Najwyższy czas na zasłużony urlop. Przez cały rok na „Historii …” ukazuje się kilkadziesiąt publikacji. Czas odpocząć, ale czym wybrać się na dwutygodniowe szaleństwo? Najlepiej pojazdem, w którym można zdjąć dach albo przynajmniej zabrać na „pakę” rowery. Właściwie jedno i drugie, ale Chevrolet SSR to nie jedyny wybór, którym będziemy się sugerować. W ciągu ostatnich 100 lat w szopach i w wielkich fabrykach zmontowano wiele interesujących pojazdów, którymi można wyjechać na wymarzone wakacje.
Przed Wami 50 samochodów zabytkowych, które doskonale sprawdzą się podczas wakacyjnych wojaży. Oczywiście przegląd jest subiektywny zatem możecie sami dodać kolejne pozycje tego zestawienia. Zaczynamy.

Hanomag Kommisbrot (1925) – może tylko 10 KM i jeden cylinder, ale żaden francuski mikrosamochód nie jest dla niego konkurencją. Prędkość maksymalna to zaledwie 60 km/h, ale tylko 4 litry paliwa na 100 km. Może i „nie wygląda”, ale to prawdziwy roadster. Oryginalna konstrukcja.
|

MG TD (1949) – mały roadster z miękkim dachem. Rozpędzi się do 130 km/h, zabierze 2 osoby i dwie małe walizki. Najlepszy czerwony i koniecznie z oponami białymi. Poradzi sobie w szybkim ruchu, choć z pewnością nie ochroni przed skutkami złej pogody. Szyby boczne z folii to nie jest dobry pomysł.
|

Ford A Deluxe Roadster (1927) – wersja luksusowa popularnego Forda. Silnik o mocy 40 KM, prędkość maksymalna 104 km/h i pozycja za kierownicą dorównująca wysokością SUV-om w wersji bez stałego dachu. Niestety jest paliwożerny, ale da radę w normalnym ruchu. A … i te szprychy.
|
Kleinschnittger F125 (1950) – aluminiowy mikrosamochód z silnikiem o mocy 6 KM. Idealny jako pojazd na krótkie trasy wokół ośrodków wypoczynkowych. Na drogę międzymiastową lepiej nie wyjeżdżać. Prędkość maksymalna to jedynie 70 km/h, ale zużywa zaledwie 3 litry paliwa na 100 km.
|

Bugatti Typ 51 (1931) – Hanomag pozwala zabrać jedną małą walizkę, Ford nawet dwie większe. Bugatti? Jedną parę kąpielówek (koniecznie w morskim kolorze). Na autostradzie jego 8 cylindrów i 180 KM pozwoli dotrzymać tempa nowoczesnym turbodieslom. 200 km/h nie jest problemem.
|
Renault Colorale (1950) – może ma stały dach (to wyjątek w tym zestawieniu), ale za to zmieści 5 osób i ich bagaże. Jest ciężkie, silnik ma zaledwie 48 KM, ale całość prezentuje się niczym idealny pojazd do dalekiej turystyki. Niestety z prędkością podróżną 60-70 km/h będzie to długa podróż.
|

Mitsubishi PX-33 (1934) – SUV cabrio z dieslem i napędem na 4 koła zanim to było … dziwne. Idealny dla czterech pasażerów i ich bagaży. Duże koła, solidny napęd – z pewnością można zabrać lawetę z łódką. Niestety to raczej propozycja na jazdę po drogach lokalnych – nie jest to sprinter.
|
Nash Metropolitan (1953) – na wakacje dla dwóch osób i ich bagażu. Silnik o mocy 43 KM, prędkość maksymalna 120 km/h i zadowalająca ekonomia. Idealny do wolnej jazdy po nadmorskim bulwarze. Zwraca uwagę, śmieszy i nie pozostawia obojętnym. Można poczuć się jak bohater kreskówki.
|

Fiat 508 Łazik (1936) – z przeznaczeniem dla wojska. Dach i drzwi z plandeki, silnik o mocy 24 KM i tylko tylny napęd, ale jest lekki i z pewnością może być pojazdem plażowym. Niestety niedużo miejsca na bagaże a siedzenia nie zachęcają do długich podróży. To patriotyczny wybór.
|
Peugeot 403 Cabrio (1955) – średniej klasy kabriolet z silnikiem o mocy 65 KM. Na tyle sprawny aby poruszać się po polskiej autostradzie i na tyle duży, że pomieści 4 osoby i ich bagaż. Emocji? Zero, ale nie do tego został zaprojektowany. Samochód detektywa Colombo, który ma nie wyróżniać się z tłumu.
|

Kurogane 95 (1936) – terenowy roadster? Ten jest mały, ma 33-konny silnik i w ciasnym wnętrzu zmieści dwóch pasażerów i jedną średnią walizkę. Doskonały zamiennik Miaty, ale można nim jeździć po nieutwardzonej wiejskiej drodze. Szybszy od Hanomaga, ale z trudem osiągnie 80 km/h.
|
DKW Munga (1956) – mały łazik z charakterystycznym przodem i czterema pierścieniami na masce. To nie jest terenówka a raczej pojazd rekreacyjny dla czterech osób. Silnik o mocy 38 KM i przedni napęd? To pozostałość po osobowych DKW. Ciekawa opcja na krótkie wypady do lasu.
|

Auto-Union Typ D (1938) – idealny na samotne wakacje. 485 KM z 12-cylindrowego silnika szybko i niebezpiecznie pozwoli przenieść się nad morze. Bagaże? Zero albo tak jak w Bugatti – niezbędne minimum. W tym przypadku koszt przejazdu będzie większy niż w nowym Bugatti.
|
Mikrus Cabrio (1957) – silnik o mocy 14 KM z tyłu, przed nim 2 miejsca „duże” i 2 „mniejsze”. Z przodu bagażnik na dwie małe walizki. Prędkość podróżna około 60 km/h, maksymalna 90 km/h. Maluch, którym śmiało można wybrać się na krótką trasę we czwórkę. Zimny łokieć w Mikrusie to jest to.
|

Volvo TP21 (1944) – nawet 7 miejsc, miękki dach, wydajny napęd i możliwość pociągnięcia przyczepy. Idealny dla całej rodziny, ale jest ciężki (2,8 tony) i paliwożerny. Pod maską 6 cylindrów, 86 KM i niska ładowność (około 320 kg). Nie jest demonem prędkości (90 km/h), ale nie obawia się żadnego terenu.
|
Austin Healey Bugeye Sprite (1958) – mały brytyjski roadster napędzany 43-konnym silnikiem. Tylko dwa miejsca, zadowalająca ekonomia i osiągi oraz miniaturowy bagażnik. Nie jest piękny, ale na nadmorskim bulwarze z pewnością zwrócimy uwagę wielu przechodniów.
|

GAZ M20 Pobieda Cabriolet (1946) – duży bagażnik, wygodne siedzenia i miękki dach, który można złożyć pozostawiając całe boczne drzwi razem z ramką wokół okna. 4 drzwi, 50 KM i marna ekonomia, ale to ciekawa propozycja do dalekiej turystyki. Warszawa niestety nie była dostępna w takiej wersji. A szkoda.
|
Honda S500 (1962) – kolejny mały roadster dla dwóch osób oraz bagażnika na jedną dużą walizkę. Pod maską 44 KM z silnika motocyklowego. Mała, szybka Honda na ruch autostradowy i szybkie pokonywanie górskich zakrętów. Mało mocy, ale ogromna frajda z jazdy.
|

Willys Jeepster (1948) – terenowy roadster dla 2 osób i ich bagażu. Moc silnika to 63 KM i tylko tylny napęd. Mikstura Morgana i klasycznego Willysa pozwala na pokonanie długiego dystansu w przyzwoitym tempie. Z pewnością każdy zwróci na niego uwagę. Ma swój „dziwny urok”.
|
Mini Moke (1962) – raczej nie do ruchu po szybkich drogach, ale dla czterech osób na krótkie trasy. 34 KM z silnika Mini, ale to nie jest sprinter. Słabe zabezpieczenie przed złymi warunkami atmosferycznymi. Ma dokładnie 304 cm długości. Bagażnik? Nie istnieje, chyba, że przewozimy dwie osoby.
|
Co wybrać z modeli z lat 1925-1962?
Jak nad morze aby zaparkować i lansować się wśród SUV-ów to tylko w Volvo. Renault sprawdzi się jako pojazd na rodzinne wakacje a Pobieda będzie idealna na wakacyjny wyjazd integracyjny kilku wspólników. Dla klasycznego „gogusia” Jeepster wydaje się idealny a Honda z pewnością sprawdzi się wśród nastolatków. Osobliwy Mini Moke wydaje się być idealny dla każdego, ale niestety jego otwarte nadwozie jest jego największą wadą.
Co wybrałby Autor tego wpisu?
DKW Munga ma wszystkie zalety pojazdu wakacyjnego. Jest na swój sposób oryginalna, nie potrzebuje mocnego silnika i może mieć dach i drzwi z plandeki. Na wakacyjnych szlakach nie potrzebny jest napęd na wszystkie koła, ale solidność konstrukcji a to gwarantuje wojskowe pochodzenie pojazdu. To daleki przodek Audi serii Q co zobowiązuje, dodaje prestiżu i dodaje 100% do męskości. W końcu jeździła nim Bundeswehra a oni wiedzą co dobre. W odróżnieniu od reszty starych pojazdów wojskowych Mungę można łatwo kupić.
W latach 1963- 1978 wyprodukowano wiele ciekawych modeli, którymi śmiało można wyruszyć na zasłużone wakacje. Oryginalne kombi, roadstery, terenówki a nawet pojazdy rolnicze – każdy z nich może służyć jako pojazd na ciekawe wakacje. Nie każdym można podróżować w więcej niż w dwie osoby, ale brak miejsca wynagradzają osiągami lub karoserią, która przyciąga wzrok. Nie każdy z nich jest „demonem prędkości”, ale to czy na wakacyjnej trasie trzeba przekraczać dozwolone prędkości? W tej części 16 propozycji wyprodukowanych w latach 1963-1978.

Studebaker Wagonaire (1963) – amerykańskie kombi nowej generacji z dachem, którego tylną część można zsunąć i w ten sposób mamy nieograniczoną przestrzeń. Dużo miejsca, 6-cylindrowy silnik i wszystko dzięki czemu można wyjechać na ryby i łowić prosto z bagażnika samochodu.
|

Meyers Manx SR (1970) – kultowe buggy, ale to jego sportowa wersja. Podwozie Garbusa, silnik z Porsche 914 i nożycowe drzwi. Nadwozie narysowane jak superauto a pod nim szerokie koła z terenowymi oponami. Idealny na piaszczyste plaże. Bagażnik? Nie ma, ale we wnętrzu zmieszczą się 2 osoby i jedna torba z kąpielówkami.
|

Shelby Cobra 427 (1964) – bagażnik i ilość miejsca to pojęcia abstrakcyjne dla Cobry. W zamian za to wielki bulgoczący silnik i możliwość wyprzedzania na autostradzie prawie wszystkiego. Cobra nie jest ekonomiczna, ale zapewnia tornado we włosach, muchy w zębach i przyciąga rzesze gapiów na każdej promenadzie.
|

Suzuki Samurai (1970) – prawdziwa terenówka w rozmiarze mini. Idealna dla dwóch osób i ich bagażu. Prędkość podróżna to zaledwie 60-70 km/h a zatem w drodze nad morze lub w góry wszyscy będą je wyprzedzać. Komfort jazdy jak z powozu konnego. Ekonomia na poziomie „połowy Jeepa”.
|

Chevrolet Corvair II Monza (1965) – wielki kabriolet z silnikiem umieszczonym z tyłu. W środku wygodnie, z przodu miejsca na 4 średnie walizki a z tyłu świst doładowania 150-konnego silnika. Z racji niedopracowanego zawieszenia można jechać „zygzakiem”. Raczej to powolnej jazdy niż do szaleństwa po trójmiejskich drogach.
|

Skoda 110R (1970) – czechosłowackie Porsche ze słabym silnikiem, miejscem dla 4 osób i małym bagażnikiem z przodu. Układ jezdny pozwala na kontrolowane uślizgi przy małych prędkościach. Podjechać pod modny nadmorski klub, zaparkować przy Porsche i przygazować – bezcenne.
|

Fiat 850 Spider (1965) – mikrobagażnik, 34-konny silnik i piękna linia. Urszula Sipińska wiedziała co dobre. Idealny na wakacje we włoskim stylu – powoli, bez szaleństw, ekonomicznie i bez stresu. Lekki spider z tylnym napędem z włoskiej fabryki to generator samych „ochów” i „achów”. Po prostu jest śliczny.
|

FSR Tarpan (1973) – słaby silnik (najsłabszy diesel o mocy ok. 45 KM), marna jakość (brak dokładności w montażu), ale Tarpan ma duże możliwości przewozowe dzięki przesuwanej tylnej przegrodzie oddzielającej pasażerów od „paki”. Idealny na wypad do gospodarstwa agroturystycznego.
|

International Harvester Scout 800 (1965) – kolejny przedstawiciel „patosegmentu” SUV cabrio. Zdecydowanie lepszy niż Jeep CJ. Pod maską nawet 8 cylindrów, nad głową składana opończa a w środku miękka tapicerka i (być może) czerwone dywaniki i pokryte prawdziwą skórą siedzenia. Idealny na polną drogę i dojazd nad jezioro.
|

Fiat Nuova Campagnola (1974) – to nie pojazd na wakacje w papieskim stylu. Prawdziwa terenówka ze słabym dieslem (60-72 KM) i zerowym komfortem podróżowania. Niewiele większy od Samuraja, ale ma większy udźwig, twardy zdejmowany hardtop oraz ciekawą historię. Można ciągnąć Niewiadów do Castel Gandolfo.
|

Citroen Mehari (1968) – plażowa zabawka z silnikiem i zawieszeniem Citroena 2CV. Słaby silnik, ale niska masa własna, prosta konstrukcja i minimalna ładowność. Idealny na nadmorskie drogi wokół Saint-Tropez. Na autostradzie będzie blokować pas a szybkie manewry powodują mocne przechylanie się nadwozia.
|

AMC Pacer (1975) – tak, ma dach, ale ilość powierzchni przeszklonej, 6-cylindrowy silnik o dużym momencie obrotowym oraz szerokie i pojemne nadwozie pozwalają na powolne podróżowanie po najwolniejszym pasie autostrady. Mały i płytki bagażnik nie zachęca do pakowania dużych walizek.
|

VW Typ 181 (1968) – rekreacyjny Garbus z 4-drzwiowym otwartym nadwoziem o kanciastym kształcie. Słabe silniki, marne osiągi, ale łatwy do zdejmowania dach i pokrewieństwo z Kubelwagenem. Zero wygód, ale Typ 181 ma jedną wielką zaletę – jadąc na wakacje można poczuć się jak na wojnie.
|

Lotus Esprit S1 (1976) – może ma zamknięte nadwozie, ale za to dwa bagażniki i prawie leżące miejsca dla dwóch osób. Silnik o mocy 160 KM warczy za plecami. Lekki, ekonomiczny i niezwykle sprawny na autostradzie. W sam raz na drogi wokół Sardynii. Ucieknie przed każdą „gorącą laską” w śmigłowcu.
|

Porsche 914 (1969) – najwolniejsze i najtańsze Porsche zmontowane z części VW. Dwa małe bagażniki na 4 małe torby, za plecami tylko 80 KM, ale jest lekkie i całkiem szybkie. To targa i panel dachu można zmieścić do bagażnika. Zabawka, ale również w pełni funkcjonalne Porsche na długie trasy.
|

Subaru BRAT (1978) – japoński pickup rekreacyjny z silnikami o mocy 74-95 KM. Dwie osoby, dwa rowery lub materac pod plastikową nadbudową „paki”. Do tego stylowe naklejki i dumny napis „BRAT” na słupku. Idealny na krótki „wypad” na wieś lub na nadmorskie nieuczęszczane tereny.
|
Co wybrać z w/w propozycji?
Jak na ryby to Studebaker. Na nadmorskie piaski to wyłącznie Mehari. Na długie i kręte drogi na wyspach oczywiście Lotus. Na wypad do lasu jako transporter rowerów najlepsze będzie Subaru lub Tarpan. Jeżeli planujecie w wakacje pojeździć konno to przyczepę z koniem z łatwością pociągnie terenowy Harvester lub Fiat. Volkswagen swoim spartańskim wnętrzem nie rozpieszcza, ale z łatwością zmieści ekwipunek na wakacje pod namiotem. Jednak to duże kabriolety pokroju Chevroleta pozwalają na pełnię szczęścia, ale tylko do czasu przyjazdu do hotelu.
Co wybrałby Autor tego wpisu?
Volkswagena Typ 181. Dlaczego? Silnik Garbusa nie zachęca do szybkiej jazdy. W środku spartańskie wnętrze. Sztywny hardtop można zdjąć, przednią szybę położyć, z przodu zmieścić kilka walizek i pomknąć polną drogą. Nie ma napędu na wszystkie koła, ale ma wysoki prześwit i dociążoną tylną oś. Nawet, gdy VW zostanie uszkodzony to naprawi je każdy kowal i blacharz. Proste narzędzie, którym można pociągnąć lekką przyczepę. VW nie jest ekonomiczne, ale można nim wybrać się wszędzie i mieć pewność powrotu. To cecha, której brakuje większości przedstawionych propozycji
W latach 80-tych producenci pojazdów wprowadzili na rynek wiele tanich kabrioletów. Trend ten utrzymał się do początku XXI wieku. Wśród nich były również crossovery i prawdziwe terenówki. Modnym trendem był powrót do wzornictwa retro i rekreacyjne wersje samochodów użytkowych. Wśród ostatniej części zestawienia można wybrać „coś”, co z pewnością uczyni wakacje atrakcyjnymi. Ostatnią część zestawienia zaczynamy od Mercedesa klasy G, kończymy na „pewniaku” wymienionym w pierwszej części.
Mercedes G W460 Cabrio (1979) – jeszcze prawdziwa terenówka a nie „bulwarówka dla panci”. Pod maską solidny silnik (najlepiej 230 lub 280), zdejmowany dach, wygodne fotele i duży uciąg. W wersji krótkiej bagażnik jest mały. W tej wersji to pojazd dla dwóch pasażerów na kilkudniowy urlop.
|

BMW Z3 (1995) – mały roadster z wielkim silnikiem i bagażnikiem na dwie torby lub jedną walizkę. 6 cylindrów (albo tylko 4 o mocy 118 KM) mruczy z przodu. Siedzisz prawie na tylnej osi, jedziesz nad morze z wyłączonym radiem i oczywiście nie używasz migaczy. Można poczuć się jak Bond.
|

AMC Eagle Sundancer (1981) – terenowy kabriolet z wielkim pałąkiem przeciwkapotażowym. Oczywiście z napędem na 4 koła i solidnym, ale słabym 6-cylindrowym silnikiem (stosowanym później w Cherokee). Nie jest sportowy. Jest raczej do powolnego przemieszczania się w 4 osoby i cztery torby podróżne.
|

Lotus Elise (1995) – dla tych, co ważą tyle co nic i na wakacje potrzebują tylko głęboko wyciętych kąpielówek pewnej marki. Mały Szatan z silnikiem o mocy 120 KM to raczej zabawka na krótkie trasy wokół nadmorskich kurortów. Robi wrażenie, zużywa rozsądne ilości paliwa i nadal wygląda nowocześnie.
|

Fiat Panda 4×4 (1983) – słaby silnik, napęd na 4 koła? To nie może się udać. A jednak Panda potrafi zdobywać górskie szlaki i dwie osoby mogą w niej wygodnie spać. Na trasie w góry będzie stała w korku – prędkość podróżna to 80-90 km/h, ale … wygrywa z dużymi SUV-ami swoją wagą i dzielnością w sypkim i podmokłym terenie.
|

Skoda Felicia Fun (1995) – nie zachęca do szybkiej jazdy, ale wygląda jak pojazd plażowy. Ma przesuwaną ściankę jak Tarpan a w żółtym kolorze zwraca uwagę na parkingu przy plaży. Raczej dla dwóch, ale jak nie pada to dla czterech pasażerów. Zmieści rowery lub materac pod hardtopem. To już auto kolekcjonerskie.
|

Nissan EXA N13 (1986) – wymienne panele nadwozia czynią z niego idealny pojazd na każdą okazję. Można zrobić kombi z dachem typu targa. Otwierane reflektory i silnik o mocy 130 KM czynią z niego samochód sportowo-użytkowy. Idealny na długie trasy dla dwóch pasażerów. Trzeba tylko mieć duży garaż.
|

Audi TT Roadster (1998) – marzenie wiecznych nastolatków. Mocny silnik, w środku dwie osoby i dwie małe torby w bagażniku. Zwraca uwagę, cieszy jazdą i ma nawet napęd na wszystkie koła. To najlepsza wersja Golfa – ma z nim wiele wspólnego. Idealne na podbój wiejskich dyskotek.
|

Mazda MX-5 (1989) – Królowa roadsterów ma miejsce dla dwóch osób, mały bagażnik i tylny napęd. Idealna na letnią podróż za niewielkie pieniądze. Mazda jest ekonomiczna i nie obawia się żadnej autostrady. Nawet 88 KM w zupełności jej wystarczą do sprawnej zmiany pasa ruchu.
|

Smart Roadster (2002) – agresywny maluch dla dwóch osób. Minimum bagaży i silnika, maksimum frajdy. Moc 61 KM nie powala, ale jest lekki i pozwala zamiatać tyłem. Dla tych co bardziej cenią drogę do ulubionego miejsca wypoczynku niż sam cel podróży.
|

Toyota MR2 SW20 (1990) – „japońskie Ferrari” z mikrobagażnikiem i solidnym silnikiem. Dach typu targa, otwierane reflektory i wyczynowe osiągi. 175 KM w zupełności wystarczy do wyprzedzania wszystkiego w drodze do Trójmiasta. Najlepsza w czerwonym kolorze.
|

Daihatsu Copen (2002) – najmniejszy nowoczesny roadster dla dwóch szczupłych osób i dwóch małych toreb. Na krótkie, ale ciekawe wakacyjne wypady dla tych, co lubią oszczędzać. Daihatsu jeździ o kropelce, ale pozostaje zauważone wszędzie tam, gdzie parkuje. Mały, słodki generator radości.
|

VW Golf Country (1990) – ma dach, ale to najdziwniejszy Golf. Małe koła, duży prześwit i silnik 1.8. Wybitnie wyjątkowy i drogi. Idealny na wycieczkę w leśną głuszę. Niestety bagażnik jest mały dla spakowania bagaży czterech osób. Oby tylko nie zepsuł się w trasie bo to nie jest „zwykły” Golf i trzeba mieć tego świadomość.
|

Chevrolet SSR (2003) – wielkie V8, styl retro, wielka moc i krótka paka za sprawą … składanego sztywnego dachu. Pojazd tak oryginalny, że nie pozostaje obojętny. Przewiezie rowery, ale nadbudówki na pakę nie można zainstalować. To oryginalna mieszanka wszystkiego co wymyśliła motoryzacja.
|
Co wybrać?
Małe roadstery pełnią wyłącznie funkcję rekreacyjną i będą tylko „zabawką” do pokonywania tras nad morze lub w góry. Na ich tle AMC czy Skoda wydają się być optymalnym wyborem, który gwarantuje większą pakowność. Panda, Golf i klasa G to ciekawe opcje na wycieczki do wypraw w lekkim terenie. Nissan to całoroczne auto o wielu funkcjach, które ma tyle samo ograniczeń co zalet i lepiej nie zostawiać paneli nadwozia w garażu. Toyota to ewenement – na pewno „ktoś” pomyli ją z Ferrari. SSR będzie gwiazdą na każdym wakacyjnym zlocie samochodów amerykańskich.
Co wybrałby Autor zestawienia?
AMC Eagle czyli połączenie dziwnego z niepotrzebnym. Najlepiej z pancernym silnikiem, szczelnym dachem i sprawnym napędem. To oryginalna „meblościanka” o sportowym wyglądzie. Jeździ jak kanapowiec, jest względnie trwały i ma skuteczne zabezpieczenie przez „wywrotką”. Zmieści 4 osoby i bagaż. Ciekawa opcja na wakacje, ale niestety o sprawny egzemplarz trudno. Pozostało ich niewiele, ale to nie ma nic innego co idealnie łączy skrajne cechy wielu pojazdów. Kabriolet „na szczudłach” to najlepsza opcja na wakacje.
… a z całego zestawienia?
Mercedes G w krótkiej wersji z miękkim dachem. Do tego silnik minimum 350TD lub 320 i śmiało można wyruszyć na autostradę, pokonać piaszczystą plażę lub górską kamienistą drogę. Ma krótki bagażnik, ale gdy jedziemy w dwie osoby można w niego spakować niemal wszystko. Dodatkowo może pociągnąć ciężką przyczepę. To, że jest na bakier z ekonomią musimy mu wybaczyć. Przecież wakacje nie trwają wiecznie a klasa G nawet gdy się popsuje to naprawią ją wszędzie. To wybór optymalny – pozbawiony pewnej dawki „szaleństwa”, ale to również gwarancja bycia przygotowanym na wszystko.
Visited 7 times, 1 visit(s) today