zderzaki
… To stało się normą w latach 40-tych. Ogromne zderzaki wydłużały samochody o nawet 40-50 cm i zaburzyły proporcje nadwozia. To wpłynęło na sposób projektowania i kolejne centymetry dodawane do długości. Najdłuższe limuzyny przekraczały długością 6 metrów, najkrótsze konstrukcje powróciły do rozmiarów znanych z pierwszych lat motoryzacji. Najdłuższe oczywiście były amerykańskie krążowniki marek Lincoln i Cadillac.
Lincoln LH z 1946 roku miał długą maskę, pod nią 12 cylindrów i nadwozie typu fastback rozpoczęte i zakończone chromowanym „taranem” (zderzakiem o rozmiarach pługa śnieżnego). Długość całkowita 5,54 m była typową wartością w segmencie amerykańskich pojazdów luksusowych, ale w kolejnych latach nadwozia były coraz dłuższe. W USA długość wtedy miała znaczenie.
Długi Lincoln
Źródło: Vintage Car Collector
MG TD z 1950 roku to klasyczny brytyjski „otwarty dwumiejscowy” czyli lekki, sportowy roadster z miękkim dachem. Długa maska, krótki przedział pasażerski i długość 3,68 m – przeciętna dla tego rodzaju pojazdów. Swoją „krótkość” zawdzięcza krótkim silnikom i ciasnej przestrzeni pasażerskiej. Morgan był dłuższy, ale miał większe silniki. To długość współczesnej Toyoty Aygo.
Krótkie MG
Źródło: PostWarClassic
Zundapp Janus z 1957 roku mieści 4 osoby a ma jedynie 2,89 m długości. Nie ma wyraźnie zaznaczonego przodu i tyłu. To najkrótszy 4-osobowy czterokołowiec z lat 50-tych z rozwiązaniem rodem z przełomu XIX i XX wieku – układem siedzeń „vis-a-vis”. Nawet Fiat 500 był dłuższy. W przeciwieństwie do Fiata, każdy centymetr długości wykorzystano na potrzeby pasażerów.
Zundapp Janus
Źródło: własne
Peel P50 z 1962 roku ma długość 134 cm z czego przód ma długość 20 cm. To najkrótszy pojazd silnikowy z zamkniętym nadwoziem. Skutery i motocykle często są krótsze. Trudno o mniejszą długość, na której można wygodnie zmieścić podstawowe podzespoły pojazdu i przynajmniej jedną osobę. Na drugim „biegunie długości” był największy Mercedes dostępny tylko dla wybranych.
Peel P50
Źródło: SmartAge.pl
Mercedes W100 Pullman z 1964 roku ma długość 6,24 m. To pół metra więcej niż typowy amerykański „ponton” z lat 60-tych. To pojazd luksusowy i jednocześnie najdłuższy model oferowany przez europejskiego producenta w tym czasie. Nawet Rolls-Royce budowany na zamówienie był krótszy, ale to jeszcze nie koniec. W USA pojazdy niższej klasy potrafiły być znacznie dłuższe.
Największy Mercedes
Źródło: Mercedes
Cadillac serii 75 produkowany od 1971 do 1977 roku miał wiele przedłużanych wersji. Najdłuższa wersja limuzyny wyprodukowana w fabryce General Motors mierzyła 640 cm. Na tak imponującą długość składał się przód o długości prawie dwóch metrów, wydłużona przestrzeń dla pasażerów i imponującej długości bagażnik. To było prawie 2 razy tyle co małe europejskie samochody do miasta.
Cadillac serii 75
Źródło: Wikimedia
W tym czasie europejskie samochody segmentu C miały długość 3,80 m, amerykańskie były dłuższe o 50-60 cm. Klasa średnia w Europie mierzyła około 4,30-4,50 m a amerykańskie przekraczały 5 metrów. Normą było 5,1-5,2 m. Na długość amerykańskich krążowników składały się długie komory silników, płaskie i długie bagażniki oraz potężne „pięciomilówki” chroniące przed skutkami zderzeń. Ewenementem w skali światowej był segment MPV.
Chrysler Voyager z 1984 roku i jego 450 cm długości, które optymalnie wykorzystano. Krótki przód i kanciaste pudło za nim. Proporcje dostosowane do jak najlepszego wykorzystania przestrzeni i jednoczesne zachowanie „typowych” kształtów. To już nie był „Ogórek”, którego wykorzystano każdy centymetr. Miał przypominać podwyższone kombi a nie mikrobus w układzie „Forward Control”. Tyle samo przestrzeni oferowało nowe amerykańskie kombi.
Chrysler Voyager
Źródło: Automdb
Chevrolet Caprice Wagon IV z 1990 roku to rekordzista w segmencie kombi. W latach 90-tych nie było nic dłuższego – 552 cm. W tym przypadku na długość składał się długi przód i imponująco długi tył mieszczący w bagażniku dodatkową składaną ławkę. Długość przestrzeni pasażerskiej nie była imponująca. Proporcje typowe dla amerykańskich krążowników przetrwały do końca pierwszej dekady XXI wieku.
Chevrolet Caprice Wagon
Źródło: Wikimedia
Fiat Cinquecento z 1991 roku to najkrótszy 4-osobowy samochód lat 90-tych. Z długością 323 cm był krótszy od najkrótszych samochodów segmentu B o 30 cm. Wszystko dzięki optymalnemu wykorzystaniu długości na rzecz przestrzeni pasażerskiej. W skrajnym przypadku to zaledwie 10 cm różnicy względem „Malucha”. Kolejnym rekordzistą w tej klasie było Twingo – mistrz w wykorzystaniu przestrzeni.
Fiat Cinquecento
Źródło: Szafran Inwestycje
Smart For Two z 1998 roku miał 250 cm długości a pomimo tego mógł zapewnić dobry poziom bezpieczeństwa. Jednobryłowe nadwozie miało krótki przód i długie drzwi a długość przestrzeni pasażerskiej była taka jak w segmencie C. Francuskie mikrosamochody miały podobne wymiary, ale to Smart był uważany za „prawdziwy samochód” a nie „plastikowy wychodek na kołach”.
Smart For Two
Źródło: Automoli
Maybach 62 z 2002 roku z długością 617 cm wygrywa statystyki początku XXI wieku. Długi przód z potężnymi zderzakami i długość przedziału pasażerskiego równa całkowitej długości samochodu segmentu B. W tym czasie nawet Lincoln Town Car był krótszy. Długi, wielki, z długimi tylnymi drzwiami. Maybach nowej generacji to prawdziwy gigant, ale wkrótce miał rywalizować z potężnym przeciwnikiem.
Maybach 62
Źródło: Auto Katalog
Prawie 4 metry różnicy to rekord. To również pierwszy taki przypadek, gdy Europa wygrywa z USA. Dwa samochody na jednym miejscu parkingowym lub jeden, którego bagażnik wystaje metr za białą linię. W USA najkrótsze były Kia Pride i Geo Metro mierzące 3,5 długości (Kia i Suzuki z innym znaczkiem). Amerykanie nie byli skłonni ich zamawiać. Dla nich wszystko, co miało poniżej 4,5 m długości było za małe i było obiektem drwin. Stan ten zmienił się kilka lat później
Daihatsu Copen z 2002 roku to roadster w rozmiarze kei-car. Na długości 344 cm udało się zmieścić długi przód, ciasne wnętrze dla dwóch osób oraz stosunkowo długi tył, w którym mieściły się dwa panele składanego dachu. Smart Roadster był o cały jeden centymetr krótszy. Drugi koniec skali wygląda bardziej dostojnie.
Miniroadster od Daihatsu
Źródło: Automoli
Rolls-Royce Drophead Coupe z 2007 roku to najdłuższy kabriolet początku XXI wieku. Z długością 561 cm dorównuje amerykańskim krążownikom z lat 70-tych. To pół metra więcej niż klasa S bez dachu. Ma nawet podobne proporcje. 1/3 tej długości stanowią potężne „kurołapy”. Wielka szyba – jak w łodzi, ogromne felgi. W nim wszystko jest wielkie.
Wielki Rolls Drophead
Źródło: MotoWP
Toyota iQ z 2008 roku mieści 4 osoby na długości 298 cm. To rekord, nawet wobec „Malucha”, choć miejsca z tyłu są rozmiarów dziecięcych. Krótki przód, dalej krótka przestrzeń pasażerska. Bagażnik? Nie ma. ¾ długości to przestrzeń pasażerska. Długie drzwi i długi otwórz drzwiowy. 298 cm to połowa długości amerykańskich pickupów. Pod krótką maską prawie 100 KM.
Toyota iQ
Źródło: Automoli
Mercedes G 6×6 z 2013 roku to absolutny gigant wśród pojazdów terenowych – 587 cm. Wydłużony tył z wysuniętą do tyłu tylną kanapą oraz dwiema osiami. Za nią krótka „paka” i kratownica jak w amerykańskim „rolniczym czołgu”. Nawet najszybszy G540 Landaulet jest krótszy o pół metra. Wśród terenówek tylko opancerzone pojazdy są większe.
Mercedes G 6×6
Źródło: Mercedes
Suzuki Jimny z 2018 roku to najkrótszy przedstawiciel tej serii pojazdów. Ma 364 cm długości, na których „upchnięto” potężne zderzaki, „potężny” przód oraz dwa rzędy siedzeń. Bagażnik? To całe 15 cm długości (czyli 85 dm3 pojemności bagażnika). Większość pojazdów terenowych obecnie ma minimum 4,5 metra długości, ale nie wszystkie. Jimny to najmniejsza prawdziwa terenówka.
Najkrótsza terenówka
Źródło: MotoWP
Wyżej wymienione przykłady to tylko wybrane skrajności. Długość karoserii może być wykorzystana dla potrzeb zapewnienia bezpieczeństwa, przestrzeni a także może służyć stylistom do narysowania odpowiednich kształtów. Jak łatwo zauważyć, przez niemal 120 lat historii motoryzacji ta wartość podlegała zmianom, ale nie były to zmiany na tyle istotne aby zmieniać rozmiary miejsc parkingowych. Zmiany te przedstawiają się następująco:
- segment A na przykładzie najmniejszych Fiatów w ciągu 50 lat wydłużył się o pół metra. Maluch miał 3,05 m długości a współczesny Fiat 500 to już 3,55 m długości;
- segment B na przykładzie Citroena AX – 349 cm na początku lat 90-tych i współczesny Citroen C3, który ma 401,5 cm długości;
- segment C z najlepszym przykładem – Golf pierwszej generacji to 3705 mm długości, nowy Golf to już 4280 mm długości a są kompakty dłuższe o 20 cm.
Wśród wyższych segmentów długość zwiększyła się o około 20-30 cm względem modeli z lat 70-tych. Im większy rozmiar kiedyś tym mniejsze różnice obecnie. Po prostu w mniejszych klasach bardziej zwraca się uwagę na przestronność wnętrza a tą trudniej pogodzić z krótkim nadwoziem. Czynnikiem, który wpływa na długość nadwozia jest również bezpieczeństwo i konieczność stosowania stref zgniotu. Czy można na 3 metrach długości zaprojektować bezpieczny samochód dla 4 osób?
To coraz trudniejsze, ale jeszcze można to zrobić. Klienci chcą coraz większych samochodów co niestety wpływa na dalszy rozrost pojazdów i trudno zahamować ten trend, choć wybrani producenci próbują – wystarczy porównać ostatnie generacje azjatyckich kompaktów, które już przestały rosnąć. Amerykanie nadal chcą długich samochodów, choć obecnie rolę długich sedanów przejęły długie SUV-y. Ich długość maskują potężne, ale kanciaste nadwozia.
Na koniec…
Daihatsu Sirion mierzy dokładnie 363 cm długości i było jednym z najkrótszych samochodów segmentu B na początku XXI wieku. Na tak małej długości upchnięto krótki przód, w którym silnik znajduje się nisko. Za nim jest wygodna przestrzeń pasażerska dla czterech osób i długi na 50 cm bagażnik. W tym czasie Grande Punto było dłuższe o 40 cm, ale nie zapewniało większej ilości miejsca. Dodatkowe centymetry były z przodu – trzeba było zmieścić dużego diesla pod maską.
Jeżeli wierzyć tezie postawionej na początku tego artykułu, właściciel tego pojazdu musi mieć w spodniach „dużą armatę”. Czy będziemy to sprawdzać? Wierzymy na słowo, chociaż w sumie … przy najbliższej okazji sprawdzimy i poinformujemy Czytelników.




























