Dawno, dawno temu … napisaliśmy bajkę, która była alternatywną historią FSO. Część Czytelników nie zrozumieli, że to jest tylko bajka. Naszym celem było napisanie historii, która jedynie mogła zdarzyć się w sprzyjających warunkach a nie świadome wprowadzanie w błąd. Fakt, to nie zdarzyło się, ale mogło gdyby tylko były pieniądze i dobra wola ze strony decydentów oraz centrali Fiata. Po kilku latach postanowiliśmy ponownie sprawdzić co by było gdyby …
Tym razem zapytaliśmy mądrego GPT jak on widziałby przyszłość FSO. Nie tylko wygenerował opisy, ale również przykładowe zdjęcia. Czym mogło być FSO w trzeciej dekadzie XXI wieku? Konkurencją dla marek budżetowych, ale jego oferta jest większa niż Skody czy Dacii. Co ciekawe, w ofercie są modele z napędem elektrycznym oraz licencyjne modele oparte o technikę Skody. Tak, to trochę „chichot historii”. Wiemy, że Volkswagen chciał przejąć FSO.
Przyglądając się ofercie FSO według pomysłu sztucznej inteligencji można zauważyć, że jest różnorodna i dostosowana do każdego klienta. Powróciły dawne nazwy, które zyskały nowe oznaczenia wersji nadwozia i wyposażenia. Zaczynamy od Poloneza, który przypomina nam … Skodę.
Współczesny Polonez
Źródło: GPT
Podobny do Skody? Trudno zaprzeczyć, ale pod maską ma polskie silniki i zestaw akumulatorów. Moce? Od 85 do 150 KW oraz bateria magazynująca 60 KWh energii. Długość to około 4,4 m. Ciekawostką jest podświetlane logo marki. Oczywiście nie zabrakło wersji z podniesionym zawieszeniem. Czy nazywa się „Analog”? Nie, to Zafir – kompaktowy SUV z tym samym napędem. To segment, w którym FSO może zdobyć wielu klientów i zarobić wiele milionów. Wygląda lepiej niż Audi czy Skoda?
Zafir – kompaktowy SUV
Źródło: GPT
Czego brakuje? Poloneza w wersji sedan i kombi. Te również są dostępne. To już segment klasy średniej – wyraźnie większe, przeznaczone dla bardziej wymagającego klienta. Z długością około 4,7 m oraz z mocniejszymi silnikami (do 200 KW) może konkurować w modelami segmentu D a nawet z tańszymi wersjami modeli segmentu premium. W przeszłości Polonez był pozycjonowany jako pojazd klasy wyższej niż popularny „Duży Fiat”. Polonez jako rodzina pojazdów to jest to czego potrzebujemy.
Polonez jako sedan i kombi (poniżej)
Źródło: GPT
Czy widzicie podobieństwo? Tak, to Potrzebujemy jeszcze wersji Truck. Tak, zdecydowanie potrzebujemy dostawczego Poloneza. O jakiej ładowności? Najlepiej tony, ale w dzisiejszych czasach coraz trudniej o taki wynik w tej klasie pojazdów. Polonez Truck nowej generacji na szczęście ma w ofercie silnik wysokoprężny i napęd hybrydowy. W wersji z pojedynczą kabiną ładowność wynosi 800 kg co i tak należy uznać za dobry wynik. Zefir i Truck mają stały napęd 4×4. Gdzie złożyć zamówienie?
Polonez Truck
Źródło: GPT
Czy to jedyny pickup w ofercie FSO? Nie. Jest i ON. Polonez Analog – współczesna wersja prototypu napędzana 200-konnym dieslem lub 272-konną hybrydą. Podobnie jak Truck ma ramę, ale Analog ma dodatkowe wzmocnienia, wyższy prześwit oraz blokady mechanizmu różnicowego. To prawdziwy „wół roboczy”. Truck jest do pracy w płaskim terenie, Analog sprawdzi się w górach, w lesie i na plaży. Idealny pojazd dla ratowników. Ma ładowność jednej tony i duży uciąg. Ciekawe ile to wszystko kosztuje?
Polonez Analog
Źródło: GPT
Najtańszy Polonez z podstawowym silnikiem – 89.900 zł za model z silnikiem 1.5 o mocy 116 KM. Najtańszy Zefir – 114.900 zł za wersję 1.5 o mocy 116 KM i przednim napędem. Za silnik 1.5 Turbo o mocy 150 KM i napęd 4×4 trzeba zapłacić 129.900 zł. Polonez sedan 1.5 Turbo to wydatek 109.900 zł, kombi jest droższe o 5000 zł. Najtańszy Truck z silnikiem 2.0 Andoria Diesel 116 KM i napędem na przednią oś to wydatek 115.900 zł. Odmiana 4×4 jest droższa o 9000 zł. Najtańszy Analog 2.0 Andoria Biturbo Diesel 200 KM to wydatek 179.900 zł.
Drugi koniec cennika wygląda bardziej okazale. Najdroższy Polonez z silnikiem elektrycznym o mocy 204 KM i akumulatorem 60 KWh to wydatek 199.000 zł. Zefir z tym samym napędem i wersją z dołączaną tylną osią to wydatek 239.900 zł. Najdroższy sedan z silnikiem 2.0 Turbo 272 KM i dołączanym napędem na tylne koła to wydatek 229.000 zł. Kombi jest droższe o 8000 zł. Tak przynajmniej twierdzi główny księgowy FSO, niejaki Gustaw Piotr Tarczyński. Jest tanio i może być drogo.
Kto nie potrzebuje samochodu klasy Poloneza, może kupić Warsa. Jest mniejszy, ale nie jest to typowy hatchback a modny crossover segmentu B. Nowy Wars ma 410 cm długości i 155 wysokości. Napęd jedynie na przednie koła. Może być napędzany nowym trzycylindrowym silnikiem 1.3 Turbo o mocy od 90 do 143 KM oraz hybrydowymi silnikami 1.3 o mocy 150 KM lub 1.5 o mocy 170 KM. Ceny zaczynają się od 74.900 zł za silnik benzynowy. Ceny hybryd zaczynają się od 104.900 zł. W ofercie nie ma diesla. W ofercie jest również wersja trzydrzwiowa.
Wars CrossCompact i wersja 3-drzwiowa

Źródło: GPT
Trzydrzwiowy Wars jest krótszy od wersji pięciodrzwiowej o 12 cm. Ma mniejszy bagażnik i nieco mniej miejsca z tyłu. Silniki te same. Jest tańszy od dłuższej wersji o 5000 zł. To naprawdę nietypowa oferta w tym segmencie, ale nie każdy potrzebuje samochodu rodzinnego. Porównanie? To jak pomiędzy Citroenem C2 i C3. Chwila … tak, w ofercie jest wersja rajdowa przygotowana przez OBR. Do wyboru silnik elektryczny o mocy 184 KW lub hybrydowe 1.5 Turbo – nie czterocylindrowe jak we większym Polonezie a trzycylindrowe o mocy 230 KM.
Rajdowy Wars od OBRSO
Źródło: GPT
Polonez to samochód rodzinny. Potrafi być szybki, ale to nie jest szczyt możliwości FSO i działu OBRSO. Nad nim w ofercie znajduje się sztandarowy wóz FSO. Jest niski, szeroki i nie wygląda tanio. To nowa Warszawa. Ma 5 metrów długości, tylny napęd i raczej nie zostanie taksówką. Pod maską silniki o mocach od 254 do 540 KM. Tak, to nie pomyłka – to 6 cylindrów w rzędzie, dwie turbiny i układ hybrydowy. Ceny? Od 199.000 zł do 435.000 zł. Wyposażenie kompletne. Konkurencji? W zasadzie brak – chyba, że to BMW, Audi i Mercedes. Warszawa potrafi przyspieszyć do 100 km/h poniżej 4 sekund.
FSO Warszawa nowej generacji
Źródło: CanvaAI
Jest tak szybka jak AMG, seria M czy Giulia QV a przy tym tańsza. Mieści wygodnie 4 osoby i nie ma wielkiego bagażnika, ale jest przeznaczona do innego klienta niż popularne Skody czy Polonez. Nie wjedzie w teren, ale na gładkiej autostradzie można wyprzedzić Panamerę. Od jazdy po wertepach jest Tarpan – to prawdziwy czołg na kołach. Jest wielki, ciężki (na sucho 2400 kg), ma ramę i silniki zdolne do ciężkiej pracy. Pod maską czołgu o długości 5,2 m znajdują się diesle Andorii. Napęd hybrydowy połączony z dieslem? Tak, ale to autorska konstrukcja z Andrychowa.
Napęd łączy z silnika diesla i elektrycznego – razem 400 KM. Sam silnik diesla ma 200 KM i 500 Nm momentu obrotowego. Ma 4 cylindry i może sam napędzać ciężki pojazd. Do pomocy ma silnik elektryczny o mocy 147 KW oraz akumulator magazynujący 40 KWh netto prądu. Średnio zużywa od 8,5 litrów oleju napędowego do 25 KWh prądu na 100 km. Wartości te są odpowiednio mieszane podczas jazdy na różnym rodzaju silnika. Akumulatory ładują się podczas jazdy lub można je ładować z każdego gniazdka. Jest wielki, ale jednocześnie nie jest drogi w utrzymaniu.
FSO Tarpan
Źródło: CanvaAI
Zaawansowany napęd 4×4 działa zarówno na silniku spalinowym jak i elektrycznym. Pomimo ograniczonej przestrzeni, którą zajmują akumulatory z tyłu jest miejsce dla dwóch dorosłych pasażerów. Cena podstawowej wersji z tym napędem to 299.000 zł. Znacznie tańsza i lżejsza (2100 kg) jest wersja tylko z silnikiem diesla o mocy 210 KM. Jej cena to około 189.000 zł. To odpowiednia cena za pojazd tak duży i z napędem na wszystkie koła. Za te pieniądze można kupić Skodę Kodiaq – mniejszą i bez ramy pod nadwoziem.
Znacznie tańsza jest nowa Nysa. To rodzinny pojazd wielofunkcyjny nowej generacji. Wysoki prześwit, 7 miejsc, prawie pionowa przednia szyba i ogromna tylna klapa. Wszystko na 4,6 m długości. Do wyboru silnik elektryczny o mocy 140 KW i zestaw akumulatorów o pojemności netto 72 KWh, napęd hybrydowy z silnikiem 1.5 Turbo o mocy 170 KM lub diesel Andoria o mocy 150 lub 190 KM. Dzięki specjalnej konstrukcji siedzeń w środku można zrobić duże i praktyczne łóżko. Na dachu można rozłożyć specjalny namiot.
FSO Nysa
Źródło: CanvaAI
Od 129.900 zł za rekreacyjny pojazd dla całej rodziny. Czy to dużo? To drożej niż Dacia, ale jest tańsza niż MPV czy SUV tej wielkości. Pojemność bagażowa przy dwóch przednich fotelach to 2,5 m3 – więcej niż każdy SUV o podobnej wielkości. Nysa jest bardziej pojemna od Poloneza i tańsza w naprawach od SUV-ów FSO. Chwila … SUV-ów? Tak, FSO ma ich więcej w ofercie. Nie tylko drogiego Tarpana. Nowy Tarpan S jest prawdziwą terenówką. Ma ramę i zdejmowany dach. Dostępny tylko w wersji trzydrzwiowej i z prostszymi silnikami Andoria Diesel.
Długość? 4,3 m, moce silników 140 lub 190 KM. Dołączany napęd na przednie koła. Tak, to już jest przeszłość, ale pozwala oszczędzić paliwo. Idealny pojazd dla leśników, Straży Granicznej oraz miłośników jazdy po bezdrożach we dwójkę. Z tyłu jest składana ławka dla dwóch pasażerów, ale łatwo ją wykręcić. Pod dachem ukryto kratownicę chroniącą pasażerów podczas dachowania. Całość za 149.900 zł w wersji podstawowej. Drożej niż Suzuki, ale wyraźnie taniej od Forda i Jeepa. Dacia? Nie ma w ofercie diesla i nie sprawdzi się w trudnym terenie.
Tarpan S
Źródło: CanvaAI
Taki model w zasadzie sam wypełnia niszę. Konkurencja jest droższa i udaje luksusowe marki. Model S jest prosty i nie musi udawać Defendera czy klasy G. To narzędzie, do którego można kupić akcesoria do jazdy w terenie. Można dodatkowo podnieść zawieszenie. Standardowo prześwit ma 24 cm. To dużo, ale można jeszcze więcej. Wysoki wlot powietrza, namiot dachowy, miękki dach – jest wszystko. Kto to wytwarza? OBRSO, które nie tylko przygotowuje rajdówki, ale oferuje akcesoria do terenówek od FSO. Powstaje tam jeszcze „coś”.
Elektryczny Ogar RS ma wiele wspólnego z Warszawą, ale ma napęd wyłącznie elektryczny. W standardzie jeden silnik o mocy 304 KM i akumulator 75 KWh. Prędkość maksymalna ograniczona do 210 km/h. 5 metrów długości, masa własna od 2150 kg. Futurystyczna rakieta dla czterech osób. Bagażnik niewielki – około 400 litrów. W środku ekrany, czujniki i oprogramowanie MERA sterujące funkcjami pojazdu. Zasięg podstawowej wersji to około 420-440 km przy spokojnej jeździe. To jednak początek. W ofercie będzie większa moc i większe baterie.
FSO Ogar RS
Źródło: CanvaAI
Ogar może mieć większą moc i większy akumulator. Wersja dwusilnikowa ma moc 408 KM i akumulator 100 KWh. Przyspiesza do 100 km/h o sekundę szybciej niż słabsza odmiana – w 4,8 sekundy. Jest od niej cięższa o 120 kg. Ceny zaczynają się od 279.000 zł, kończą na 499.000 zł. Wariant najdroższy posiada akumulator 100 KWh oraz dwa silniki elektryczne o łącznej mocy 572 KM. Ta wersja nazywa się Ultra i do 100 km/h rozpędza się w 3,7 sekundy. To najszybszy model w historii FSO. Na drugim końcu skali jest Smyk – miejski pojazd otwierający cenniki i ofertę.
Ma 355 cm długości, 160 cm wysokości i mieści się w europejskich przepisach dotyczących kategorii „Small Car”. To europejska wersja „kei-car” – mieści 4 osoby, ma silnik do 900 cm3 pojemności i moc maksymalną do 75 KM. Napęd na przednią oś przenosi przekładnia bezstopniowa. Z płynami może ważyć maksymalnie 1000 kg. Smyk na prześwit 18 cm i rozpędza się do maksymalnej dozwolonej przepisami prędkości 135 km/h. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje mu 14 sekund. Podstawowa wersja jest wyceniana na 60.000 zł.
FSO Smyk
Źródło: CanvaAI
Nowa generacja ciężarówek Star? Tak, to jest Pierwszy po latach produkt FSO pod znaną marką ciężarówek. Nowoczesna kabina z ledowymi światłami, z wygodnym fotelem kierowcy na poduszce powietrznej i cyfrową deską rozdzielczą. Składana kierownica zamienia się w stolik. Najważniejsze ukryto pod podłogą, pomiędzy przednimi kołami. Nowa generacja silników Andoria Diesel jest naprawdę mocna i oszczędna.
Star 20-264
Źródło: Chat GPT
6-cylindrowy silnik o poj. 6,4 dm3 i mocy 320 KM i połączony z silnikiem elektrycznym napędzającym tylną oś (lub dwie osie). Łączna moc zestawu to 380 lub 450 KM i moment obrotowy od 1820 do 2050 Nm. Zużycie paliwa w przypadku najlżejszej wersji „na pusto” … 14,6 dm3 na 100 km. Zbiorniki paliwa mają pojemność 125 dm3, „pojemność” akumulatora to 35 KWh. Nowy Star pojedzie na prądzie do 50 km.
W ofercie FSO fani stylu retro również znajdą „coś” dla siebie. Oczywiście z napędem elektrycznym. Tak, to Syrena nowej generacji – modny samochód retro segmentu B, który może rywalizować z Mini. Styl retro w nowym wydaniu – bez zapachu dwusuwowego silnika. W zamian za to 125 lub 170 KM z silnika elektrycznego oraz dwa zestawy akumulatorów – 45 lub 58 KWh do wyboru. Nowa generacja Syreny to 5-drzwiowy hatchback z Syreną na masce.
FSO Syrena
Źródło: Chat GPT
Nowe logo, nowe kształty – zaokrąglona linia i deska rozdzielcza inspirowana latami 50-tymi. Długość? 4,05 m, wysokość 1,50 m i masa własna od 1350 kg. Bagażnik ma pojemność 320 dm3. Ceny bez państwowych dopłat od 119.000 zł za wariant elektryczny, ale w ofercie będzie również wersja z silnikiem spalinowym jako generatorem prądu. Jako generator pod maską pracuje silnik ze Smyka – 75 KM, który współpracuje ze 125-konnym silnikiem elektrycznym i akumulatorem o „pojemności” 32 KWh.
Ta wersja Syreny ma zasięg na jednym ładowaniu ok. 150-180 km po czym silnik spalinowy podczas jazdy doładowuje akumulator. Zużycie paliwa podczas jazdy z włączonym generatorem wynosi ok. 7 litrów na 100 km. Silnik spalinowy doładowujący akumulatory podczas postoju zużywa 4 litry benzyny na 100 km. W ciągu godziny silnik spalinowy jest w stanie doładować akumulator do 40% pojemności. Akumulator można doładowywać również z gniazdka domowego.
Cena? 109.000 zł za wariant podstawowy. To idealne rozwiązanie pomiędzy napędem elektrycznym a spalinowym. Dla tych, dla których Nysa jest zbyt mała jest Żuk – prawdziwy dostawczak, który dostępny jest również w wersji osobowej. 3 długości i 2 wysokości, izoterma i podwozia pod zabudowę, mikrobus i autobus na 9,12 lub 5 osób – to cała oferta Żuka. Żuk napędzany jest doskonałymi silnikami Andoria Diesel o mocy od 116 do 240 KM lub z napędem hybrydowym.
FSC Żuk nowej generacji
Źródło: Chat GPT
Najmocniejszy silnik Andoria Diesel stosowany w Żuku ma poj. 3,2 dm3. Zastosowanie? Do najmocniejszych wersji o DMC 7,5 tony. Ma turbosprężarkę i silnik elektryczny sprzężony z automatyczną skrzynią biegów. Ma tzw. „tryb żeglowania”, dzięki któremu oszczędza paliwo. Średnie zużycie paliwa dla najkrótszej wersji z tym silnikiem to zaledwie 5,5 dm3/100 km. Ceny Żuka zaczynają się od 119.000 zł netto.
W ofercie FSC jest również pojazd rekreacyjny. Tarpan Honker nowej generacji to buggy i prawdziwa terenówka przeznaczone na wojska. Buggy ma zdejmowane drzwi i dach. Długość 4,1 m, masa własna to zaledwie 1075 kg. Ma stały napęd na 4 koła i silnik Andoria Diesel o mocy 116 KM. Honker S to 5-drzwiowa terenówka o długości zaledwie 4,4 m dostępna z silnikiem Andoria Diesel o mocy 140 KM. Pojazdy dzielą technikę z Tarpanem S.
Tarpan Honker Buggy i Honker S
Źródło: Chat GPT
Wśród oferty FSO jest jeden model, na który czekaliśmy 60 lat. Jest mały, szybki i ma mocny silnik. Normy? FSO w przypadku tego modelu normy ma w nosie. W środku dwa miejsca, z przodu miejsce na wyjmowaną część dachu. Hybrydowy silnik umieszczony z tyłu i nazwa, o której zapomnieliśmy. Zabawka? Tak, bo FSO teraz stać na takie fanaberie. To Syrena Sport w całej okazałości. Porsche Cayman to nie jedyny rywal.
Podstawowa Syrena Sport ma oznaczenie S240. Z tyłu umieszczono silnik o poj. 1,8 dm3 i mocy 243 KM. Rozpędza się do 250 km/h a pierwszą „setkę” osiąga w 6 sekund. Drugi silnik to znany 2.0 Turbo o mocy 272 KM – ta wersję „setkę” osiąga po 5,5 sekundy. S270 to środkowa wersja mocy. Najmocniejsza jest hybryda z silnikiem 2.5 Turbo o mocy 350 KM. Wersja S350 osiąga setkę w 4,8 sekundy i średnio zużywa 6 litrów benzyny na 100 km. Ceny rozpoczynają się od 219.000 zł.
Syrena Sport S270
Źródło: Chat GPT
Czy Syrena Sport ma bagażnik? Z przodu jest schowek o pojemności 125 litrów, za tylnymi siedzeniami znajduje się drugi – o pojemności 150 litrów. Znacznie większy bagażnik ma pojazd rządowy od FSO. Ma 650 cm długości, waży 4,5 tony i ma opancerzenie chroniące prezydenta przed ostrzałem z broni maszynowej. Bagażnik ma pojemność 550 dm3, ale nie to jest ważne. Pojazd został zaprojektowany w Starachowicach w FSC i spełnia surowe normy bezpieczeństwa. Napędza go hybrydowy silnik Andoria.
Limuzyna o nazwie kodowe „JP1918” Nie jest produkowana seryjnie, ale tylko dla najważniejszych urzędów – dostępna jest w wersji długiej opancerzonej oraz krótszych bez opancerzenia. Pod maską limuzyny dla prezydenta ukryto silnik o pojemności 5,5 dm3 i silnik elektryczny. Łączna moc zestawu to 520 KM a maksymalny moment obrotowy wynosi 1250 Nm. Pojazd z najcięższej konfiguracji rozpędza się do 150 km/h. W najlżejszej i najkrótszej wersji waży 2300 kg i mierzy 525 cm długości. Osiągi tej wersji są o wiele lepsze niż opancerzonej.
8-cylindrowy turbodiesel połączony z silnikiem elektrycznym rozpędza wersję podstawową do 240 km/h, setkę ten pojazd osiąga po 5 sekundach a zużycie paliwa wynosi średnio 11 litrów ON na 100 km. Zużycie paliwa wersji prezydenckiej to 18 litrów na 100 km. Oferta silników będzie obejmowała również słabszy silnik 6-cylindrowy o pojemności 3 litrów i mocy 340 KM. Będzie dostępny tylko w wersji krótkiej. Podstawowa wycena najtańszego modelu to 549.000 zł. Wersja długa i opancerzona? Około 1.700.000 zł.
FSO JP1918
Źródło: Chat GPT
Ofertę FSO uzupełnia również skuter i mikrosamochód. Najmniejszy SMYK to samochód klasy A, ale FSO nie zapomina o klientach potrzebujących pojazdów do poruszania się na niewielkie odległości. Skuter OSA ma nazwę, która nawiązuje do legendarnego poprzednika. Napędza ją silnik o poj. 124 cm3 i mocy 12 KM co wystarcza do osiągnięcia prędkości 85 km/h. Skuter waży 95 kg a zużycie paliwa wynosi 2,5 dm3 na 100 km. Ceny spalinowej Osy rozpoczynają się od 12.900 zł.
Elektryczna OSA ma silnik o mocy 5 KW i rozpędza się do 70 km/h. Akumulatory pozwalają na zasięg około 65-80 km w zależności od sposobu jazdy. Elektryczna OSA waży 110 kg. Ta wersja Osy jest wyceniana na 14.900 zł za wariant z podstawowym akumulatorem, wariant z akumulatorem o zasięgu do 100 km jest droższy o 2 tysiące zł. Drogo? Tak, ale Osa ma akumulatory wymienne w taki sposób, że ich wymiana zajmuje zaledwie 20 sekund. Ogniwa można łatwo regenerować.
Mikrosamochód Meduza jest oferowany wyłącznie z napędem elektrycznym. Do jego napędu służy silnik o mocy 10 KW. Pojazd oferowany jest z blokadą do 45 km/h lub bez (w zależności od sposobu rejestracji). Bez blokady rozpędza się do 65 km/h. Akumulator podstawowy magazynuje 10 KWh prądu i wystarczy na przejechanie 120-150 km. Opcjonalny akumulator ma może pomieścić 15 KWh co wystarczy na przejechanie 160-200 km. Meduza nie jest typowym „plastikowym” mikrosamochodem.
Skuter Osa i mikrosamochód Meduza (poniżej)

Źródło: Chat GPT
Pojazd posiada lekką, ale mocną klatkę bezpieczeństwa oraz czołowe i boczne poduszki powietrzne. Nie jest to wymagane w tej klasie pojazdów, ale Meduza została zaprojektowana w taki sposób, aby kierowca i pasażer byli chronieni przed skutkami zderzeń przy prędkości 56 km/h. Odpowiada to warunkom przeprowadzania testów NCAP z początku XXI wieku. Ważący 520 kg mikrosamochód według przepisów z tamtego okresu osiągałby pomiędzy 3 a 4 gwiazdki.
…
To cała oferta FSO i podległych jej fabryk. Tak, to bajka stworzona przez GPT. Co z tego? Nic, ale wnioski z tego są ciekawe. Po pierwsze – GPT kojarzy Nas ze Skodą. Za każdym razem próbuje wyrysować „coś”, co przypomina konstrukcje grupy VW. Tylko na wyraźne wskazanie stylu retro potrafi odwołać się do tradycji marki. Po drugie – lubi Porsche. Tak, dla niego FSO może być jak Taycan i Cayman. Ciekawe dlaczego nie może być jak Citroen czy Fiat? Ta bajka nie kończy się happy endem.
Wiemy jak skończyła się w 2002 roku. Później było tylko gorzej. Dziś zamiast fabryki mamy kolejne bloki stawiane przez deweloperów. Gdybając o przeszłości można zauważyć, że straciliśmy szansę, którą dobrze wykorzystała Skoda. To, że związaliśmy się ze „ściemniaczami” z Korei było efektem uprzedzeń nie wobec gospodarki niemieckiej, ale wobec Niemców w całej ich historycznej okazałości. Gdyby wdrożyć do produkcji pomysły z lat 60 i 70-tych to z pewnością oferta pozwoliłaby przetrwać FSO.
Na przeszkodzie do rozwoju stało wiele przeciwieństw – polityka, Fiat, brak pieniędzy i gospodarka planowana, gdzie zamiast jakości wyrabiało się normy ilościowe. O jakościowych nie słyszano. Jesteśmy jednym z niewielu krajów w Europie, które nie mają własnego producenta pojazdów na duża skalę. Ma go nawet Turcja, która w ciągu kilku lat z montowni Fiata i Renault stała się krajem, gdzie produkuje się SUV-y marki TOGG – Turcja ma swoją markę a My mamy … Melexa. Nie, nie można tego porównać.
Koniec bajki oznacza zawsze powrót do codzienności – życia bez magii, cudownych zrządzeń losu i pomyślności. Tak było tym razem. Koniec bajki o produkcji wielkoseryjnej to powrót do czasu, gdy dawne hale fabryczne i tor zamienia się w przestrzeń, w której ludzie już nie pracują a po prostu żyją i wychowują następne pokolenie. Trochę to smutne. W każdym takim miejscu powinna być wmurowana tablica, na której zostałby umieszczony napis o przeszłości tego miejsca. Też kiedyś tętniło życiem.






















