Istniejący od połowy lat 50-tych Hongqi było marką pojazdów dostępnych tylko dla najważniejszych chińskich urzędników państwowych. Wielkie limuzyny nie były dostępne dla przeciętnego Chińczyka. Takiemu miał wystarczać rower lub komunikacja autobusowa, co było typowe dla gospodarki centralnie planowanej. Tam, gdzie pojawiła się wielka chińska limuzyna, tam zwykle przebywał ważny urzędnik. Na początku lat 80-tych konstrukcje pamiętające okres powojenny były już przestarzałe. Potrzebny był nowoczesny następca.
Dotychczasowe modele były powolne i paliwożerne. Budowano je ręcznie co tylko podnosiło ceny i sprawiało, że trudno było dobrać części zamienne. Nowy model miał być produkowany w oparciu o standaryzowane części. Problem w tym, że Chińczycy nie byli zdolni do produkowania taśmowego na dużą skalę. Produkcją pojazdów zajmowali się rzemieślnicy a nie skomplikowane maszyny. Wszystko zmieniło się podczas reform gospodarczych zapoczątkowanych przez Deng Xiaopinga. Chińska gospodarka pozyskiwała zagranicznych inwestorów.
Na początku lat 80-tych FAW – pierwszy, duży producent pojazdów użytkowych w Chinach rozpoczął poszukiwania firm chcących produkować i sprzedawać swoje samochody we własnej fabryce. Kto wtedy był uważany za najlepszego partnera w Europie? Fiat i VW. Wybór padł na koncern VW, z którym współpracę rozpoczęto w 1988 roku. Po trzech latach negocjacji i montażu z części przywiezionych z Niemiec założono spółkę FAW-VW. Pozostało jeszcze zbudować ofertę dla chińskiego klienta – klienta flotowego w rozumieniu współczesnych przepisów.
Wybór padł na VW Jetta i Audi 100 – to te modele w częściach przypływały statkami do Chin. Wybór nie był przypadkowy – Jetta była dość tania, prosta i trwała. Idealne auto dla taksówkarza. Audi 100 C3 dało się poznać jako trwałe, nowoczesne i łatwe w obsłudze, co było coraz trudniejsze w tej klasie pojazdów. Audi szybko zdobyło uznanie użytkowników. Kto nim był? Instytucje rządowe, które na początku lat 90-tych rozpoczęły wymianę całej floty. Niemiecki wóz, nawet zmontowany przez Chińczyka, nie miał sobie równych.
Hongqi na wiele sposobów


Źródło: CarsFromChina.com
Od 1992 roku produkcja zwiększała się z każdym miesiącem. Audi 100 w wersji sedan było oferowane z tymi samymi silnikami co w Europie. Stopniowo zwiększano ilość części wyprodukowanych przez lokalnych dostawców. Czy jakość spadła? Tak, ale nie na tyle aby uważać ten model za produkt słabej jakości. Było to jednak zbyt mało dla wymagających urzędników. Dla nich powstała przedłużona wersja. Po raz pierwszy pokazano ją już 1989 roku z okazji 40-lecia ChRL. Rocznice powstania ChRL stały się doskonałą okazją do prezentowania nowej oferty.
Po dostarczeniu prototypów dla potrzeb najważniejszych urzędników rozpoczęto produkcję małoseryjną serii oznaczonej jako CA7225 i pochodnych. Nadwozie przedłużono o 52 cm. Na nim zaczęto budować nadwozia użytkowe, w tym karawany i ambulanse. Przedłużony model w nadwoziu limuzyna miał na wyposażeniu stolik, telefon, lodówkę i mały telewizor. Wyposażenie oczywiście zależało od zamawiającego, ale zwykle do napędu służyły mocne 5-cylindrowe silniki, również z doładowaniem. Czy to nadal było niemieckie Audi?
Od czasu pojawienia się przedłużonej wersji markę pojazdów zmieniono na Hongqi. Oferowano dwie serie modeli. Hongqi CA72 było oparte Audi 100, Hongqi CA74 było „wersją rozwojową” Audi V8. Choć technicznie nie różniły się od niemieckich odpowiedników, Hongqi zadbało o nowe emblematy, inne wykończenie wnętrza oraz nowy pas przedni. Przy „okazji” produkcji Chińczycy uczyli się podstaw montażu i dbania o jakość produkcji. Co ciekawe, seria CA 72 wjechała w XXI wiek bez większych zmian. W tym czasie w Europie produkowano drugą generacje A6.
Przedłużony kabriolet

Źródło: China Car History
Co ciekawe, większy model oparty o Audi V8 zastąpiono w 1998 roku. Czym? Kopią Lincolna Town Car. Samochód miał amerykański silnik, oryginalne nadwozie Lincolna i był składany z części przywożonych z USA. Oczywiście początkowo, bo kilka lat później Chińczycy używali do montażu lokalnych części. Montaż chińskiego Town Cara zakończono w 2011 roku. Wróćmy jednak do Audi. Te oficjalnie produkowano do 2003 roku, ale ostatnie egzemplarze zmontowane z pozostałych części wyjechały z fabryki dopiero w 2006 roku. Tu pewna ciekawostka.
Z powodu braku silników w ostatnich seriach montowano silnik 2.2 Turbo konstrukcji Chryslera pamiętający jeszcze latach 80-te. Mieścił się w komorze i sprawnie napędzał Audi, to znaczy Hongqi. Jednał z połowie pierwszej dekady XXI wieku nawet pancerne Audi okazało się być zbyt stare. FAW rozpoczął poszukiwania następcy. W tym czasie Chińczycy mieli już wiedzę i doświadczenie, dzięki któremu byli w stanie produkować limuzyny bez udziału zewnętrznych producentów. Kopiowali, uczyli się i w końcu byli w posiadaniu „własnej” technologii.
Hongqi CA76 z 2009 roku był własną konstrukcją producenta. Wielka limuzyna z nadwoziem w stylu retro była przeznaczona dla najważniejszych urzędników. Dla urzędników niższego szczebla zaoferowano modele oparte o Toyotę Crown Majesta. Co było później? FAW z marki Hongqi zrobił markę eksportową. W ofercie pojawiły się modele niższych klas, w tym oczywiście SUV-y. Po Audi pozostały wspomnienia. Dziś oryginalne chińskie Audi nie ma pierścieni w logo a nazwę. Dziś oryginalne chińskie Audi 100 to wyjątek. Chińscy urzędnicy mają swojego chińskiego Rolla.
Reklama

Źródło: ChinaCarHistory
Gdzie dziś można kupić oryginalne Hongqi na bazie Audi? To wyjątek. Na chińskich portalach aukcyjnych znajdziemy pojedyncze sztuki. Dzisiejsze Hongqi ma już chiński silnik V12, chińskie zawieszenie pneumatyczne i chińskie ekologiczne tapicerki. Czy ma chińską jakość? To zależy, co przez to rozumiemy. Chiński urzędnik powinien jeździć chińską limuzyną. W Polsce był jeden Premier, który jeździł tylko modelem polskiej produkcji. To patriotyczna postawa, którą należy szanować. Ciekawe, czy chińska kopią Poloneza jeździł jakiś chiński minister …
