Harrold Miller urodził się w 1875 roku w Wisconsin. Jako 30 latek w swoim dorobku zawodowym miał już pracę dla samego Oldsa oraz dał się poznać jako utalentowany mechanik podczas wyścigów rozgrywanych w Pucharze Vanderbilta. W tym czasie był już milionerem, który dorobił się na sprzedaży gaźników oraz silników zaburtowych. Jeszcze przed wybuchem I Wojny Światowej Miller był już znanym amerykańskim przedsiębiorcom i … właścicielem zespołu wyścigowego. Miller miał wiele ciekawych pomysłów, które próbował wprowadzić do swoich konstrukcji.
Analizował konstrukcję europejskich wyścigówek. Interesował się Peugeotem i Fiatem, które startowały w amerykańskich wyścigach. Szybkie i mocne europejskie wyścigówki stały się podstawą konstrukcji lekkich bolidów, które Miller skonstruował i zaczął wystawiać do wyścigów. Rozwiązaniem, które szczególnie mu imponowało był silnik z czterema zaworami na cylinder, który zastosowano w Peugeocie. Miller wiedział, że to masa własna jest wrogiem osiągów, dlatego jego wyścigówki były lekkie i posiadały aerodynamiczne nadwozia.
Harrold Miller – zdjęcie z 1932 roku

Źródło: Wikimedia
Nadwozia? Nie, to raczej były cienkie blachy na ramie otwartego nadwozia. Wyjątkiem był „Golden Submarine”. Zamknięte nadwozie z niskimi szybkami i aerodynamiczną linią dachu postawione na wysokiej ramie – takie były wtedy wyznaczniki niskiego oporu powietrza. W rzeczywistości pojazd zmontowany dla Barneya Oldfield był szybki, ale … miał oryginalny kształt. Kopuła dachu, za nią „ogon” a z przodu wysoka maska. Pojazd z 1917 roku był szybki – z 54. wyścigów wygrał aż 20. Ważył około 730 kg na sucho a jego 136-konny silnik potrafił rozpędzić pojazd do 167 km/h.
Pod koniec drugiej dekady XX wieku Miller miał już na koncie wiele udanych konstrukcji a jego pojazdy wygrywały większość amerykańskich wyścigów. Pojazdy przygotowane do różnych serii napędzały silniki o pojemności 1,5 lub 2,0 dm3. Zakład jako jeden z pierwszych powszechnie stosował sprężarki mechaniczne do poprawy osiągów. Specjalnością warsztatu był montaż prostych jednomiejscowych bolidów. Millery startowały w Indianapolis 500 i … aż 9-krotnie wygrywały ten wyścig.
Dla zespołu Millera jeździły największe „nazwiska” tamtej epoki – Ralph DePalma, Wilbur Shaw czy Peter DePaolo. W 1925 roku Peter DePaolo, startując samochodem Millera, został pierwszym kierowcą w historii, który przejechał całe Indy 500 ze średnią prędkością powyżej 100 mil na godzinę (ok. 161 km/h). Tak, to była szalona prędkość, ale wyścigówka z łatwością utrzymywała duże prędkości. Wśród najważniejszych wynalazków Millera z tamtego okresu był silnik V8. Niby nic niezwykłego, ale jego konstrukcja wyprzedzała swoje czasy.
Miller wziął silnik V8 od Forda i przerobił go tak, że każdy cylinder miał 4 zawory. Pomysł był jego, ale realizacji podjął się jego najważniejszy inżynier – Fred Offenhauser. To właśnie z jego inicjatywy Miller dostarczał do innych zespołów wyścigowych silniki własnej konstrukcji – doładowane „czwórki”, ale również wolnossące V8 i podjął współpracę z przemysłem lotniczym oferując małe, ale wydajne silniki do napędu samolotów. Wszystko to na przełomie lat 20 i 30-tych, kiedy w USA był wielki kryzys finansowy.
Wyścigówki Millera


Źródło: Matt Stone, Fuel Curve
Firma, której 4-cylindrowe wyścigówki potrafiły rozpędzić się do 150 mil na godzinę na słonym jeziorze również miała problemy finansowe. W tym czasie sport samochodowy w USA ograniczono do zaledwie kilku wyścigów. Prowadzenie takiej działalności przestało być opłacalne, Miller popadł w długi i w końcu był zmuszony ogłosić upadłość. Szkoda było marnować prawie 30 lat doświadczenia i wiele sukcesów. Mówiono, że jak Miller startuje w Indianapolis 500 to wygra – i najczęściej wygrywał a jego kierowcy stawali się sławni. Znaleziono sposób na kontynuację działalności.
Oryginalny zespół Millera został zamknięty w 1933 roku. Wtedy jeden z pracowników – Fred Offenhauser przejął warsztaty i rozpoczął starty jako zespół sygnowany własnym nazwiskiem. Zespół Offenhausena przetrwał do lat 80-tych. Tymczasem Miller po bankructwie nie zamierzał zwijać interesu. Zamiast zająć się odbudową zespołu zaczął pracować dla innych „zapaleńców”. Jednym z nich był Preston Tucker. Dla Tuckera Harrold zaprojektował i zmontował pojazd pancerny, który w założeniach był szybszy od drogich GT z tamtego okresu. 180 km/h pojazdem pancernym?
Jakim cudem? Mocny silnik, koła i wojskowe malowanie na kołach a nie na gąsienicach. Miller i Tucker poznali się na wyścigach i współpracowali prawie całą dekadę. Pomysł był godny Tuckera a w tym okresie jedynie Miller mógł pozwolić sobie na tak szalony pomysł. Tymczasem pojawiły się nowe zlecenia. Jednym z ostatnich był projekt Bantama – jednej z późniejszych propozycji dla lekkiego pojazdu wojskowego. Harrold Miller zmarł w 1943 roku pozostawiając po sobie wiele ciekawych pomysłów i wygrane w wielu wyścigach.
Pancerna wyścigówka Millera i Tuckera


Źródło: War Thunder
Co ciekawe, okazały pogrzeb oraz pomoc dla wdowy zasponsorował Tucker, dla którego zmarły pracował nad najbardziej szalonymi projektami.To jednak nie koniec historii. Dawne wyścigówki Millera z lat 30-tych po wojnie dały początek kilku innym klasom wyścigowym. Midget Cars to tylko jedna z wielu serii, które powstały w oparciu o przedwojenne dokumentacje. Zespół Offenhausera kultywował tradycje poprzednika. Najlepszy przykład? 4-cylindrowy silnik, dzięki któremu bolid mógł przekraczać 233 km/h.
Silniki Offenhausera montowano również w łodziach. Największe 4-cylindrowe konstrukcje miały 4 litry pojemności i używano ich zarówno w wyścigówkach jak i do napędu łodzi. Dzięki kompresorom osiągały nawet 420 KM. Większe, montowane np. w serii INDY w latach 70-tych osiągały nawet 1000 KM. „OFF” oficjalnie przestał być zespołem wyścigowym w 1976 roku, po czym zmienił właściciela, który skupił się wyłącznie na produkcji silników. Wtedy szybkie Midgety oraz słynne logo ze smokiem przeszły do historii.
