Karoseria Superlekka

przez | 29 grudnia, 2024

Wśród pracowni karoseryjnych obecnie najbardziej znane są te pochodzące z Włoch. To Bertone, (Pinin) Farina, Zagato czy Giugiaro od niemal wieku dyktują trendy w motoryzacji i kształcą kolejne pokolenia projektantów. Na kartach historii włoskiej motoryzacji coraz częściej zapomina się o pracowni Carrozzeria Touring, która w latach 1926-1966 projektowała i produkowała karoserie do sportowych i luksusowych samochodów różnych marek – głównie włoskich, brytyjskich oraz niemieckich. Założycielem pracowni był Felice Anderloni.

Anderloni zaczynał jako … projektant, ale nie miał zaplecza technicznego. W zamian za to miał szczęście i szybko znalazł pracę u dużego producenta. Jako 20 – latek rozpoczął pracę dla Peugeota. Później projektował Isotty Fraschini. Kompletne zaplecze techniczne udało mu się zorganizować gdy był już „po 30-tce”. Zakład znany pod nazwą Carozzeria Touring rozpoczął działalność dopiero gdy Anderloni miał 44 lata. Była już połowa lat 20-tych, kiedy konkurencja miała renomę, doświadczenie i wiele znanych projektów. Anderloni ich jeszcze nie miał.

Felice Anderloni (1882-1948)

Źródło: wikimedia

Konkurencja zaczynała przynajmniej kilkanaście lat wcześniej od projektów powozów konnych i miała przewagę. Anderloni szybko wymyślił sposób jak ją pokonać. Kluczem do zainteresowania klientów były materiały i sposób ich łączenia. W latach 20-tych karoserie były wykonane ze stali lub częściowo z drewna. Były ciężkie a pomimo tego nie zapewniały wystarczającej sztywności skrętnej. Pomysł był genialny w swojej prostocie. Było to rozwinięcie pomysłu innego producenta karoserii – Weymann, który opracował autorską metodę konstrukcji lekkich karoserii.

Weymann pod arkuszami blachy dla wzmocnienia szkieletu stosował przestrzenną kratownicę. Była lekka a mimo tego doskonale usztywniała nadwozie. Anderloni poszedł o krok dalej – zamiast zamkniętego profilu zaczął stosować puste. Tak oto z pustych, cienkich rurek powstał szkielet, do którego montowane były części nadwozia. Dzięki zastosowaniu znacznej ilości takich rurek całość była lekka i sztywna. Już w 1926 roku z jego warsztatu wyjechało kilka pojazdów zaopatrzonych w karoserię „jego” pomysłu. Kto był pierwszym klientem nowego warsztatu?

Pierwszymi klientami byli właściciele Isotty, którzy na wieść o powołaniu nowej firmy zamawiali jedynie podwozia a karoserie zlecali manufakturze Anderloniego. Najlepszym przykładem stylu, w jakim projektował karoserie dla Isotty jest model 8A. Limuzyny Isotty z karoserią Anderloniego można określić jako – „prostota i elegancja”. Miały zachowawczy styl, ale nie wyglądały tanio. Popisem umiejętności był natomiast „Flying Star” – roadster o opływowych kształtach. Tym modelem Touring śmiało wjechał w latach 30-te. Była to najbardziej pracowita dekada dla tej manufaktury.

Isotta Fraschini 8A „Flying Star”

Źródło: carstyling.ru

W latach 30-tych ilość zamówień przekraczała możliwości manufaktury. Większość z nich dotyczyła zmiany karoserii na wyczynową według „autorskiego” pomysłu Anderloniego. Tak oto na znaku firmowym pojawił się napis „Superleggera”. Klienci chwalili ten pomysł, gdyż pojazd miał dobre osiągi, był stabilniejszy podczas szybkich manewrów i zachował praktyczność. Tak oto narodziła się „Carozzeria Superleggera” – karoseria dla wyczynowego pojazdu, który chce być jednocześnie praktyczny i piękny. Karoseria skrojona dla każdego pojazdu. Bardzo droga karoseria …

W latach 30-tych głównymi klientami byli włoscy i niemieccy producenci. Alfa Romeo, Mercedes i BMW chcieli opracować pojazdy z lekkim zakrytym nadwoziem, które mogło pomóc podczas prób prędkości i podczas wyścigów. Touring opracował kilka konstrukcji na podwoziu Alfy 6C i 8C, Mercedesów 320/380/500 oraz BMW serii 300. W tym czasie metalowe elementy szkieletu zastąpiono lżejszymi z aluminium. Konstrukcje przez to były jeszcze lżejsze a materiał pozwalał „wyczarować” dowolne kształty karoserii. Najlepsze przykłady?

Alfa Romeo 8C 2900B Touring
i BMW 328 Berlinetta Touring (poniżej)

Źródło: motor1, carstyling.ru

Najbardziej znanymi dziełami Touring z tamtego okresu były Alfy 8C oraz BMW 328 przygotowane na Mille Miglia i Le Mans. Dzięki lekkości i aerodynamice były szybsze niż ich standardowe odmiany. Miały sportowe proporcje – długi przód, krótką kabinę oraz tył uformowany w „ogon Kamma”. Streamlinery projektu Touring miały zaokrąglone krawędzie przodu z wyraźnie wysuniętą atrapą chłodnicy oraz nisko osadzonymi reflektorami. Ten styl nie dotyczył modeli, które miały służyć jako luksusowe limuzyny, czego przykładem było piękne Lungo na podwoziu Alfy Romeo.

Czytaj:  Olds - pionier masowej motoryzacji

Warto odnotować, że w drugiej połowie lat 30-tych Touring projektował nie tylko karoserie dla najdroższych pojazdów. Przykładem takiej konstrukcji był Fiat 1500 z 1938 roku. Nadwozie Berlinetta Superleggera było drogie i kilkukrotnie przekraczało cenę tego modelu. Ten, choć należał do „dużej” serii Fiata, był tańszy niż drogie Alfy czy BMW. Był to najpopularniejszy i najtańszy Touring tamtego okresu. Jego cechą charakterystyczną był ostro zakończony „nos” oraz wloty powietrza pod reflektorami. Zamówienia na tanią Berlinettę pozwoliły na stabilizację finansową przełomu lat 30 i 40-tych.

Fiat 1500 Berlinetta Superleggera

Źródło: carstyling.ru

Jeszcze w 1940 roku złożono zamówienia na kilka „dużych Fiatów”, w tym na Berlinettę z silnikiem o poj. 2.8 dm3. Był to największy Fiat w tamtym okresie. Wśród zamówień było jeszcze BMW w nadwoziu roadster i „Kamm Coupe” oraz karoseria dla prototypu Alfy Romeo, który ostatecznie nie powstał, ale jego dokumentacja posłużyła nowej firmie o nazwie … Auto Avio Construzioni. W tym czasie większość konkurencyjnych wytwórni karoseryjnych była w stanie upadłości, ale Włosi korzystali na sojuszu z III Rzeszą. Co z tego wynikało?

Kilka odmian karoseryjnych na podwoziu Alfy 6C 2500. W 1942 roku zamówiono piękną Berlinettę wzorowaną na przedwojennym 8C 2900 oraz limuzynę. Model serii 6C 2500 w tym okresie był najczęściej przerabianą Alfą – istnieje przynajmniej kilkadziesiąt (!) wersji projektu Pininfariny i Zagato. Niestety, widmo przegranej wojny odbiło się również na włoskim przemyśle. W 1943 roku Touring pokazał zaledwie kilka modeli. Na kolejne „kreacje” należało poczekać dwa lata. Była to „cisza przed burzą”. Po niej na włoskiej drodze pojawiła się prawdziwa „bryła złota”.

Wojna przerwała produkcję, ale już w 1946 roku z zakładu wyjechała nowa 6C 2500 Sport Touring. Kilka miesięcy później powstają linie nowe nowych serii, które ewoluują do pięknych 6C Freccia d’Oro i Villa d’este. To sportowe maszyny, którymi można wygrać Le Mans i … wyjechać na piknik. Są piękne i uniwersalne. Kto nimi jeździł? Aktorzy, piosenkarki, „ludzie sztuki” a czasem bogaci celebryci. Wieczorem te Alfy zdobiły parkingi modnych restauracji lub klubów, w soboty oklejone numerami startowymi ścigały się na amatorskich wyścigach.

W 1947 roku założyciel pracowni umiera a interes przejmuje jego syn – Carlo Felice. W tym czasie klientami są głównie marki włoskie – Alfa i Lancia. Jest też nowa marka – Ferrari, dla której Touring tworzy karoserię modelu 166 Inter – pierwszego Ferrari, którym można jeździć cały rok bez obaw o fryzurę. Piękna Berlinetta o nadwoziu typu fastback lub jako trójbryłowe coupe była bardzo szybka i doskonale sprawdzała się w roli pojazdu całorocznego. Od tego modelu zaczęła się współpraca Touring z Ferrari i z kilkoma przerwami trwa do dnia dzisiejszego.

Ferrari 166 Inter i Bristol 401 Touring

Źródło: FavCars, Coachbuild

W 1947 roku do oferty Touring dołącza również brytyjska marka Bristol – znany producent samolotów, który od kilku miesięcy przedwojenną technikę BMW zamyka w brytyjskich kształtach. Superleggera w brytyjskim wydaniu to luksusowe coupe z techniką BMW 328 a w perspektywie również sportowa limuzyna. Bristol ma hamulce marki Lockheed, rozpędza się do 160 km/h i na każde 100 km zużywa 13,5 dm3. W tym czasie powstają kolejne Alfy Romeo a w ślad za Bristolem do bramy Carozzerria Touring pukają klienci Astona Martina i nowej marki – Pegaso.

To dla niej i kolejnego zadowolonego właściciela powstaje Z-102 „Thrill”. Jest rok 1953 – samochody są inspirowane przemysłem lotniczym. „Thrill” przypomina śmiałe prototypy Alfy Romeo – ma tylną szybę w kształcie owiewki myśliwca, ma małe „skrzydła” i „przewiewny” tylny słupek. Cena? Kilkakrotność ceny „standardowego” Pegaso i przynajmniej 4-krotność ceny Ferrari. Osiągi? Ponad 225 km/h – dzięki mocnemu silnikowi, ale przede wszystkim dzięki aerodynamice i lekkości. Pegaso „setkę” osiąga w 8,5 sekundy, Mercedes SL w … 10 sekund.

„Thrill”

Źródło: Italianways

W latach 50-tych o odpowiednie nadwozia upomniał się Aston Martin. Aston Martin prosi o obłe, pozbawione ozdób linie. Tak wygląda DB2. Na podwozie DB1 i silnik Lagondy zostaje nałożone nadwozie podobne do tych znanych z Ferrari 166 i 196. Aston ma tylną klapę i pojemny bagażnik – w sam raz na wyjazd na piknik a potem na Le Mans. Współpracę z Astonem Touring kontynuuje w kolejnych latach. Tak oto powstają kolejne DB – „Czwórka” oraz „Piątka”, która na początku lat 60-tych wydaje się być już reliktem przeszłości. Na szczęście jest James Bond.

Czytaj:  Csonka i węgierska poczta

W połowie lat 50-tych Touring projektuje nadwozia dla „tanich” Alf. Zamówienia na najdroższe modele stanowią znikomy procent dochodu. Efekt skali Włosi osiągają dzięki Alfie 1750 i 1900. Ta linia Alf nie jest tylko „Super”, jest też „Sprint”. Jest następcą linii 6C, ale ma 4-cylindrowy silnik o mocy około 115 KM. To wystarczyło żeby wyczarować dla niego odpowiednio „szybkie nadwozie”. Tak oto powstaje Sprint Touring i Super Sprint Touring. Po przeciwnej stronie skali znajduje się piękny kabriolet Lancia Flaminia oraz Maserati 3500 GT.

To na ich przykładzie można zaobserwować zmianę stylistyki – coraz mniej obłości. Zastępują je ostre linie i płaskie powierzchnie. Ciekawym projektem jest również Alfa „Praho” z projektem dachu, który być może stał się inspiracją dla projektantów hardtopa dla Mercedesa „Pagody”. Z tego okresu pochodzi projekt nadwozia dla modelu 1600 GT marki OSCA. Projekt ten łączy styl lat 50-tych (głównie z przodu) ze świeżym stylem lat 60-tych. Ma świetne proporcje, duże przeszklone powierzchnie oraz dach w znajomym kształcie. Nie jest on jednak zdejmowany.

OSCA 1600 GT Touring

Źródło: carstyling.ru

W lata 60-te Touring wjeżdża Astonem DB4. Klientami stają się również właściciele marki Sunbeam, dla której Włosi tworzą prawdziwą „Wenecję”. Model Venezia to coupe z silnikiem o pojemności 1.6 dm3 – nie jest to pojazd wyczynowy a pomimo tego ma tarczowe hamulce i osiąga 160 km/h. Tymczasem nie każde Ferrari serii 250 ma takie. Modele tej serii Touring oferuje w kilku wariantach, tymczasem Lamborghini rozpowszechnia plotkę, że zbuduje „coś” lepszego od Ferrari. Karoserię do nowego modelu projektuje właśnie Superleggera.

Lamborghini 350 GT to nie ciągnik rolniczy. To wyścigówka do dalekiej turystyki zbudowana w oparciu o szkielet z aluminiowych rur i arkusze blachy o możliwie minimalnej grubości. Duże GT z silnikiem V12 ważyło 1300 kg i mieściło 3 osoby – 2 z przodu i jedną z tyłu. Takie były pierwsze egzemplarze, w późniejszych niskie tylne miejsce zastąpiono miejscem na bagaże. Projekt tak spodobał się władzom Lamborghini, że postanowiono współpracować również przy jego następcy – modelu 400 GT. Touring dla Lamborghini zaprojektował również „Flying Star” – prototyp w stylu „nowej kanciastości”.

W tym czasie powstał projekt, który wprowadził wszystkie duże GT w styl „nowej kanciastości”. Jensen Interceptor był zaprzeczeniem dotychczasowych projektów. Był narysowany prostymi liniami, miał duże szyby, wielki amerykański silnik oraz ABS i napęd na wszystkie koła. Wszystko miał przekombinowane, poza nadwoziem – proporcjonalnym i praktycznym, ale jednocześnie „pełnym muskulatury”. Zgodność z duchem nowych czasów zbiegła się z kryzysem. Nagle zaczęło brakować zamówień  a zysk z luksusowych i drogich projektów był niewielki.

Jensen Interceptor

Źródło: Classic Driver

Z końcem 1965 roku Anderloni Junior postanawia zamknąć zakład i przenosi się do Alfy, gdzie zostaje projektantem. Tym samym jego rola zostaje zdegradowana do szeregowego pracownika biurowego. Od 1966 roku nie powstaje żaden oficjalny model sygnowany jako Touring. Inni projektanci kopiuj ten styl. Stan ten utrzymuje się przez kolejne cztery dekady. Samochody z karoserii Touring powoli stają się oldtimerami – ich wartość rośnie a klienci dopytują się o wznowienie fabryki i nowe projekty. Nic z tego. Dopiero w 2006 roku pojawia się inwestor.

W 2006 roku grupa inwestorów chciała wejść w nowy biznes. Jako, że był to czas zwiększonego zainteresowania pojazdami zabytkowym postanowiono zakupić prawa do używania marki Touring i skupić się na renowacji pojazdów zabytkowych. Biznes ruszył – pojawiły się pierwsze zamówienia a wkrótce również szansa na wystawę na Villa d Este. Na modnym konkursie elegancji wystawiano cenne zabytkowe pojazdy, tymczasem w 2008  roku Touring pokazał … kombi o nazwie Bellagio. Tak, kombi, ale na podwoziu Maserati Quattroporte.

Czytaj:  Mega Cruiser - młotek po japońsku

Touring Bellagio

Źródło: Touring

Choć pojazd był określany jako fastback, większość oglądających prototyp zobaczyła w nim typowego włoskiego „Sportwagona” lub … niemieckiego „Avanta” – praktyczny pojazd najwyższej klasy o barokowych kształtach. Pojazd nie trafił do produkcji seryjnej, ale przypomniał o pracowni karoseryjnej, która od tego momentu znowu ruszyła „pełną parą”.  Dwa lata po debiucie pakownego Maserati przygotowano projekt Flying Star – nie był to roadster, ale krótkie kombi na podwoziu Bentley Continental.  Po tym fakcie znacząco zwiększyła się liczba zamówień.

Touring powrócił do swojego dawnego stylu projektowania dzięki Gumpertowi, dla którego zaprojektował Tormante. Model z 2011 roku to mieszanka wyczynowych osiągów ze stylem wyścigówek z lat 50-tych. W tym czasie Touring dostał propozycję współpracy od Alfy Romeo przy wspólnym projekcie nawiązującym do chlubnej przeszłości marki. Tak oto w 2012 roku mechanizmy napędowe modelu 8C przykryte zostały karoserią inspirowaną oryginalnym Disco Volante oraz serią BAT z lat 50-tych. Nowe „Disco” to mieszanka obłości i ostrych krawędzi.

Co dalej? Alfa była popisem możliwości nowego pokolenia blacharzy. Mini postanowiło podbić stawkę. To dla tej marki powstał piękny roadster. To nic, że miał mały silnik i przedni napęd. Ważne, że wyglądał jak oldtimer z lat 50-tych. Długa maska, okrągłe reflektory i niska szyba były inspirowane klasycznymi roadsterami od Porsche oraz Austinami i Alfami. Pod karoserią, a jakże, szkielet z rurek aluminiowych – dokładni taki sam jak 70 lat temu. BMW zostało zasypane prośbami o produkcję, ale ostatecznie skończyło się na prototypie, który szybko nabiera wartości.

Disco Volante i Mini Superleggera (poniżej)

Źródła: AutoBlog, Touring

Po pięknym Mini kolejnym projektem z czasów nowożytnych było Lusso na podwoziu Ferrari F12. Ostre linie wyznaczone przez wloty powietrza i dyfuzory (w oryginalnym projekcie) zamieniono na kształty przypominające 612 Scaglietti. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych prototypów – również karoseria tego Ferrari to dzieło rąk wspierane przez młotek i drewnianą formę. W 2016 roku, kilka miesięcy po premierze Ferrari, pokazano wersję spider modelu Disco Volante. Rok później zaprezentowano model na podwoziu Porsche, który zamówiła znana niemiecka firma tuningowa.

Artega – firma tuningowa, która sprzedawała również własny model na podwoziu modeli Boxster i Cayman, pracowała nad elektrycznym superautem. Elektryczne Scalo było rozwinięciem spalinowego modelu GT i napędzał je silnik elektryczny o mocy 1000 KM. Artega Scal, o od wcześniejszych konstrukcji Artegi, wyróżniał się elementami zawieszenia wykonanymi z włókna węglowego oraz obłościami charakterystycznymi dla stylu lat 50-tych. Ostatnim projektem jest Sciardipersia na bazie Maserati GranCoupe i GranCabrio, które w 2020 roku mają zostać zastąpione nowym modelem.

Maserati Sciardipersia

Źródło: car pixel

Co dalej? Z pewnością w najbliższych latach możemy spodziewać się kolejnych prototypów, z których kilka na pewno zostanie zmontowanych w krótkich seriach. Touring po latach stagnacji znowu jest uznawany za pracownię równorzędną wobec Pinin Fariny czy Zagato. Odzyskuje dobre imię i kultywuje tradycję. Czy korzysta z maszyn? Z pewnością tak, ale kupując cenny prototyp klient ma pewność, że jest to produkt człowieka i efekt wielu godzin pracy – od projektowania, poprzez konstrukcję z rurek aż do pokrycia arkuszami blachy czy aluminium.

Touring tworzy jak kilkadziesiąt lat temu. Jest jak krawiec – niewielu wie, że jeszcze istnieje, ale jego efekty zawsze budzą podziw. Nie jest dla „mas”, ale te podziwiają efekty jego pracy. To, że przegrywa :”na ilość” z producentami masowymi (w tej branży za takich uznawano zakłady Bertone i Pinin Farina) nie ujmuje jego zasług dla całej branży. Touring jest wyjątkowy pod każdym względem a posiadanie pojazdu jego projektu świadczy nie tylko o grubości portfela, ale również o klasycznej elegancji, której hołduje właściciel cennego pojazdu.

Visited 4 times, 1 visit(s) today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *