DNA marki według „Historii …”, #11 – Mercedes

Podobno, gdy pierwszy Simplex wygrał wyścig „zaczęła się era Mercedesa”. Tak naprawdę zaczęła się dwie dekady wcześniej od pierwszych szkiców pojazdu napędzanego silnikiem spalinowym, które w swojej szopie narysował Karl Benz. Mercedes niesłusznie uważany jest za najstarszego producenta samochodów (jako marka nie, gdyż najstarszy jest Peugeot). Mówi się, że „bez gwiazdy nie ma jazdy”. To… Czytaj całość: DNA marki według „Historii …”, #11 – Mercedes »

Porsche, którego nie było

W połowie lat 30-tych Ferdynand Porsche był osobistością znaną w całej Europie. Choć sam nie miał własnej firmy produkującej  samochody (ta została zarejestrowana w 1931 roku, ale nie produkowała samochodów a tylko świadczyła usługi doradcze), pracował dla kilku producentów jednocześnie. Wszyscy chcieli jego doświadczenia i talentu, ale najbardziej chcieli go … naziści. To dla nich… Czytaj całość: Porsche, którego nie było »

Dyplom? A po co to komu?

Żeby zostać inżynierem motoryzacyjnym trzeba mieć skończone studia – tak twierdzą pracodawcy i opinia społeczna. Wśród nas pojawiają się również ludzie, którzy mają talent a nie mają dyplomu. Mają doświadczenie godne „garażowca” – potrafią być doskonałymi konstruktorami jednocześnie nie znając teorii dotyczącej swojej pracy. Historia motoryzacji zna wiele przypadków, gdy nie mając dyplomu „ktoś” zostaje… Czytaj całość: Dyplom? A po co to komu? »

Pio – ojciec Fiata 127

Moja babcia często mówiła, że „są ręce, których szkoda do ziemi złożyć”. Wśród ich jest wiele młodych osób, których życie kończy się u progu prawdziwej kariery. Przykłady znajdziemy w każdej branży. Z pewnością kojarzycie nazwę „Klub 27” – odnosi się do muzyków, którzy zmarli w tym wieku. Podobne przykłady znajdziemy w motoryzacji. Jednym z nich… Czytaj całość: Pio – ojciec Fiata 127 »

Rzecz o licznikowej nieskończoności i … o skromności

Do końca XIX wieku prędkościomierz nie należał do standardowego wyposażenia pojazdów. Gdy się wreszcie pojawił to u kierowców pojawiła się chęć osiągania jak najwyższych wskazań. Prędkości trzycyfrowe uważano za szaleństwo a ich osiąganie uważano za wariactwo, podczas którego można przenieść się w czasie lub stracić głowę. W XX wieku wskazania na prędkościomierzach wzrosły czterokrotnie a… Czytaj całość: Rzecz o licznikowej nieskończoności i … o skromności »

Simms i jego pancerne zabawki

Na polu bitwy potrzebna jest broń i dwie strony konfliktu. Wiek XX udowodnił, że potrzebne są różnego rodzaju machiny – pojazdy zaopatrzenia, łączności, czołgi, motocykle czy nawet rowery. Ich historia często jest dłuższa niż wiek. Wystarczy wspomnieć projekty machin latających, czołgów czy łodzi podwodnej projektu Leonarda da Vinci. Oczywiście były to jedynie rysunki a nimi… Czytaj całość: Simms i jego pancerne zabawki »

DNA marki według „Historii …”, #10 – Porsche

Dla jednych Porsche to „Garbus na sterydach”, dla drugich to wynalazki, które zmieniły XX wiek. To „marka osobista”  – choć pojęcie to funkcjonuje dopiero kilka lat. Porsche to … Ferdynand Porsche – człowiek i jego geniusz wykorzystany w różnych celach – dla sportu, rekordów oraz na polu bitwy po niewłaściwej stronie. Porsche ma status producenta,… Czytaj całość: DNA marki według „Historii …”, #10 – Porsche »

David i jego atomowa makabra

W latach 30-tych Aston Martin był manufakturą, którą nie wyróżniała się niczym spośród innych brytyjskich „szop”, w których rzemieślniczymi metodami montowano samochody sportowe. Pieniądze pochodzące od hrabiego Zborowskiego pomogły w rozruchu działalności. Pomógł również sport, ale oferta była okrojona do niepraktycznych wyścigówek i dwudrzwiowych kabrioletów. Klienci zainteresowani ofertą oczekiwali pojazdu o wygodnym wnętrzu i o… Czytaj całość: David i jego atomowa makabra »

Gdy dwa koła to zbyt dużo …

Już pierwsze jednoślady były wyposażone w minimum dwa koła. Prototypy rowerów czy pierwsze motocykle wyposażano w dwa koła i „tylny napęd”. Oczywiście, po upływie lat na rynku pojawiły się trójkołowce – były bardziej stabilne, choć na łuku drogi podnosiły jedno z tylnych kół. Ilość kół i osi rosła, ale pojawili się konstruktorzy, którzy uważali, że… Czytaj całość: Gdy dwa koła to zbyt dużo … »

Z „Historią … u rolnika” czyli historia ciągników rolniczych

Rolnictwo od niepamiętnych czasów pełniło szczególną rolę w gospodarce. Do końca XVIII wieku opierało się na pracy człowieka oraz siły pociągowej zwierząt. Maszyny z tego okresu pozwalały na przyspieszenie pracy, ale kluczowe dla osiągnięcia lepszej wydajności okazało się zastąpienie siły zwierząt pociągowych siłą maszyny parowej, która może pracować wiele godzin bez przerwy. Na pojawienie się… Czytaj całość: Z „Historią … u rolnika” czyli historia ciągników rolniczych »