Scammell – wóz do ciężkiej roboty

przez | 21 kwietnia, 2025

Oglądając kroniki wojenne często można zauważyć, że armia brytyjska była wyposażona w duże pojazdy podobne do ciężarówek. Miały one jednak inne zadanie niż przewożenie „czegoś” na swojej pace. Zwykle służyły jako holowniki do machin wojennych – czołgów, armat i … ciężarówek. Holownik był odmianą ciężarówki wyposażoną w solidną ramę oraz silnik o dużej mocy. Jednym z producentów tych ogromnych i paliwożernych maszyn był brytyjski Scammell.

Historia firmy sięga czasów, gdy jedynym środkiem transportu dla wojska była kolej. Firma została założona w 1896 roku i od początku był to rodzinny biznes. Pierwsze ciężarówki o napędzie spalinowym Scammell wyprodukował dopiero w 1921 roku. Co było powodem tak długiej zwłoki? Moce ówczesnych silników spalinowych, które nie były wystarczające do uciągu kilkunastu ton. Scammell korzystał z innego, sprawdzonego napędu – kotła i mocy ciśnienia pary wodnej.

Przez pierwsze dwie dekady Scammell produkował nadwozia do wagonów kolejowych a także lokomobile i ciężarówki o napędzie parowym. Pierwsza ciężarówka tego producenta miała DMC równe 7,5 tony. Niewiele, ale z każdym kolejnym rokiem ładowność i moce silników systematycznie rosły. Dzięki temu już pod koniec lat 20-tych udało się zmontować model o DMC równym 100 ton. To pozwalało holować ciężki czołg po najtrudniejszym terenie.

Scammell o DMC 100 ton 

Źródło: Heritage Prints & Wall Art

Jeżeli nie holowanie, Scammell mógł przewieść na lawecie czołg, armatę lub … przęsło mostu do czego holownik tej marki był wykorzystywany w czasie pokoju. Do tego mógł służyć model Pioneer produkowany w latach 1927-1945. Był tak udaną konstrukcją, że armia brytyjska korzystała z niego jeszcze w latach 80-tych XX wieku. Był prostym i niezawodnym narzędziem, którego nie można było zastąpić nowoczesnymi pojazdami podobnej klasy. Wyprodukowano ich 3414 sztuk.

Co to był za pojazd? W skrócie – ważył 8,5 tony, miał ładowność 3 ton i potrafił holować 20-tonową przyczepę. 3 osie, silnik o mocy 103 KM i 6-biegowa przekładnia. Nie był „demonem prędkości” – rozpędzał się do 40 km/h, ale nie to było najważniejsze. Pioneer okazał się być konstrukcją sprawdzoną w warunkach wojennych i z dumą ciągnął armatę podczas Dnia Zwycięstwa w Londynie w 1946 roku. Historia tego producenta nie jest wolna od „motoryzacyjnych wynalazków”.

Czytaj:  W d... mam Twoje 5 gwiazdek

W połowie lat 30-tych do oferty wprowadzono nietypowy ciągnik siodłowy – trójkołowca o DMC równym 3 lub 6 ton. Po wojnie ten model gruntownie zmodyfikowano i nadano mu nazwę „Scarab”. Pojazd napędzał zmodyfikowany silnik Citroena lub Chenarda-Walckera (producenta m.in. mikrobusów). Do jego napędu stosowano również diesle Perkinsa. Pojazd służył głównie do holowania ciężarów na terenach fabryk i nie był konstrukcją popularną wśród klientów indywidualnych.

Scarab jako holownik

Źródło: Classic World

W połowie lat 50-tych Scammell został przejęty przez Grupę Leylanda. W tym czasie większość ciągników siodłowych produkowanych przez tego producenta miała uciąg 50 ton. W latach 60-tych kabiny ciągników były wykonywane z włókna szklanego a ich linie projektował sam Michelotti. Układ kabiny typu COE pozwolił na wydłużenie przestrzeni ładunkowej, ale to już nie było „to”. Scammell zawsze był kojarzony z „nosem” na wzór amerykańskich ciężarówek.

Takim modelem pozostał Contractor. Miał długi „nos” a w nim znajdował się mocny silnik. Co ciekawe, na rynek australijski oferowano odmianę z dwiema osiami z przodu. Każde z kół tych osi było skrętne. Pojazd mógł służyć jako ciągnik do pociągów drogowych (ich historię opisywałem kilka lat temu) i był wyposażony w osłonę na wypadek zderzenia z dużymi zwierzętami. Na australijskich drogach to kangury rządzą ruchem drogowym i zderzenie z nich potrafiło poważnie uszkodzić pojazd.

Co napędzało powojenne konstrukcje? Silniki Detroit Diesel a nawet diesle konstrukcji … Rolls-Royce. Przykładem takiego silnika był oferowany w latach 70-tych 26-litrowy, 12-cylindrowy i 48-zaworowy silnik o mocy 625 KM. Mało? Dla tej konstrukcji ważniejszy był moment obrotowy. Silnik oznaczono jako „CV12TCE”. Zaopatrzony w ten silnik model Contractor mógł służyć w budownictwie do przewozu uzbrojonych (żeliwem) elementów żelbetonowych.

Scammell Contractor oraz silnik CV12TCE (poniżej)

Źródło: Flickr

Niestety w latach 80-tych brytyjski przemysł motoryzacyjny przechodził poważny kryzys. Jego ofiarą w 1988 roku padł również Scammell. Choć wcześniej to DAF kupił Leylanda (powojennego właściciela fabryki) , nie zdecydowano się na kontynuację produkcji. Fabryka została zamknięta. Czy to oznaczało koniec marki? I tak, i nie. Scammell odegrał ważną rolę w operacji „Pustynna Burza”. Model Commander napędzany słynnym „dieslem Rollsa” był wykorzystywany do transportu czołgów.

Czytaj:  David, który przywraca do życia

Commander potrafił jednocześnie przewieść na lawecie dwa czołgi czego nie potrafiła żadna „normalna” ciężarówka. Był to ostatni, ale bardzo ważny epizod w historii brytyjskiego producenta. Od tego czasu pojazdy tej marki widuje się okazjonalnie podczas transportów ponadnormatywnych oraz podczas defilad wojskowych. To twarde sztuki, które będą używane jeszcze przez kilkadziesiąt lat. Scammell nie da o sobie zapomnieć.

Visited 4 times, 1 visit(s) today