O planach na przyszłość, Daihatsu i doktorze Kaczmarku

przez | 6 lipca, 2025

Koniec „sezonu ogórkowego” to czas kiedy powoli wracamy do pracy. Lista zadań uzupełnia się o nowe „czelendże”, z których część to działania generyczne (powtarzalne) a perłą wśród nich są zupełnie nowe wyzwania. Nuda to pewność, stagnacja jest jednak nudna w dłuższej perspektywie czasowej. Trzeba jej unikać – z czasem staje się przyczyną zniechęcenia i wypalenia zawodowego. Czasem koniec nudy osiąga się przez trzaśnięcie drzwiami i rozpoczęcie nowej, jeszcze nieznanej drogi.

Przed „Historią…” nowe wyzwania. Część zadań jest już rozpoczętych. Właśnie dołączyły ogłoszenia sprzedaży pojazdów zabytkowych oraz pomoce dla kierowców. Na profilach w mediach społecznościowych dzieje się „akcja antydemencyjna” – mniej wpisów i brak powtórzeń to jej główny cel. Nowe teksty już przygotowane – tym razem są bardziej zróżnicowane niż dotychczas. Powoli nagrywa się … Youtube. Tak, wreszcie doczekaliście się głosu i obrazu, ale na miliony wyświetleń nie liczymy.

Tik-tok? Nie, to nie dla „Historii …”. Równie dobrze mógłby być OnlyFans – skoro można tak mieć dostęp do korepetycji z „Matmy” to i kanał motoryzacyjny może być na tej platformie. Poważnie? Nie. Tu należy wyjaśnić absurd powielania treści na dziesiątkach platform w celu zapewnienia sobie zasięgów dla celów reklamowych. Reklamy?  Współprace? Oczywiście – blog jest na to otwarty, ale nie na żadne MLM-y i badziewie niezwiązane z motoryzacją. Niestety nie możemy opędzić się od takich propozycji.

Przyszłość Naszego bloga?

Źródło: Google

Kilkukrotnie próbowano przejąć Nasz serwer i profile. To już przestaje być zabawne. Tych, którym zależy na Naszych zasięgach, uspokajam – przy takich zasięgach niewiele sprzedadzą swojego badziewia kupionego w Chinach. Mamy specyficznych odbiorców i do nich trafiają tylko specyficzne treści. 99% odbiorców to przedstawiciele „płci mądrej”, z czego większość to „40+” pochodzący z dużych miast. Ostatnią rzeczą jakiej potrzebują są graty za grosze służące do gotowania i sprzątania. Bardziej potrzebują olejów i części.

Czytaj:  Felieton na czas zarazy

Studenci pytają o wpisy gościnne. Owszem, istnieje taka możliwość. Dotyczy to tylko i wyłącznie publikacji w ramach zaliczania prac cząstkowych. Oczywiście, wcześniej należy redagować tekst i dołączone media a całość wysłać na adres naszej skrzynki. Wśród planów jest również konkurs na autorski wpis i atrakcyjna nagroda. Szczegóły zostaną wkrótce opublikowane. Wśród planów jest również zmiana dni publikowania wpisów. Tak, rozważamy to, gdyż nie można żyć od poniedziałku do piątku.

Zatem … od września zaczynamy publikować w … losowe dni, z częstotliwością porównywalną do dotychczasowej. To Nasza metoda na brak nudy na blogu. Zatem … „wypatrujcie naszych znaków”. Dlaczego? W celu zapobiegania nudy. To ona sprawia, że nie chce się zaglądać na Naszego bloga. Rozumiemy to i zapewniamy poprawę. Chcąc uniknąć nudy zdecydowaliśmy się na kilka tekstów, które z pewnością nie wpłyną na płatne współprace a raczej spowodują niechęć u wybranych przedstawicieli producentów.

„Historia …” ma poprawność polityczną tam, gdzie niejaki doktor Kaczmarek* zagląda na „randce z facetami po 40-tce” (nie pytajcie o szczegóły). Nawet kilku zainteresowanych współpracą z tego powodu odmówiło, gdy zostali poinformowani, że nie podlizujemy się za pieniądze. Dotyczy to zarówno recenzji jak i reklam. Recenzje? Tak, już wkrótce recenzje kolejnych książek – prosicie o to, podobnie jak o zestawienie przedsiębiorstw motoryzacyjnych, które kooperowały z nazistami. To wszystko już we wrześniu.

A … i jeszcze jedno.

Pytacie co się stało z Daihatsu? Jest i za kilka dni wyjedzie na drogi. Czerwony kij zakupiony i cierpliwie czeka w bagażniku na pierwsze użycie. Daihatsu jest teraz bardziej czerwone niż Rosso Corsa i Testarossa razem wzięte. Pozostaje tylko dobrze je zakonserwować i przejrzeć mechanikę pod kątem drobnym napraw. Dlaczego nie damy mu odejść z godnością? Przed nim jeszcze dziesiątki tysięcy kilometrów. Do „strefy czystej głupoty” wjedzie bez problemu. Jego mały silnik spełnia normę EURO 4.

Czytaj:  Ostatni bastion motoryzacji

Daihatsu jeszcze będzie służyć kilka lat. Nie musi być najlepsze, świecić diodami i oślepiać ekranem. Po prostu działa – na przekór tym, którzy twierdzą, że to wstyd jeździć takim … i tu pada milion inwektyw pod adresem tego sympatycznego „Malucha”. Jedyne co jako właściciel tego pojazdu mogę odpowiedzieć to to, żeby każdy maruder dał mi całusa tam gdzie zagląda doktor Kaczmarek. Amen.

*To znany urolog.

Visited 9 times, 1 visit(s) today