Oshkosh – parowy rekordzista prosto z USA

przez | 18 lutego, 2025

Napęd parowy odegrał ważną rolę w rozbudowie infrastruktury na terenie USA. Młode państwo potrzebowało szybkiego transportu, który mógł połączyć drogą lądową pierwsze osady i większe miasta. W tym czasie jedynie kolei była w stanie szybko przemieszczać towary na duże odległości. Wraz z rozwojem kolei pojawili się entuzjaści napędu parowego i domorośli konstruktorzy, którzy wzorem Europejczyków próbowali maszynę parową połączyć z wozem konnym. Organizowano konkursy i jazdy demonstracyjne.

Były one okazją do pokazania technologii opracowanej przez ówczesnych „garażowców”. Celem takich imprez było opracowanie „sprawnego aparatu, który nie potrzebuje konia”. Organizowano je w każdym stanie, w tym również w Wisconsin. Był rok 1878 kiedy kilku mieszkańców miasta Oshkosh utworzyło zespół i wspólnie podjęli się konstrukcji takiego pojazdu. W skład zespołu wchodzili kolejno: wytwórca kotłów – MG „Mart” Battis, inżynier – John F. Morse, komendant straży pożarnej – AW „Ans” Farrand, a także Frank A. Shomer i Alexander Gallinger.

Czym się zajmowali? Większość w/w panów była związana z przetwórstwem drewna i zarabiali na życie sprzedażą drewna do lokomotyw zasilanych drewnem. Z dzisiejszej perspektywy był to idealny skład – zespół w składzie: specjalista od napędu, mieszanki paliwowej i strażak byli w stanie zbudować drogowy pojazd parowy. Wiedza oraz doświadczenie zespołu przyczyniły się zbudowania w 1878 roku sprawnej drogowej machiny zasilanej maszyną parową. Pojazd nie potrzebował już torów. Potrzebował odpowiedniej nazwy. Jakiej?

Oshkosh, którego warto podziwiać

Źródło: Farm Collector

Oczywiście wybrano nazwę miasta – Oshkosh. Pojazd nie był lekką, filigranową konstrukcją. Oshkosh ważył około 4,5 tony a do jego napędu użyto dwucylindrowej maszyny parowej. Napęd był przenoszony na wszystkie cztery koła (!). Maszyna parowa wymagała „obsługi” co około 10 przejechanych mil. Wtedy należało uzupełnić wodę i paliwo. Oshkosh wyglądem przypominał … piec z wielkim kominem umieszczony na podwoziu reprezentacyjnej karety. Tylne koła były większe od przednich a miejsce dla kierowcy znajdowało się za tylną osią.  Nietypowy?

Czytaj:  Triki, lipa i kino akcji

Nie, gdyż pojazd miał budowę typową dla ówczesnych konstrukcji. W zasadzie wszystkie przypominały miniaturowe parowozy. Czy Oshkosh wygrał jakikolwiek konkurs? Tak, wygrał. Amerykańskie próby sprawnościowe dla tego typu pojazdów liczyły zwykle przynajmniej kilkadziesiąt mil. Oshkosh i jego załoga podjęli się startu w próbie liczącej aż 200 mil. Na starcie wyścigu Oshkosh miał jednego poważnego konkurenta o nazwie „Green Bay”. Pojazdy ruszyły, ale to Green Bay był szybszy. Jednak szybko wypadkowi i Oshkosh przejął prowadzenie.

Prowadzenia nie oddał do końca wyścigu. Ten zakończył się dopiero 15 lipca. Dlaczego tak długo? Nic dziwnego – trasa była trudna, prędkość przejazdu wynosiła około 5-8 mil na godzinę i po upływie około 1,5 godziny należało uzupełnić wodę i paliwo, co wydłużało czas przekazdu o kolejne godziny. Na mecie na zwycięzców czekała jednak niemiła niespodzianka przygotowana przez władze stanu Wisconsin. Władze Wisconsin przez wyścigiem wyznaczyły znaczną nagrodę – 10 tysięcy dolarów. Były to duże pieniądze, których … urzędnicy nie zamierzali nikomu wypłacać.

Prawdziwa amerykańska wyścigówka

Źródło: Farm Collector

Urzędnicy uważali, że żaden z pojazdów nie pokona tak dużej odległości i nagrodę pieniężną podzielą między siebie. Tymczasem Oshkosh i jego załoga spełnili wszystkie warunki wyścigu. Zmontowali odpowiedni pojazd i udowodnili jego sprawność podczas próby. Niestety, połowę należnych pieniędzy otrzymali dopiero po wygranym postępowaniu pozasądowym. Jak urzędnicy próbowali uzasadniać odmowę wypłaty nagrody? Twierdzili, że pojazd jest drogi i niepraktyczny, niezdatny do codziennego użytku. Fakt, w tym przypadku racja była po ich stronie.

W rzeczywistości Oshkosh nie był ani praktyczny ani tani, ale nie było takich wymogów przez startem do wyścigu. Według dzisiejszej klasyfikacji Oshkosh był bolidem wyścigowym – startował do wyścigu i wygrał go pozostawiając konkurencję daleko w tyle. O sukcesie pojazdu pisały lokalne gazety, w tym m.in. Wisconsin State Journal, który z tego wydarzenia sporządził obszerny artykuł. Jest on w zasadzie jedynym wiarygodnym źródłem informacji o tamtym wydarzeniu i dowodem na niczym nieskrępowaną myśl techniczną Amerykanów. 

Visited 6 times, 1 visit(s) today