Miasto, tor i legenda

przez | 6 października, 2024

W Kraju Loary, w departamencie i nad rzeką o tej samej nazwie – Sarthe znajduje się miasteczko Le Mans. Pierwsze wzmianki o nim znajdują się w „Geografii” Ptolemeusza. W czasach cesarstwa leżało w prowincji Galia Lugdunensis a w XI wieku, gdy było głównym miastem stolicy Maine, stało się areną walk hrabiów Anjou i książąt normandzkich. Z niemieckiej okupacji zostało wyzwolone przez amerykańską 5. Dywizje pancerną. Stało się to 8 sierpnia 1944 roku. Historia tego miejsca jest ciekawa, szczególnie z jednego powodu.

Le Mans liczy sobie 150 tys. mieszkańców. Na zwiedzających czeka mało atrakcji: starówka oraz kościół pod wezwaniem św. Juliana. Jednak tysiące odwiedzających Le Mans turystów przyjeżdża tam z innego powodu. Raz w roku to miasto staje się świątynią sportu motorowego. Tylko na jeden dzień, ale przygotowania do niego trwają cały rok. Tak jest od 1923 roku, czyli od pierwszej edycji słynnego 24 – godzinnego wyścigu. Po raz pierwszy do wzmagań na trasie tory wokół miasta wyruszono 26 maja 1923 roku.

Chcąc wygrać należało pokonać możliwie największą liczbę okrążeń w ciągu jednej doby. Kierowca nie był sam. Rekord ustanawiał zespół trzech kierowców, którzy zmieniali się co dwie godziny. Tor pierwotnie miał długość 17 262 m, z czego część trasy przebiegała ulicami miasta. Pierwszą edycję wygrał francuz Andree Legache na samochodzie Chenard – Walcker przejeżdżając w 24 h dokładnie 128 okrążeń. Rok później 3 – litrowy Bentley przejechał „tylko” 120 okrążeń. Rekord Chenarda nie utrzymał się zbyt długo.

Pit stop Bentleya – Le Mans 1925

le-mans-1925

Źródło: primotipo.com

Wynik Chenarda pobito dwa lata później na samochodzie Lorraine – Dietrich. Pod koniec lat 20-tych na trasie Le Mans niepokonane były pojazdy braci Bentley, które potrafiły w 24h przejechać 154 okrążenia toru (w 2003 roku Bentley przejechał ich ponad 300). Na przełomie lat 20 i 30-tych już żadnemu uznanemu producentowi nie wypadało nie pokazać się na trasie tego wyścigu, stąd jego renoma była już w pełni uzasadniona. Za producentami przyszli sponsorzy oraz inwestorzy, którzy chcieli prowadzić tu interesy.

Czytaj:  Jean i jego odrzutowe pudełka

Wraz z liczbą przejechanych okrążeń i osiągów bolidów wzrastały prędkości, co wymusiło przebudowę toru. Skrócony do 16,3 km tor był areną zmagań Bentleya i Alfy Romeo. Kolejna przebudowa spowodowała dalsze zmiany – tor miał „tylko” 13,5 km długości a uzyskiwane wyniki przekroczyły liczbę 200. Wynik 218 okrążeń uzyskała Alfa Romeo prowadzona przez Raymonda Sommera w 1932 roku. Dopiero w 1935 roku Brytyjczyk Johny wygrywając na Lagondzie (marka założona przez śpiewaka operowego) zakończył w 1935 roku dominację Alfy.

W 1936 roku wyścig się nie odbył. W edycji 1937 i 1939 wygrało Bugatti, w 1938 roku triumf odniósł francuski Delahaye. Na kolejny wyścig należało poczekać aż do 1949 roku. Dopiero wtedy warunki pozwalały na wznowienie wyścigu. Wznowione zawody wygrało, wówczas mało znane, Ferrari a rok później po 1. miejsce podium sięgnął Talbot. W sezonie 1951 najwięcej okrążeń pokonał Jaguar prowadzony przez Petera Walkera. Wówczas nikt nie spodziewał się, co na trasie Le Mans wydarzy się 4 lata później. Wydarzyło się … najgorsze.

11 czerwca 1955 roku podczas Le Mans wydarzył się najtragiczniejszy wypadek w sporcie motorowym. Gdy Mike Hawthorn postanowił zjechać do boksu jadący za nim Lance Macklin odbił w lewo. Tuż za nim znajdowały się dwa Mercedesy, którymi kierowali Juan Manuel Fangio i Pierre Levegh. Ten ostatni nie wyhamował i z ogromnym impetem, przy prędkości 200 km/h uderzył w auto Macklina. Kierowca zginał a fragmenty bolidu siła zderzenia wyrzuciła na trybuny. Zdawało się, że nie ma wielu rannych. Wyścig trwał dalej.

Wypadek na Le Mans – 1955 r.

2984104600000578-3118840-image-a-30_1433972180260

Źródło: Daily Mail/AFP/ Getty Images

Po 9 godzinach jazdy zespół Mercedesa zrezygnował, choć jego kierowcy mogli wygrać. Bilans zabitych i rannych, który sporządzono tuż po wyścigu, na trwale wpisał się w historie wyścigów: 82 zabitych oraz 120 rannych. Po tym wydarzeniu Mercedes wycofał się z zawodów sportowych. Dopiero w 1987 wrócił na trasy wyścigów torowych. Niektóre kraje, jak np. Szwajcaria na trwałe zakazały organizacji tego typu imprez. Dopiero w 2007 r. Szwajcarzy znieśli zakaz. Po tej tragedii FIA zaczęła bardziej przyglądać się organizacji tego typu imprez.

Czytaj:  Campari - największy u Enzo

Koniec lat 50-tych to czas dominacji Jaguara. W 1956 roku tor znowu przebudowano, co nie przeszkodziło Jaguarowi w kolejnych wygranych. Dwa lata później zwyciężyło Ferrari, w 1959 roku Aston Martin. Rok później zaczęła się trwająca 10 lat walka Ferrari z Fordem, którą zakończyła wygrana Porsche w 1970 roku. W sezonach 1972-1974 wygrywała francuska Matra, po czym po kilku latach znowu Porsche. Jaguar w sezonie 1988 i 1990 przypomniał o swoim istnieniu wygrywając m.in. z Mercedesem.

W 1991 roku zwycięstwo padło łupem Mazdy, wówczas najszybszej „szuflady” na torze. Bolid Mazdy z łatwością przekraczał na prostych ponad 400 km/h. Rok później zwyciężył Peugeot a w 1994 r. Dauer, który był unowocześnioną wersją Porsche 962. McLaren F1 w 1995 roku pokazał, że jest najszybszy także na torze a rewelacją następnego sezonu był TWR – mały brytyjski producent. Po kolejnych wygranych Porsche, w 1999 roku na najwyższym stopniu podium stanęli kierowcy BMW.

Trwająca do dziś „epoka Audi” zaczęła się w 2000 roku. Od tego momentu, oprócz wygranego przez Bentleya (będącego konstrukcją … Audi) wyścigu w 2003 roku, Audi jest liderem w Le Mans. Skutecznie wygrywa z Peugeotem. Od kilku lat zamiast jednostek benzynowych do napędu bolidów używa się również silników wysokoprężnych, które obecnie są wspomagane przez silniki elektryczne. Dzięki temu mniej czasu traci się na uzupełnianie paliwa i zyskuje cenne sekundy. Ten rodzaj napędu od 10 lat z powodzeniem stosują Audi i Peugeot.

Typowa „szuflada” z Le Mans – Audi R15 TDI

09

Źródło: Audi Motorsport

Tor w Le Mans był bohaterem wielu filmów. To tu kręcono film pod tym samym tytułem. Wśród głównych aktorów: Steve McQueen i Porsche 917. Bohater innego filmu, Michel Valiant pokonywał go za kierownicą Pagani Zondy z zamkniętymi oczami. Nie był sam, gdyż siedząca obok dziewczyna mówiła mu, kiedy na skręcać. Czy ktoś tak potrafi? Le Mans jest również obecne w grach komputerowych a producenci superaut chętnie wykorzystują nawierzchnię toru do testów własnych konstrukcji.

Czytaj:  Piękności z szopy Franka

Tor dla wyznawców automobilizmu jest ważniejszy niż zabytki Le Mans. Gdy wyścig się skończy każdy może przejechać się legendarną trasą. Jeżeli nie masz odpowiedniego auta, w garażach toru działa wypożyczalnia, w której można dobrać pojazd zgodny z oczekiwaniami lub zasobnością portfela. W ten sposób można poczuć się jak Juan Manuel Fangio, Bruce McLaren albo jak Steve McQueen – każdy z nich tu jeździł i wygrywał. Jeżeli nie, kolejne Le Mans już za rok. Może jakiś zespół ma wolny fotel kierowcy?

Visited 7 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *