Od kilku miesięcy po sieci krążą komunikaty o kontrolerach Poczty Polskiej, którzy będą fotografować wnętrza pojazdów i numery rejestracyjnej. Jeżeli jest tam odbiornik radiowy to już będzie podstawa do pozyskania danych osobowych właściciela i ewentualne nałożenie mandatu za brak opłacania abonamentu. Czy to tylko straszak aby wyciągnąć od Nas abonament? I tak, i nie. Wróćmy jednak do genezy całej sytuacji. Czy płacicie abonament RTV? To całe 30,50 zł na miesiąc za oglądanie telewizji i słuchanie radia.
Opłata jest naliczana na gospodarstwo domowe a nie za ilość odbiorników. Jeżeli mamy odbiornik to mamy możliwość odbioru a to jest przesłanka do opłat. Niezależnie od tego, czy mamy wykupione kablówki czy streaming to mamy płacić i …już. Faktem jest, że media publiczne muszą się z czegoś utrzymać. Dostają subwencję z rządu oraz publikują reklamy. Media prywatne utrzymują się wyłącznie z reklam. Prowadzenie telewizji czy rozgłośni wymaga milionowych wydatków – ode koncesji, przez realizację nagrań, opłacenie studia, wypłaty itd.
Jak zapłacimy równowartość doładowania telefonu na kartę to nie zbiedniejemy. Problem zaczyna się tam, gdzie kończy się prawdziwość informacji o kontrolach lub pojawiają się wątpliwości dotyczące pozyskania danych właścicieli pojazdów. Jakim cudem poczta będzie mieć dostęp do danych wydziałów komunikacji? Kto im na to pozwoli? Przecież mamy RODO – nasze dane powinny być chronione a tymczasem trafiają w ręce różnych instytucji i naciągaczy. Piszący te słowa co miesiąc blokuje około 20 niechcianych numerów telefonów.
W tym momencie należy zastanowić się czy warto opłacać tą daninę. Co dostajemy w zamian za tą dychę na miesiąc? Do wyboru mamy: polityków, którzy przekrzykują się na antenie, muzykę w stylu „umca-umca”, muzykę poważną (ulubiona „Dwójka”), ustawione konkursy z miliardem sms-ów i Jacka, którego autor tych wypocin słucha wracając przez 19-tą jadąc z Łodzi w kierunku dawnego domu rodzinnego. Z wymienionych jedynie Bethoven i Jacek zasługują na tę dychę na miesiąc. Na inne głupoty szkoda prądu wyprodukowanego przez alternator.
Fajne radio, ale nie ta częstotliwość

Źródło: Ole!
Angażowanie pracowników poczty do szpiegowania kierowców jest pomysłem nowym. Dotychczas ścigali emerytów, który zapomnieli, że są zwolnieni z opłat. Jeżeli sami przestawali płacić przed nabyciem uprawnień to wysyłali mandaty i straszyli komornikami jednocześnie sami unikając odpowiedzialności za udział w tym procesie. Jeżeli emeryt odwoływał się od decyzji napisanej przez pocztę to poczta odpowiadała, że ona nie ma nic wspólnego z karą nałożoną na emeryta. Tylko im życzyć fotografowanie starego BMW z Sebą w środku.
Z powyższego wynika, że kierowca staje się być niewyczerpanym źródłem dochodów dla coraz większej ilości instytucji. Nie dość, że wkrótce podwyższone zostaną opłaty za rejestrację, paliwo coraz droższe, koszty usług warsztatowych wzrosły i teraz jeszcze listonosz z aparatem będzie Nas ścigać. Ile jeszcze mamy cierpieć za miliony. W sumie to za miliardy, które służą durnej propagandzie i audycjom, które nie uczą ani nie sprawiają, że podróż staje się znośna. Wręcz przeciwnie, często trzeba zmieniać stację aby móc w spokoju dojechać do celu a najlepiej wyłączyć.
Rodzice często ratują się włączając dzieciom bajki na płytach a dorośli uruchamiają nagrania z lektorami czytającymi książki. Za to też mamy płacić? Za samo korzystanie z tabletów w samochodzie płacić abonament? Oczywiście są takie opłaty. Pobierają je głównie producenci pojazdów klasy premium za włączenie dodatkowych opcji, ale radio, w którym „wyją” prostytutki lansujące się na gwiazdy estrady (patrz: większość młodych dziewczyn współpracujących ze znanymi DJ) nie jest najlepszym miejscem do lokowania naszych pieniędzy.
Chyba dajemy się za bardzo podpuszczać różnym naciągaczom. Czy „krajowa rada” takim jest? Tak, zdecydowanie. Jeżeli chcą daniny od kierowców to niech Nam zapewnią odpowiednią jakość programów – nie tylko co kilka godzin informacje o korkach, wypadkach i objazdach. To takie absolutne minimum. Do tego lokalne ceny paliw, informacje o warsztatach w okolicy i restauracjach czy hotelach. Czy jest taka rozgłośnia? Nie ma, ale nawet Jedynkowe Radio Kierowców tego nie ma, ale jest najbliżej tego, co chcemy usłyszeć.
Na zakończenie – propozycja.
Zamiast karać kierowców za gapienie się w tablety może lepiej utworzyć rozgłośnię specjalnie dla Nas. W USA takie są i mają swoje stanowe oddziały. Oglądaliście słynne filmy drogi? Tam też pojawiały się takie rozgłośnie. Od „Znikającego punktu” do „Need for speed” – w każdym pojawia się znany motyw. I najważniejsze – działa. Może nie jest to najszybsze ani najbardziej efektywne rozwiązanie, ale jest bezpieczniejsze niż gapienie się na wielki ekran z wieloma informacjami. Idealne dla ludzi, którzy nie lubią rozpraszaczy.
